środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział 23

Alex się martwił. Był już niemal ranek a Angel jeszcze nie wrócił. Nie mógł się też dodzwonić ani do przyjaciół ani do ojca. Spike też wcale mu nie pomagał. Nie chciał się przyznać że chciałby pójść szukać drugiego kochanka. Alex jednak musiał być chroniony
-Spike...- zaczął chłopak
-Angel żyje- uśmiechnął się do niego i usiadł na łóżku obok ukochanego
-Jesteś pewny?- Przytulił się do  zimnego ciała
-Tak- pocałował go i zanim Alex zdążył mrugnąć wampir wstał i pobiegł na dół.  Chłopak już miał zrobić to samo gdy Spike wrócił i to nie sam.  Ciągnął za sobą zmasakrowane ciało starszego wampira. Alex widział wiele podobnych obrażeń. On sam często wyglądał podobnie ale Angel był ponad 200 letnim wampirem. Istota która nie powinna odnosić takich obrażeń. Sam zwykle po prostu szybko wbija kołek w ich serca i po wszystkim. Zdał sobie też sprawę raz jeszcze, że bardzo zależy mu na mężczyźnie.
-Jak mam ci pomóc?- Zapytał gdy Spike położył Angela na łóżku
-Nie macie tu krwi?- Widać było że i jasnowłosy się martwi. Wiedział, że kochankowi nic nie będzie, że wyleczy się z czasem jest silny ale nienawidził widzieć go w takim stanie. Alex usiadł obok ale nic nie powiedział. Przez chwile tylko przyglądał się wampirowi który chyba teraz spał tym leczniczym snem w jakie zapadały istoty nocy. Wyciągnął tylko rękę i pogłaskał zimny martwy policzek
-Podaj mi nóż- odezwał się w końcu.  Nie chciał tego robić ale nie miał innego wyjścia.
-Alex...- zaczął Spike rozumiejąc wszystko
-Nie mam tu krwi a nawet jeśli nie byłaby ludzka. A ty nie zdążysz wyjść bo już świta- spojrzał na niego i wziął nóż- Pomóż mi- pocałował wampira i przyłożył ostrze do ramienia
-Nie tu- szepnął Spike i wolno  wziął nóż i bardzo delikatnie przesunął go na nadgarstek chłopaka- spokojnie oddychaj i nie bój się. Jestem tu- objął go i przeciął wrażliwą skórę. Gdy zapach słodkiej krwi napłynął do jego nozdrzy od razu pokazał kły. Zacisnął jednak dłoń na kocu i za wszelką cenę walczył z pokusą
-Spike- Alex krwawił i to wcale mu się nie podobało. Każdy instynkt krzyczał do niego żeby uciekać, żeby walczyć o swoje życie
-Spokojnie miłości- wampir w końcu opanował się na tyle żeby unieść głowę nieprzytomnego kochanka do rany. Tej słodkiej wspaniałej rany. Angel jednak nie poruszył się. Spike teraz zaczął się niepokoić. Normalnie chociaż zacząłby węszyć- Alex weź na palec trochę krwi i wsuń nu go do ust- to był błąd bo gdy tylko zobaczył jak chłopak robi to co mu kazał. Poczuł erekcje w ciasnych spodniach. Nie czas i miejsce
-Nic się nie...- zaczął chłopak ale nagle starszy wampir podniósł się i przyssał usta do krwawiącego nadgarstka pił łapczywie. Spike  starał się kontrolować wydarzenia. Wiedział, że za chwilę będzie musiał oderwać kochanka od chłopaka. Ten słabł z każdą chwilą.
W końcu szarpnął Alexa do siebie. Był nieprzytomny
-Angel?
-Wszystko dobrze- nie było na nim śladu i czuł się wspaniale- Alex
-Tylko zemdlał- położył chłopca wygodnie- Udało się wam?
-Buffy i Charlie to dobrzy wojownicy- nie mógł oderwać wzroku od chłopaka- Nie powinieneś mu pozwalać
-Nie było wyjścia- Spike pocałował Angela- obaj się martwiliśmy
-Wszystko dobrze- przytulił jasnowłosego do siebie. Alex zaczął się wybudzać. Pierwsze co zrobił to uśmiechnął się
-Zostajecie tu na cały dzień
-Tak śliczny- Angel podniósł wciąż krwawiący nadgarstek do ust młodszego wampira. Spike przyjął ofertę i zaczął powoli lizać wrażliwą skórę i krew. Rana zabliźniała się w oka mgnieniu a on był zadowolony, że mógł posmakować ukochanego chłopca.
-Co teraz?- Alex w końcu podniósł się powoli
-Musisz coś wypić i koniecznie zjeść- Spike pogłaskał go- Ale ja to zrobię. Wątpię żebyś przeżył to co robi Angel
-Dobrze- roześmiał się- Ale musimy porozmawiać. Taty nie ma?
-Nie, ale nic mu nie jest. Tylko ja oberwałem- Angel uśmiechnął się lekko- O czym chcesz porozmawiać?
-O rytuale- spojrzał na własne ręce i zarumienił się
-Najpierw zjedz to ważne i zadzwoń do taty- Spike nie bardzo chciał o tym rozmawiać. Jeszcze nie
-Daj mi tylko wody- poprosił chłopak. To Angel spełnił prośbę i znalazł nawet kawałek czekolady. Chłopak jadł powoli.

-Śliczny o czym chcesz porozmawiać?- Odezwał się w końcu Angel
-Bo.. kochaliśmy się i sami mówiliście że wam zależy ale nie ugryźliście mnie coś tu się nie zgadza....
-Miłości popatrz na mnie- Spike ujął podbródek chłopaka i zmusił żeby spojrzał mu w oczy- Obaj bardzo cię kochamy i chcemy tego.. chcemy cię na wieczność...
-Więc?- Przerwał mu Alex
-Jesteś taki młody...- Angel wiedział, że to żadna odpowiedź ale jakoś musiał zacząć
-Ta....Angel,Spike jeśli mi nie powiecie kończę tą znajomość- powiedział w końcu chociaż wcale tego nie chciał
-Nie możemy przeprowadzić rytuału- westchnął w końcu starszy wampir- podczas... chciałem to zrobić. Chciałem cię ugryźć. Wziąć się jako swojego na wieki.... tylko że nie mogłem. Myślę że to wina twojego ojca... biologicznego ojca... wątpię by był on człowiekiem
-A co to ma do rzeczy przecież możecie brać demony jako Małżonków Krwi czytałem
-Owszem miłości ale nie gdy po zaklęciach zamykających
-Więc to moja wina- z jakiegoś powodu Alex'owi chciało się płakać
-Śliczny...-westchnął Angel- Mamy jeszcze czas i na pewno w końcu uda się złamać zaklęcie- pocałował go- nie boisz się rytuału?
-Nie.. owszem wymiana krwi sam nie wiem... każdy mój instynkt zawsze się przed tym bronił. Nawet przed chwilą... chciałem zabić ale nie bałem się nie naprawdę
-To fundament rytuału. Musisz nam ufać inaczej się nie uda- Spike pogłaskał go po policzku
-Ufam. To instynkt- uśmiechnął się- ale rytuał nie jest sam w sobie straszny
-A konsekwencje?- Zapytał Angel
-Czytałem o was wszystko.... wiem wszystko...
-Czytanie to co innego- przerwał znów starszy wampir- będziesz czuł wszystko co robiliśmy. Słyszał, widział nasze ofiary. Każdą sekundę życia...
-Wiem i nie boję się tego- uśmiechnął się- tylko to na wieki... a co jeśli zmienicie zdanie, albo gdy ja zginę wy też...
-O to się nie martw włos z głowy nigdy ci nie spadnie- zapewnił Spike i warknął cicho
-Spróbujemy jeszcze raz?- Zapytał chłopak z nadzieją w głosie
-Nie dziś...- Rupert znów ich zaskoczył- chcę żebyście z tym poczekali... mój znajomy zna kobietę która wiele lat temu związała się z wampirem- mężczyzna wszedł do pokoju- ja wiem że to kwestia czasu ale porozmawiaj najpierw z nią
-Dobrze tato- wiedział jak jest mu ciężko dlatego zgodził się na ten warunek. Oby był jedyny.
-Alex ogarnij się i zejdź na dół. Chcę porozmawiać z tobą na osobności- i wyszedł
-Dobrze- uśmiechnął się do ojca.
-Idź a o tym jeszcze porozmawiamy- obiecał Angel i pocałował chłopaka namiętnie. Spike zrobił to samo i obaj położyli się do łóżka- tylko zostań dziś w domu
-Dziś tak- i on wyszedł. Był bardzo ciekawy co chce powiedzieć mu tata. Był bardzo zadowolony że nie ma problemów z rytuałem. Że tata to akceptuje, przynajmniej trochę. No i rozmowa z ludzką Małżonką Krwi jakiegoś wampira. To może być bardzo ciekawe doświadczenie i rozwieje wszystkie jego wątpliwości.



###############################################################################
Wiem że obiecałam, że opisze rytuał ale nie bardzo umiem. Obiecuje że poczytam o nim jeszcze i w końcu wyjaśnię go krok po kroku nim się stanie. Jest dość ciekawy ale jakoś nie umiem odpowiednio ubrać go w słowa. Może ktoś mógłby mi pomóc

sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział 22

Alex wiedział, że tata na niego czeka. Nie chciał jednak z nim rozmawiać, jeszcze nie. Wciąż będąc pod prysznicem wspominał poprzednią noc. Miał jednak mimo wszystko wielkie szczęście. Jego obawy okazały się całkiem bezpodstawne. Tylko że był wykończony i to całkowicie, może będzie musiał jakoś inaczej to załatwić. Może raz jeden raz drugi.
Przyglądał się swojemu nagiemu ciału i mimo kilku malinek wiedział, że czegoś brakuje. Żaden z nich go wczoraj nie ugryzł. Sam nie wiedział czy to jest powód do smutku czy nie. Gdyby jednak go kochali jak mówili to na pewno by go naznaczyli. A może po prostu jeszcze nie jest na to czas i martwi się na zapas. Sam zresztą nie wiedział czy tego chce czy nie.
W końcu wyszedł z łazienki i zjadł czekające na niego śniadanie. Nie lubił zimnej kawy ale nie zamierzał marudzić. Tata i tak jest wściekły i być może ma nawet racje.

-Miałem dać ci spać ale muszę później wyjść- Rupert wszedł do pokoju syna
-Dobrze- przełknął ślinkę i usiadł na łóżku
-Podnieś koszulę- mężczyzna był wściekły
-Tato...-jęknął ale pod wzrokiem ojca zrobił co mu kazał- Widzisz nic
-Spodnie- nie dawał za wygraną
-Nie ugryźli mnie- powiedział szybko nagle znów zasmucony
-Jesteś pewny?- Rupert usiadł w końcu
-Tak- Alex w końcu uśmiechnął się do nadopiekuńczego taty
-Mam nadzieje... Alex ja wiem że jesteś prawie dorosły i wiem że wiesz w co się wpakowałeś ale uważaj na siebie mam tylko ciebie
-Tato wiem jak o siebie zadbać- ziewnął- ty i mama Buffy?- Zmienił temat
-Myślę że w końcu i do mnie los się uśmiechnął... to znaczy jeśli- Rupert zarumienił się
-Tato jeśli jesteś szczęśliwy to ja nie mam nic przeciwko i kto wie może w końcu nie będę jedynakiem- mrugnął- Mogę się już położyć?
-Tak- mężczyzna wstał- teraz będziesz potrzebował dużo snu i lepszego jedzenia- tym razem to Alex się zarumienił ale i położył.

Alex obudził się gdy usłyszał że coś się rozbija. Instynktownie zerwał się i wyjął z pod poduszki nóż. Czasem miał ochotę zabić Charlie'go za to że tak dobrze go trenował
-Spokojnie to tylko my- uśmiechnęła się do niego Buffy- ale niezły refleks
-Dzięki- opadł na posłanie- Co tu robicie?
-Odwiedzamy cię i może pójdziesz z nami na patrol?- Zapytała Willow- Znaczy...ty Charlie i Buffy jesteście najlepsi ja i Jessie tylko przeszkadzamy- zarumieniła się
-Na pewno nie- lubił ją i chciał jej dodać pewności siebie, bo tego bardzo jej brakowało a szkoda jest wspaniałą dziewczyną
-Will ma racje- Jessie był dumnym chłopakiem i nie często przyznawał się do błędu. Teraz jednak musiał
-Dlatego właśnie wam pomagam- Charlie objął Buffy i pociągnął ją na kolana on jako jeden siedział wygodnie w fotelu
-Pójdę z wami- Alex bardzo chciał wstać i w końcu coś zrobić. Tyle czasu był przykuty do łóżka że zaczynał tracić zmysły
-Zostaniesz tu- do sypialni wszedł Angel
-Ale....- zaczął chłopak jednocześnie widząc że Buffy i Charlie są w pełnej gotowości
-Poczekasz na Spike'ya i pójdziesz z nim- dokończył wampir i w końcu pocałował ukochanego- musimy cię chronić- usiadł obok i przytulił go do siebie
-Sam umiem- założył ręce na piersi
-Oczywiście śliczny ale widzisz Spike ma wieści o jakimś wyjątkowo niebezpiecznym demonie. Wiem że będziesz chciał pomóc przyjaciołom ale sam nie...
-Angel- odezwała się Buffy- jeśli to co mówisz jest prawdę tylko ja i Charlie idziemy dziś na patrol...
-Oj to prawda- Spike wpadł do pomieszczenia i od razu podszedł do Alex'a wbił się zachłannie w jego usta- Tęskniłem miłości- warknął tylko gdy przyjaciel chłopka przewrócił oczami ale młodszy wampir był bardzo szczęśliwy i nic nie mogło tego zmienić- Mamy tu Grufeda- spojrzał na Angela
-Więc pójdę z wami i Alex zadzwoń do taty...
-Idziemy do biblioteki- Buffy już wstała- Ale... nie obraź się nie chcę pracować z wampirem nawet jeśli... jesteś miły... czy coś...
-Nie robię tego dla ciebie- przerwał jej i raz jeszcze spojrzał na ukochanego chłopca z delikatnym uśmiechem- Jesteście przyjaciółmi Alex'a jeśli wam coś się stanie to będzie smutny a ja tego nie chcę. Nawet jeśli mam pracować z Pogromcom
-I na to mogę się zgodzić- uśmiechnęła się lekko- więc odprowadzę Willow i Jessie'go a wy idźcie do Ruperta- mimo wszystko nie chciała być z wampirem sam na sam
-Czego tylko sobie życzysz kochanie- Charlie nigdy jeszcze nie był taki zakochany a i chciał porozmawiać z wampirem

Kilka minut później Alex i Spike zostali sami. Chłopak za wszelką cenę starał się ignorować zwinne palce przesuwające się po jego karku ale z każdą chwilą robiło się to coraz trudniejsze a gdy poczuł zimne usta na szyi najpierw jęknął cicho i przymknął oczy ale później szybko odskoczył
-Spike..nie żebym tego nie doceniał ale jestem wciąż jeszcze zmęczony... znaczy nie przyzwyczajony....-plątał się
-Więc połóż się i nic nie rób po prostu zrelaksuj się- delikatnie pchnął go na poduszkę- Nie będę  robił dużo- obiecał i pocałował go namiętnie wsuwając zimny język do jego ust. Ręce błądziły najpierw nad koszulą później już pod nią i gdzieś pomiędzy  jękami zdał sobie sprawę że jest nagi
-Spike...- chciał się podnieść
-Ci.. spokojnie tylko troszkę- lizał już napiętą skórę na podbrzuszu chłopaka i zanim Alex zareagował wziął go całego w usta. Chłopak krzyknął zaskoczony  ale poddał się uczuciu. Było mu wspaniale z każdą sekundą coraz bardziej. Było mu coraz lepiej.
Spike lizał powoli nabrzmiały członek ale stawał się coraz bardziej niecierpliwy i w końcu zaczął ssać coraz zapalczywiej jednocześnie bawiąc się ciemnymi guziczkami sutków i gdy Alex chciał się odsunąć będąc coraz bliżej orgazmu złapał brutalnie jego biodra i połknął wszystko z uśmiechem na ustach.
Wiedział że chłopak wciąż jeszcze jest bardzo wstydliwy. Wampir położył się obok i objął go czule.
-Było dobrze?- Zapytał Spike po kilku minutach
-Wspaniale... ale wiesz.. mam ochotę na pizze
-Z kurczakiem i podwójnym serem?- Zapytał mężczyzna wstając
-Poproszę- Alex pocałował go jeszcze z wdzięcznością w policzek
-Włącz Underword i  nie ruszaj się stąd- pogłaskał go delikatnie- uwielbiam twoje ciepłe ciało- szepnął wampir i wyszedł.
Alex nie potrafił przestać się uśmiechać. Jego życie było wspaniałe i nie pozwoli żeby cokolwiek to zmieniło. Wiedział też że i Angel i przyjaciele mają się dobrze. Włączył film i czekał aż kochanek znów go przytuli. Może i Angel zdąży wrócić i on też zamknie go w silnych ramionach. Oni obaj byli dla niego ważni ale każdy w trochę inny sposób.




poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 21

Alex obudził się po jakimś czasie czując w powietrzu coś bardzo dziwnego.
Nim jeszcze otworzył oczy wiedział dokładnie gdzie jest i co stało się przed zaśnięciem. Zarumienił się i uśmiechnął.
Jego pierwszy raz był idealny. Oba wampiry były wyjątkowo delikatne a on sam czuł się kochany i chciany. Nawet trochę mu się zrobiło smutno jak musieli wyjść ale rozumiał. Nie zmienisz demona i on nie zamierzał tego robić.
Bardzo chciałby dowiedzieć się która jest godzina i czy może jest już rano. Przed wyjściem nie wziął telefonu a w sypialni nie było żadnych okien. Dziwny zapach który go obudził z chwili na chwilę robił się coraz bardziej nachalny i niepokojący.
W końcu z mieszanymi uczuciami i niepokojem wstał. Gdzieś w głowie uruchomiło mu się wisielcze myślenie i pomyślał że może to wszystko było jednak sprytnym planem żeby go zabić. On sam może i nie był bardzo cenny ale jego krew dla wampirów była za cenę opalenizny. No i cały ukryty świat miasteczka wiedział o jego powiązaniach z Buffy czy Charlie'm. Nawet jego ojciec mógł być tu pożądaną osobistością.  Jego ubranie przypominało obraz nędzy i rozpaczy. Było mokre i brudne.
Owinął się więc szczelnie prześcieradłem i  poszukał jeszcze swojego nożo-kołka. Po czym w końcu był gotowy, żeby opuścić pomieszczenie.

-Chyba coś źle zrobiłeś- Spike siedział na stole w ich małej kuchni i wymachiwał nogami irytując tym starszego kochanka. Był nagi i niezwykle kuszący. Angel jednak był teraz zajęty całkiem czymś innym i nie zwracał uwagi na wspaniałe ciało mężczyzny. Warknął tylko na niego i nie odwracał się od kuchenki na której nieustanne coś mieszał- ja ci mówię że coś....- nie skończył bo silne ramie złapało go za gardło
-Ani słowa- Angel ukazał wciąż jeszcze umazane krwią kły. Poluźnił jednak uścisk i pocałował młodszego mężczyznę
-Chciałem pomóc- szepnął gdy się od siebie  oderwali
-Ty...- roześmiał się Angel- byłeś jeszcze bardziej rozpieszczony niż ja.. dalej jesteś- Spike zrobił obrażaną minę i przeniósł się na krzesło po czym zapalił mrucząc pod nosem niewyszukane przekleństwa
-No już- starszy wampir podszedł do niego i objął jak dziecko- przecież wiesz że tak jest i obaj to uwielbiamy- dał mu całusa w czubek głowy i nagle podniósł głowę- Alex się obudził
-Nic dziwnego pewnie to czuje- Spike nie dał się tak łatwo udobruchać. Nienawidził kiedy kochanek wchodzi mu na ambicje. Z nich dwóch mimo wszystko on lepiej zna współczesny świat
-Chyba chcesz żeby cię przykuć do ściany-Angel polizał mu szyję i delikatnie przesuwał dłonią w dół jego torsu zatrzymując się przy sutkach
-Proszę- jęknął tylko w odpowiedzi i zaatakował usta ukochanego

-O jesteście- Alex uśmiechnął się z wyraźną ulgą do całujących się mężczyzn i zarumienił się lekko gdy zobaczył erekcję jasnowłosego
-Oczywiście śliczny- Angel znalazł się przy nim zanim zdążył mrugnąć i musnął wargami jego policzek- dobrze się czujesz?- Zapytał przyglądając mu się uważnie
-Tak...mam takie szybkie leczenie-zmieszał się jeszcze bardziej
-Mówiłem- Spike znudziło się już być ignorowanym i objął Alex;a od tyłu. Chłopak przez kilka sekund zastanawiał się jak wampir właściwie się tam znalazł ale gdy wprawne usta całowały jego barki zapomniał o wszystkim- Niedobry Angel był dla ciebie za ostry- szeptał mu nie spuszczając wzroku ze starszego kochanka. Widocznie sobie z nim pogrywał- Daj kociaku pocałuję- jednym ruchem ręki zerwał z niego prześcieradło i zaczął powoli masować mu pośladki
-Właściwie...- zaczął niepewnie Alex- To ty...- nagle Angel zaczął się śmiać jak oszalały. Wiedział właśnie dlaczego tak bardzo kocha tego chłopca
-Wybacz mi...- Spike był zbity z tropu do tego stopnia że opuścił ręce. I Alex zaczął się śmiać. Mina jasnowłosego była przekomiczna ale po kilkunastu sekundach zreflektował się i pocałował wampira w policzek
-Było mi wspaniale. Dziękuję- i Angel został obdarzony całusem i słodkim uśmiechem
-Usiądź śliczny- starszy mężczyzna podał mu prześcieradło, było tu jednak dość chłodno dla człowieka
-Co to?- Zainteresował się w końcu kuchenką z której zaczął się wydobywać czarny gryzący dym. Tym razem to Spike zaczął się pokładać.
-To Alex jest twoje śniadanie- posiedział w końcu i podał mu papierosa. Chłopak nie wahał się ani chwili. Nie pogardziłby też czymś mocniejszym. To wszystko było takie dziwne. Dwa wampiry w kuchni. Gotujący mu śniadanie.
Gdy Angel postawił spalony garnek na stole zorientował się że jest to angielska owsianka a właściwie to to co z niej zostało czyli czarna spalona breja
-Nie muszę jeść- powiedział trochę nie pewnie. Swąd sprawiał że łzawiły mu oczy
-O nie śliczny- starszy wampir odsunął spaleniznę od chłopca- od dzisiaj jesz porządnie a nie jakieś śmiecie....
-Ale...- przerwał mu chłopak
-I tu się zgadzam- Spike podszedł do lodówki i wypiął w ich stronę zgrabne pośladki. Angel warknął cicho ale nie ruszył się z miejsca- Co powiesz na... chinszczyznę?- Zapytał w końcu kręcąc tyłkiem
-Może być- Chłopakowi robiło się coraz bardziej gorąco. Widok był wspaniały ale on był bardzo zmęczony i poczuł głód
-Ktoś wie że tu jesteś?- Angel przeniósł wzrok na niego
-Nie- odpowiedział- A która jest godzina?
-Mamy południe- Spike zaczął podgrzewać jedzenie. Alex nagle zerwał się na równe nogi i omal się nie potknął. Nie chciał kolejnego łamania nóg dlatego uspokoił się nieco
-Muszę wracać. Szybko- nie czekając na nic wybiegł z kuchni. Żaden z mężczyzn się nie poruszył. Rozumieli mimo że było im przykro. Woleliby spędzić z nim dzień, noc i w ogóle zostać tu bez przeszkód świata zewnętrznego

-Przepraszam- Alex już zebrany wszedł do kuchni- ja muszę.. tata...- Angel przerwał mu pocałunkiem
-Idź piękny będziemy gdy tylko zajdzie słońce- pogłaskał go po policzku
-I pamiętaj jesteś nasz- Spike zrobił to samo co starszy kochanek i odsunął w końcu pozwolili mu wyjść. Bardzo bardzo nie chętnie.

Alex miał nadzieje że taty w domu nie będzie. I tak spędzał większość czasu w pracy ale gdy zobaczył na  podjeździe jego samochód przystanął. Serce zaczęło mu walić jak oszalałe. Nigdy wcześniej nie był w takich kłopotach i czuł że z tego będzie coś niedobrego. Wszedł na korytarz i poszedł prosto na schody na górę
-Wykąp się i prześpij- głos mężczyzny sprawił że podskoczył- Na biurku masz śniadanie. Porozmawiamy później- po tych słowach Rupert wyszedł z domu. A Alex opadł na schody. Obudził się 1.5 godziny temu a już był wyczerpany ilością zdarzeń tego dnia.

środa, 3 kwietnia 2013

Rozdział 20*

Dwa tygodnie później Alex w końcu nie mógł już wytrzymać.
Wampiry wyzwoliły w nim coś o co wcześniej nawet się nie podejrzewał. Owszem jako nastoletni chłopak wiele razy był podniecony, zauroczony ale nie aż tak.
Dlatego właśnie tego wieczoru ubrał się bardzo starannie. Był z siebie dumny, że nie poprosił o pomoc Charliego i cieszył się że taty nie było w domu. Właściwie to rzadko był teraz uchwytny ale gdy tylko go widział mężczyzna był zadowolony i tylko to się liczyło.
Chłopak od jakiegoś czasu przeglądał się w lustrze. Wyglądał trochę jak męska dziwka ale z jakiegoś powodu dodawało mu to uroku. Miał na sobie bardzo ciasne brązowe skórzane spodnie nisko opadające na biodra i jasną zieloną koszulę z drobnej siateczki. Uczesał teraz trochę przydługie włosy w które wpakował kilka ton jakichś produktów przyjaciela i wziął jeszcze jeansową kurtkę. Było dość chłodno.
Nie zapomniał oczywiście wziąć broni i w końcu po godzinie przygotowań wyszedł z domu.

Alex stał przed kryptom w której mieszkali kochankowie i teraz bardzo chciał żeby nikogo nie było. Oddychał stosunkowo cicho ale był pewny że szalone bicie serca jest słyszalne na całym cmentarzu i lada chwila ktoś go zaatakuje. Nie jest dziś przygotowany do walki.
W końcu zapukał do mosiężnych drzwi. Kilka sekund później stanął twarzą w twarz z jasnowłosym wampirem
-Alex piękny...- zaczął trochę zaskoczony
-Wpuść mnie- przerwał mu  bo jego nogi już chciały uciekać. Nie tylko nogi sam tracił nadwątloną pewność siebie. Spike odsunął się i chłopak bardzo powoli wszedł do środka.
Spodziewał się pajęczyn, brudu i niedogodności. A tu było wygodnie i przytulnie. Był nawet kominek z wesołym ogniem no i prąd. Uśmiechnął się
-Nie żebym się nie cieszył....- Alex zamknął usta wampira niecierpliwym pocałunkiem. Spike kilka sekund później przejął kontrolę nad pieszczotą i uniósł chłopaka. Przeszedł z nim na wygodną kanapę i posadził go klękając tuż przed nim. Nie mogli oderwać od siebie ust ale chłopak musiał oddychać. Mężczyzna zaczął lizać jego szyję. Była tak bardzo kusząca, a jęki wydobywające się z jego gardła. Przez wiele wiele lat nie słyszał tak słodkiej muzyki.
Żaden z nich nie był świadomy, że ktoś ich obserwuje. Do czasu gdy Alex poczuł duże ręce na plecach. Odwrócił głowę i spojrzał w ciemne oczy starszego wampira. Uśmiechnął się do niego i sięgnął ku jego twarzy. Nie musiał tego robić, bo Angel już się do niego zbliżał. Ten pocałunek był trochę bardziej spokojny wyrafinowany ale równie namiętny.  Alex czuł że robi mu się okropnie gorąco. Każdy dotyk, każde muśnięcie zimnych ust na jego rozgrzanym ciele wprawiało go niemal na szczyt ekstazy. Drżał i jęczał mimo że w sumie nic nie robili.
I nagle wszystko ustało. Otworzył zamglone oczy by spojrzeć na oba teraz uważnie przyglądające mu się wampiry
-Co zrob...- zaczął ale Angel położył mu palec na ustach
-Jesteś pewny?- Zapytał z łagodnym uśmiechem
-Bardzo- chciał wstać ale Spike go powstrzymał
-Daj nam 10 minut- błądził palcami po jego twarzy- jeśli ciągle będziesz tego chciał tam jest sypialnia- wskazał na drzwi po lewej
-Ale...- nie tego się spodziewał
-Kochany- Angel usiadł obok i wziął go za rękę przykładając ją do swojego krocza by po kilku sekundach przełożyć ją na krocze młodszego wampira- nie chcemy zrobić ci krzywdy- pocałował go w policzek- i sypialnia wygląda strasznie- uśmiechnął się figlarnie. Alex tylko kiwnął głową. Zaniemówił. To co poczuł napawało go lękiem i niewypowiedzianym podnieceniem. Zamknął oczy a gdy je otworzył został sam.
Opadł na kanapę i starał się uspokoić. Minuty to biegły jak szalone to dłużyły się niemiłosiernie. I w końcu.
Wstał powoli i skierował się do sypialni.

Setki świec i czerwone satynowe prześcieradło na ogromnym łóżku. Obaj mężczyźni stali bez słowa na środku pokoju
-Chcę tego- szepnął i został nagle zamknięty w ciasnym uścisku dwóch silnych par rąk. Pocałunki i dotyk były tak upojne. Niemal kręciło mu się głowie. Nawet nie zorientował się że został rozebrany i przeniesiony na łóżko. Spike nie przestawał go całować. Był jednak głuchy na prośby chłopaka by dotknął jego nabrzmiałego penisa. Wampir był pewny, że członek zaczyna go boleć ale podręczy go chwile. Zresztą ustalili inaczej.
Angel patrzył na nich przez chwile bez ruchu. Wyglądali wspaniale. Mięśnie Williama rysowały się wspaniale pod jego ciasną czarną koszulą. Czuł że ma zamiar zerwać spodnie ale czekał.
Zaczął się powoli rozbierać i już po chwili zajął miejsce przy Alex'ie. Całował go lekko, namiętnie.
Spike ustąpił mu miejsca ale chłopak nie zaprotestował. Nie był w stanie. Był podniecony do granic możliwości a gdy poczuł zwinny język na członku doszedł z krzykiem
-Przepraszam- jęknął gdy odzyskał oddech
-To nic- Angel pocałował go namiętnie- jeszcze nie skończyliśmy. Spike na nowo zaczął całować jego tors, brzuch, szyję i dotykał czułych sutków młodego kochanka.
Angel podniósł jego biodra, wsunął pod nie miękką poduszkę i zaczął bardzo delikatnie dotykać jego ciasną dziurkę. Alex znów bardzo się podniecił. Cały strach go opuścił.  Był niemal nieprzytomny z oczekiwania ale nie chciał niczego przyspieszać.
Starszy wampir wsunął mały palec w gorące wejście i zamknął oczy. Nie mógł się doczekać gdy posiądzie go w całości. Spike obserwował twarz kochanka i tylko się uśmiechnął zaciskając palce na erekcji chłopaka.
Dla Alexa tego było już za wiele
-Szybciej- jęknął i nabił się na palec wampira. To otrzeźwiło obu mężczyzn. Angel wsunął jeszcze jeden palec, Spike poruszał ręką coraz pewniej i całował jego podbrzusze.
-Teraz oddychaj głęboko- odezwał się Angel i usunął palce. Bardzo powoli zaczął wsuwać swój członek w gorącym ciele. Warknął i przyciągnął Williama do namiętnego pocałunku. Jedną rękę trzymał na biodrze chłopaka a drugą zacisną na penisie młodszego wampira. Alex powoli przyzwyczajał się do tego dziwnego uczucia. Nic go nie bolało. Zaplótł nogi ciaśniej w talii kochanka tym samym zmuszając go do wejścia głębiej. Zaczął poruszać się coraz szybciej, coraz gwałtowniej. Spike nie mógł przestać całować chłopaka sama jego skóra była jak narkotyk. W końcu widząc że chłopak był blisko niemal w jednej sekundzie zmienili pozycję. Teraz to jasnowłosy wampir zatopił się w wciąż jeszcze okropnie ciasnym wnętrzu. Czekał jednak na to by Angel ustawił się nad Alex'em. Wziął go w usta a starszy kochanek objął penis chłopaka. Kilka silnych gwałtownych pchnięć, pociągnięć i ucisków i wszyscy doszli w tej samej sekundzie.
Oba wampiry opadły po obu stronach wycieńczonego chłopaka.
-Co się stało?- Zapytał ochrypłym głosem
-Jesteś nasz- Angel przyciągnął go do siebie a Spike wzmocnił uścisk
-Podobało się?- William uśmiechał się jak jeszcze nigdy. Czuł się cały, spokojny. Tego im było trzeba. Alex wprowadzi w ich życie równowagę
-Bardzo- pocałował go w policzek- Spać- ziewnął
-Śpij kochany- Liam przykrył go szczelnie kocem- Wrócimy za chwile- był głodny. Zresztą nie tylko on
-I nie bój się- dodał Spike- nikt tu nie wejdzie- ale chłopak już go nie słyszał. Wpadł w objęcia Morfeusza tak głęboko że był niemal w śpiączce ale lekki uśmiech nie schodził mu z pięknej młodej twarzy. Na reszcie jego życie było takie jak być powinno.
Angel z dumą spoglądał to na jednego to na drugiego. Był dumny ze swoich pięknych chłopców. Kochał obu tak samo mocno i nie chciał żyć bez któregoś. Musiał tylko się zatroszczyć żeby to się nie stało. Żeby miał ich przy sobie na wieki.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 19

Alex nie wiedział nawet kiedy usnął.
Zorientował się dopiero gdy poczuł duże zimne dłonie powoli głaskały jego ramię, szyję i policzek
-Angel- uśmiechnął się i uchyli powieki
-Spike mówił że powinienem z tobą porozmawiać- to sprawiło że chłopak usiadł gwałtownie na posłaniu
-Nie musisz- uśmiechnął się do niego ale wiedział, że wampir nie kupuje jego spokoju
-Alex... -zaczął mężczyzna
-Czytałem książki- przerwał mu- i rozumiem że musiałeś...
-Co nie znaczy że to pochwalasz...
-Angel- Alex spojrzał teraz na niego bardzo poważnie- ty i Spike... jeszcze nie wiem czy związek z wami będzie dla mnie dobry- wampir już otwierał usta ale położył na nich palec- ale skoro mamy spróbować razem nie mogę być przeciwko waszym tradycjom nawet jeśli to ze musiałeś wypieprzyć tego nowego wampira...- nie skończył bo Angel pocałował go delikatnie
-Dziękuje i to na prawdę był tylko obowiązek nie sprawiło mi to wcale przyjemności uwierz mi
-Wierzę- przytulił się do silnego torsu- gdzie Spike
-Poszedł coś zjeść- pocałował czubek jego głowy- lepiej ci?
-Wciąż jeszcze jestem zły... miałem się wyleczyć na własnych zasadach- westchnął
-Czujesz się inaczej? Pali cię w środku? Masz ochotę....- Alex zaczął się śmiać. No tak, przecież Angel nie musi oddychać
-Nie uzależniłem się- odpowiedział w końcu- może to dzięki krwi Pogromcy. Ale nie róbcie tego więcej. Mogę się mylić a widziałem już co to robi z ludźmi
-Wiesz, że nie mogę obiecać ani za siebie ani za niego- teraz to on popatrzył mu w oczy- jeśli będzie to konieczne żeby uratować ci życie....
-Nie chcę o tym rozmawiać- przerwał mu chłopak, ta rozmowa przestała mu się podobać- właściwie to chcę już zostać sam mimo wszystko ciągle jestem trochę zmęczony
-Alex... dobrze śliczny- nie mógł się powstrzymać żeby znów go nie pocałować- będzie mi ciebie brakowało w dzień
-Na prawdę?- Zapytał chłopak i nagle oczy rozjaśniły mu wesołe ogniki
-Śnię już o chwili w której będę miał cię w łożu... Will też- dodał szybko
-No ja myślę... jak spotkasz Charliego... ten idiota zapomniał telefonu a muszę z nim porozmawiać
-Rozmawiaj z nami- do sypialni wrócił Spike- nie lubię go- usiadł na łóżku
-Ty nikogo nie lubisz- uśmiechnął się Alex
-I mam do tego powód. Patrzy na ciebie...- tym razem Angel zamknął usta jemu namiętnym pocałunkiem
-On wie- szepnął starszy wampir
-Wie a ja nie jestem nim zainteresowany jest dla mnie jak brat. W tym ludzkim sensie- dodał Alex
-A o czym chcesz z nim porozmawiać?- Spike wciąż nie odpuszczał
-Niespodzianka dla was- chłopak chciał wyglądać niewinnie
-Więc powiedz nam- jasnowłosy wampir znalazł się obok i patrzył na niego intensywnym wzrokiem. Niemal go ubezwłasnowolniając
-Powiedział, że nie- w progu stanął Charlie- Mam ich wyrzucić?
-Nie- uśmiechnął się do niego Alex- Jak tam Buffy?
-Wszystko idzie dobrze- i on usiadł na łóżku- Jesteś pewny, że oni mogą tu zostać?
-Już idziemy- odezwał się Angel wstając. Nagle zapragnął znów posiąść kochanka i wiedział, że Spike też to czuje
-Wrócimy  jutro- młodszy wampir pocałował chłopaka i zrobił miejsce starszemu by zrobił to samo.

Alex opadł na poduszkę gdy został sam z przyjacielem
-Widzę, że jest lepiej- Charlie zapalił i usiadł obok bliżej drugiego chłopaka
-Powoli- wyjął papierosa z ust przyjaciela i sam sobie pociągnął- Jest tylko kilka rzeczy
-Wal- wyjął jeszcze jednego
-Sex, krew  to tak na początek
-Krew? Alex nie uzależniłeś się chyba- przyjaciel spojrzał na niego uważnie
-Nie- uśmiechnął się do niego- ale jak mam ich przekonać...
-Brak sexu... znaczy... po prostu zagroź. A co z tym sexem? Przecież wiesz co i jak
-Nie gdy jest ich dwóch- Alex się zarumienił- a jak najpierw pójdę do jednego to ten drugi się wkurzy... wiesz o czym mówię
-Ty nie masz innych zmartwień... oni powinni się tym zająć a jeśli tego nie zrobią nie są dla ciebie... ty się chyba nie zakochałeś- Charlie gdy chciał potrafił być straszny i to był właśnie jeden z tych momentów. Tak bardzo przypominał ojca, że Alex niemal spodziewał się burzy z piorunami we własnej sypialni
-Nie- odpowiedział może trochę za szybko- ale zaczyna do mnie  dochodzić na co się porwałem
-Buffy jest coraz lepsza... myślę że ta Pogromczyni może w końcu coś zmienić... w zasadzie już to robi. Willow i Jessie tego nie było w umowie
-I dobrze mama dalej...- zaczął ale przyjaciel uciszył go jednym ruchem ręki
-Obiecałeś się nie dołować  i nie rób  tego. Zwłaszcza że Rup ma chyba poważne plany co do pani Summers. Serio staruszek chyba się zakochał ale i ona też- wyszczerzył do niego zęby i wypuścił zaklęcie
-Serio?- Alex nie mógł w to uwierzyć po tylu latach
-Musisz w końcu wyjść z tego łóżka bo całe życie ci minie- znów położył się obok
-Zamierzam to jutro zrobić- powiedział i ziewnął- Zostajesz?
-Tylko się przesuń- ściągnął płaszcz. On i Spike mieli podobny styl ubierania. Co nawet zaczęło śmieszyć Alexa
-Jaka ona jest?- Zapytał jeszcze młodszy chłopak
-Joyce?- Otworzył oczy Charlie- Szczerze to wspaniała. Wyrozumiała, ciepła i bardzo miła. Zresztą na pewno ją poznasz. Mogę?- Wskazał na telewizor
-Pewnie- ale on już usypiał powoli- Mam dziwny sen
-Zauważyłem- roześmiał się przyjaciel- W sumie to dość dobrze jeszcze się leczysz no i masz teraz 24 na dobę
-Tak... tak- ziewnął i już prawie sunął. Jutro czeka go ciężki dzień. Musiał porozmawiać z tatom, przyjaciółmi i przede wszystkim nabrać koloru na plaży. Już zaczął przypominać wyglądem żywego trupa.
Była też kwestia pierwszego razu. Im intensywniej o tym myślał tym mniej wyobrażał sobie jak to będzie z dwoma kochankami. Wiedział też że Charlie miał rację. To oni powinni zadbać o niego. Nawet sam przed sobą nie był też w stanie ukryć że tego coraz mocniej chce.


poniedziałek, 25 marca 2013

Rozdział 18

Alex nie przypominał sobie czy kiedykolwiek był taki wściekły.
Nie mógł się wprost doczekać gdy zajdzie słońce i będzie mógł się wyładować na winowajcach.
Wszystko zaczęło się od tego poranka zaledwie tydzień temu. Jeszcze w nocy przyjął zaloty obu wampirów. Pamięta jak szczęśliwy się obudził. Czuł obok siebie ojca i to też sprawiło, że uśmiechnął się szerzej. Dawno nie rozmawiali tak szczerze i dawno nie byli sobie aż tak bliscy jak wtedy. I naprawdę wszystko było by dobrze gdyby nie to, że czuł coś dziwnego w nogach. Zanim jednak dobrze się nad tym zastanowił do sypialni wpadł Charlie i zaczął opowiadać o swoim nowym zauroczeniu.  Przyjaciel całkiem nie pasował do Buffy ona gdyby nie była Pogromczyniom nie byłaby taka normalna. Zawsze w myślach zaliczał ją raczej do tych wrednych dziewczyn rządzących w szkole. Oczywiście mógł się mylić, przecież nie znał  jej wcześniej. Koniec końców zapomniał o tym dziwnym uczuciu.
Nie zwracał uwagi na to że każdego ranka poprawa w jego stanie zdrowia. Zawsze było coś ważnego i bardziej zabawnego. No i jeszcze tata. Odkąd zaczął zastanawiać się nad umawianiem był niemal tak samo nieznośny jak jego przyjaciel. Oczywiście bardzo się cieszył z tej zmiany. Rupert powinien zacząć jakieś swoje życie. On jest prawie dorosły i w końcu go zostawi.

Ale dzisiejszego dnia nie myślał o Charliem ani o tacie tylko o tych dwóch idiotach odwiedzających go za każdym razem gdy zaszło słońce. Przecież prosił ich żeby nie poili go krwią. Nie chciał się uzależnić a wiedział jak łatwo jest to zrobić. Oczywiście to że w końcu stanął na nogi bardzo go cieszyło. Wciąż jeszcze nie mógł biegać i nie był wystarczająco silny żeby spacerować dłużej niż kilka minut ale w końcu nie był znany na wszystkich innych. Tata wcale nie był tym zachwycony. Bał się, że zajdą w nim jakieś zmiany i badał go niemal co godzinę. Na szczęście nic złego się nie działo.
Słońce było już bardzo nisko na horyzoncie gdy wstał z łóżka i zaczął powoli chodzić z kąta w kąt. Wiedział, że za kilka minut będzie miał gości. Jak na razie jednak był sam i z głębi szafy wyjął papierosy. Mógł palić w domu ale zwykle tego nie robił. No chyba, że w takich sytuacjach.

-Alex...- Spike objął go od tyłu. Byli u niego gdy tylko ostatnie promienie słońca zniknęły z nieba
-Czy ty nie powinieneś....- zaczął Angel całując go w lewe ucho i kładąc ręce na jego biodrach
-Siadajcie- powiedział nie odwracając się do nich. Tym swoim cichym niemal strasznym głosem
-Piękny co...- zaczął starszy wampir
-Obiecaliście- odwrócił się do nich- miało nie być żadnej krwi- nie krzyczał. Alex wychowany w Anglii rzadko kiedy podnosił głos. A teraz nie było nawet warto
-Miłości...- zaczął Spike ale chłopak podniósł rękę żeby zatrzymać potok słów. Zwykle gdy jasnowłosy otwierał usta był w stanie wybaczyć mu wszystko
-Wiecie chyba jak bardzo to uzależnia- siedział teraz w fotelu pod ścianą- wiecie co to robi z ludźmi....
-Śliczny- Angel powoli podszedł do niego i ukląkł przed nim- wiem że tego nie chciałeś i szanujemy to... tylko że nie mogliśmy nie byliśmy w stanie patrzeć na to jak bardzo się męczysz... nie możesz nas karać za to że się tak bardzo o ciebie martwimy i nie chcemy widzieć jak cierpisz...
-No tak..- odpowiedział ostrożnie- ale prosiłem. Nie mogę być z kimś kogo nie ufam- owszem przez chwilę zrobiło mu się głupio. Ale miał przecież prawo się złościć. Nim się zorientował już nie tylko Angel przed nim klęczał ale i Spike
-Miłości- jęknął młodszy wampir- czy ty mówisz że...
-Nie- uśmiechnął się łaskawie- Obiecałem, że spróbuje a jeszcze nie spróbowałem prawda?- Obaj mężczyźni pokiwali głowami- Tylko, że teraz musicie się bardzo postarać, żeby odzyskać moje zaufanie
-Wszystko co tylko zechcesz- Angel wziął go w ramiona- powinieneś mimo wszystko trochę poleżeć
-Chyba masz racje- wtulił się w jego silną klatkę piersiową- I jestem też głodny a tata ma randkę- uśmiechnął się. Chyba będę spokrewniony z jeszcze jedną Pogromczyniom- jęknął teatralnie
-Z tym sobie poradzimy- Spike pościelił mu wygodniej- Więc jak mamy ci... przerwał nagle i wybiegł z sypialni a później obaj usłyszeli trzaskanie drzwi wejściowych
-Angel...- zaczął niepewnie chłopak bo nagle został przyciśnięty do ciała wampira trochę bardziej niż by sobie tego życzył- Hej!- Stracił niemal oddech
-Ci...- szepnął mu do ucha- mamy nieproszonego gościa- posadził go na łóżku ale nie wypuszczał z objęć
-Kogo?- Zapytał cicho bo nagle zaczął się niepokoić. Przecież gdyby było dobrze tak by się nie zachowywali
-Dru- Angel nagle pokazał kły. Alex nic już więcej nie powiedział. Wyplątał się z jego objęć i wsunął pod koc. Jakoś stracił całą energię do czegokolwiek.
-Nie bój się- wampir wciąż był wściekły- nic ci się nie stanie
-Wiem- szepnął i wyciągnął z szafki przy łóżku obszerny tom. Otworzył ją i zajrzał do książki. Czytał o kobiecie ale nigdy nie przypuszczał że jeszcze się tu kręci.

-Co tu robisz?- Warknął Spike. Jego dawna kochanka wyglądała na szczęśliwą a to zwykle zapowiadało kłopoty
-Widzę że gwiazdy znów miały rację...
-Tak, tak- zbył ją niecierpliwie- Czego tu chcesz?
-Tylko się pożegnać mój piękny- podeszła do niego i przyłożyła mu dłoń do policzka- nie mogę już tu zostać..
-Dru wszystko dobrze?- Owszem źle było że się tu kręci ale nie chciał też by stała jej się krzywda
-Mam nowego ślicznego chłopca- uśmiechnęła się do niego- i chcę by tatuś go poznał
-Dobrze, że jesteś szczęśliwa- pocałował ją lekko w usta. Oboje wiedzieli, że Angel jest już w progu domu
-I ty Williamie- ominęła go i podeszła do Angela. Spike wycofał się do środka. Oni już się pożegnali. Trochę było mu smutno, Był niemal pewny, że nigdy już nie zobaczy kobiety. Ale zyskał Alexa i teraz tylko to się liczyło.

-Co się am dzieje?- Alex przytulił się do wampira gdy ten tylko wkroczył do pokoju
-Nic- pocałował go lekko- Dru odchodzi
-Jesteś smutny- stwierdził chłopak- kochałeś ją
-Tak- posadził  go sobie na kolanach- bardzo, ale zawsze kochałem Angela trochę bardziej. Mimo wszystko to jak zamknięcie jakiegoś rozdziału...
-Wszystko będzie dobrze- Alex przytulił się do niego i pocałował powoli ale namiętnie- masz mnie i masz Angela
-Kocham cię- szepnął wampir nagle
-Wiem- odpowiedział chłopak- Co oni tam tak długo robią?
-Dru na nowe Dziecko a Angel jest....
-Najstarszy w waszym rodzie- dokończył
-Właściwie to Darla... ale nawet nie wiemy czy jeszcze żyje- Spike sam zaczął się denerwować. On dobrze wiedział co teraz robi Angel i wcale mu się to nie podobało. Był też niemal pewny że i Alex wie co dzieje się na dole. Był przecież na tyle mądry i na tyle znał ich zwyczaje
-William....- chłopak zaczął go całował powoli- to boli prawda?
-Musi to zrobić- westchnął- ale tak dawno już nikogo innego nie miał
-Nie myśl o tym- ręka chłopaka wsunęła się pod jego koszulę- To jego obowiązek nie przyjemność- ciepłe palce na zimnej skórze działały na wampira jak narkotyk
-To bardzo pomaga- Spike przekręcił ich tak że obaj leżeli na łóżku- nie przerywaj
-Nie mam zamiaru- uśmiechnął się chłopak. Wampir przestał myśleć. Alex wspaniale go rozpraszał i jego pieszczoty były coraz śmielsze gdy nagle zorientowali się, że nie są sami.
-To tak się zabawiacie?- Angel stanął w progu. Spike zmarszczył noc
-Nie podejdziesz do niego tak śmierdząc- warknął młodszy wampir
-Wybacz....- zaczął ciemnowłosy
-Wiem- przerwali mu obaj jednocześnie
-Czy to był ktoś kogo znam?- Zapytał Alex podchodząc do Angela
-Raczej nie- przyciągnął go do siebie i pocałował w czoło. Nie chciał robić niczego więcej mając na sobie zapach innego mężczyzny
-Spike ma racje- powiedział chłopak- idź weź prysznic... Dołącz do niego- ostatnie zdanie powiedział do jasnowłosego- teraz się potrzebujecie- znów wrócił  do łóżka- tylko cicho zaczyna się mój film- włączył telewizor i nie patrzył jak wampiry znikają w łazience. Nie chodziło o to że jest zazdrosny. Widok obu mężczyzn bardzo go podniecał ale teraz trochę było mu smutno że to jest tylko ich rzecz. Że on nie mógł być teraz z nimi że to sprawa między wampirami.
Podjął też decyzję. W weekend w końcu przestanie się bać i zrobi ten ważny krok. Nie ma się przecież czego bać. Mężczyźni się nim zaopiekują i wie że go kochają, a to bardzo istotne i piękne.
Jak na razie musiał podkręcić telewizor na cały regulator żeby nie słyszeć jęków rozkoszy dochodzących zza drzwi.

środa, 20 marca 2013

Rozdział 17

Alex obudził się i zanim jeszcze otworzył oczy, wiedział że nie był w pokoju sam. I był świadom tego, że jest jeszcze ciemna noc
-Wróciliście- wymamrotał uśmiechając się lekko
-Oczywiście- szept Angela dobiegł go z bardzo bliska i przekręcił głowę w jego stronę po czym uchylił powieki. Wampir leżał obok niego ale nie dotknął go co wydawało mu się dziwne bo wcześniej nie mógł utrzymać rąk przy sobie
-Coś się stało?- Zapytał przełykając ślinkę
-Nie dlaczego?- Usiadł i pomógł podnieść się chłopakowi
-No bo.... gdzie jest Spike?- Rozejrzał się po sypialni
-Szykuje ci niespodziankę- starszy wampir uśmiechnął się czule- Boli?- Wskazał na jego nogi
-Bardziej swędzi- przyznał- ale jest już lepiej... mimo to nie mogę się doczekać aż mi to ściągną...
-Wiesz że są sposoby- Angel zaczął wodzić palami po jago ramieniu
-Nie- odpowiedział stanowczo- to że się z wami... znaczy że was przyjąłem...wasze.. zaloty to wystarczy. Nie zamierzam pić waszej krwi
-To by ci pomogło- szepnął mężczyzna w końcu go obejmując- Byłbyś silniejszy.. szybciej byś się wyleczył- polizał płatek jego ucha- zastanów się- całował jego szyje i delikatnie zaczął masować jego brzuch
-Nie ładnie zaczynać beze mnie- Spike stał w drzwiach z tacą w ręku. Alex uśmiechnął się do niego nim odchylił głowę i położył na ramieniu starszego mężczyzny.
Nim się zorientował druga para rąk zaczęła powoli dotykać jego klatki piersiowej a zimne usta zamknęły się na jego. Było mu wspaniale. On nie musiał robić zupełnie nic. To wampiry skupiły się całkowicie na nim. Wiedział, że jest coraz bardziej podniecony. Każdy dotyk, każdy pocałunek... i nagle czyjeś palce zacisnęły się na jego pęczniejącym penisie
-Stop!- Bardzo chciał się od nich uwolnić ale jego nie działające wciąż nogi odmawiały mu jakiegokolwiek posłuszeństwa
-Alex...- jęknął mu młodszy mężczyzna do ucha- Tylko troszkę... będzie ci wspaniale...
-Nie teraz- chłopak  całkowicie już oprzytomniał i musiał przyznać, że widok wampira był bardzo podniecający i kusiło go żeby pocałować te blade usta
-Spike- ostrzegł go Angel sadzając chłopaka bliżej siebie tak by poczuł jego pulsującą erekcję ale nie zrobił niczego poza tym że go objął i położył głowę na jego ramieniu
-Zero zabawy- wymamrotał jasnowłosy wampir i usiadł obok- Napij się- podał Alex'owi zapomniany kubek- jest jeszcze ciepłe
-Co to?- Zapytał podejrzliwie
-Czekolada ale ta prawdziwa- Spike nie mógł przestać się uśmiechać
-Dziękuję- chłopak pocałował go w policzek i odwzajemnił uśmiech. Nie spodziewał się niczego takiego po wampirach. Owszem wiedział, że dla kochanków są zawsze bardzo delikatni, czuli i troskliwi. Tylko nie spodziewał się, że tak bardzo.
Upił łyk i z przyjemności aż zamruczał. To była najlepsza, rzecz jaką kiedykolwiek miał w ustach
-Widać, że smakuje- jasnowłosy wampir usiadł obok- Kiedy będziesz zdrowy?
-Miesiąc- odpowiedział oblizując się, żeby nie zmarnować ani jednej kropli napoju- Jedliście?
-Wiesz że tak- Angel przełknął ślinkę- Ale nie martw się nikogo nie zabiliśmy...
-Mów za siebie- wymamrotał Spike
-Och...- Alex zmartwił się trochę. Całkiem zapomniał o tym aspekcie życia nowych kochanków. Był tak skupiony na sobie i na tym czego on oczekuje
-Alex wiesz kim jesteśmy- Angel odwrócił twarz chłopaka do swojej- musimy się jeść... jeśli zdarzy się któremuś z nas zabić...
-Tak wiem- ale nie maił zadowolonej miny- Tylko.. że...chodzi o to że nie chcę żebyście zabijali. Są inne sposoby.. to tak jakbym sam miał krew na rękach....
-Nie- tym razem stanowczo przerwał mu Spike- będziemy się starać. Ty nie musisz się o nic martwić. Tylko wydobrzej- uśmiechnął się do niego
-Wiem- dotknął twarzy młodszego wampira
-Myślę że Alex powinien iść spać- od progu odezwał się Rupert który nie wiadomo kiedy wrócił do domu. Spike zagryzł wargi aż do krwi żeby nie warknąć na mężczyznę
-Masz racje- Angel pocałował raz jeszcze chłopaka delikatnie ale i namiętnie- Wrócimy jutro- wstał i przyglądał się jak jego jasnowłosy kochanek całuje Alex'a. Nie mógł się powstrzymać przed lekkim uśmiechem- Spike...
-Idę idę- oderwali się do siebie- Rupert- przywitał się z mężczyzną i przytulił się do starszego kochanka- Idziemy- zarządził i pociągnął Angela za sobą. Znów był podniecony.

-Tato- jęknął Alex gdy już zostali sami
-To się zdarzy ale nie tu i nie teraz- usiadł obok syna- Musimy porozmawiać.... wiesz tak sobie pomyślałem.. ty jesteś już dorosły a wiesz, że ciężko było mi wcześniej znaleźć...
-Tato wiem że zmarnowałeś szansę wiem że wcześniej gdy mnie jeszcze nie było byłeś zaręczony...
-Alex to nie twoja wina- przerwał mu szybko- Chodzi mi o to że...czy miałbyś coś przeciwko gdyby w moim życiu pojawiła się kobieta?
-Oczywiście, że nie- uśmiechnął się- Myślę, że to dobry pomysł... że może twój ojciec...przepraszam...- zmieszał się. Nie rozmawiali o Erneście Gilesie, to nie był dobry człowiek i od lat nie traktował syna dobrze, zwłaszcza po tym jak ten go przyjął- A masz kogoś na oku?- Zmienił temat
-Joyce jest wspaniałą kobietą- Rupert ściągnął okulary- Tylko, że...
-To że jest Buffy i Dawn wcale mi nie przeszkadza wiesz że zawsze chciałem mieć jakieś rodzeństwo- uśmiechnął się do ojca
-Jesteś dobrym dzieckiem- Rupert objął syna- Śpij już potrzebujesz tego
-Poczytaj mi- nie prosił o to od już ponad 10 lat i ta prośba trochę zaskoczyła mężczyznę zwłaszcza że chwilę temu widział syna całującego się z dwoma wampirami
-Coś konkretnie?- Zapytał spoglądając na nocny stolik
-Wszystko jedno- przytulił się do ojca- wiem że nie pochwalasz...
-Ale nie będę ci układać życia- uśmiechnął się do niego i wybrał książkę.

-Chcesz mi coś powiedzieć?- Zapytał Angel gdy Spike oderwał usta od jego wciąż pulsującej erekcji
-Alex będzie zdrowy szybciej- położył się na łóżku
-Ty chyba nie...- nagie pośladki kochanka były wystarczająco dużym rozproszeniem
-Kilka kropli- jasnowłosy wampir wypiął się w jego stronę- Sam mam to zrobić?- Zapytał unosząc brew
-Chyba muszę cię ukarać- ukląkł obok niego i uderzył z całej siły w jędrny tyłek idealny do takich zabaw
-Proszę- jęknął tamten i poddał się torturze raz po raz jęcząc i prosząc o jeszcze.