Dwa tygodnie później Alex w końcu nie mógł już wytrzymać.
Wampiry wyzwoliły w nim coś o co wcześniej nawet się nie podejrzewał. Owszem jako nastoletni chłopak wiele razy był podniecony, zauroczony ale nie aż tak.
Dlatego właśnie tego wieczoru ubrał się bardzo starannie. Był z siebie dumny, że nie poprosił o pomoc Charliego i cieszył się że taty nie było w domu. Właściwie to rzadko był teraz uchwytny ale gdy tylko go widział mężczyzna był zadowolony i tylko to się liczyło.
Chłopak od jakiegoś czasu przeglądał się w lustrze. Wyglądał trochę jak męska dziwka ale z jakiegoś powodu dodawało mu to uroku. Miał na sobie bardzo ciasne brązowe skórzane spodnie nisko opadające na biodra i jasną zieloną koszulę z drobnej siateczki. Uczesał teraz trochę przydługie włosy w które wpakował kilka ton jakichś produktów przyjaciela i wziął jeszcze jeansową kurtkę. Było dość chłodno.
Nie zapomniał oczywiście wziąć broni i w końcu po godzinie przygotowań wyszedł z domu.
Alex stał przed kryptom w której mieszkali kochankowie i teraz bardzo chciał żeby nikogo nie było. Oddychał stosunkowo cicho ale był pewny że szalone bicie serca jest słyszalne na całym cmentarzu i lada chwila ktoś go zaatakuje. Nie jest dziś przygotowany do walki.
W końcu zapukał do mosiężnych drzwi. Kilka sekund później stanął twarzą w twarz z jasnowłosym wampirem
-Alex piękny...- zaczął trochę zaskoczony
-Wpuść mnie- przerwał mu bo jego nogi już chciały uciekać. Nie tylko nogi sam tracił nadwątloną pewność siebie. Spike odsunął się i chłopak bardzo powoli wszedł do środka.
Spodziewał się pajęczyn, brudu i niedogodności. A tu było wygodnie i przytulnie. Był nawet kominek z wesołym ogniem no i prąd. Uśmiechnął się
-Nie żebym się nie cieszył....- Alex zamknął usta wampira niecierpliwym pocałunkiem. Spike kilka sekund później przejął kontrolę nad pieszczotą i uniósł chłopaka. Przeszedł z nim na wygodną kanapę i posadził go klękając tuż przed nim. Nie mogli oderwać od siebie ust ale chłopak musiał oddychać. Mężczyzna zaczął lizać jego szyję. Była tak bardzo kusząca, a jęki wydobywające się z jego gardła. Przez wiele wiele lat nie słyszał tak słodkiej muzyki.
Żaden z nich nie był świadomy, że ktoś ich obserwuje. Do czasu gdy Alex poczuł duże ręce na plecach. Odwrócił głowę i spojrzał w ciemne oczy starszego wampira. Uśmiechnął się do niego i sięgnął ku jego twarzy. Nie musiał tego robić, bo Angel już się do niego zbliżał. Ten pocałunek był trochę bardziej spokojny wyrafinowany ale równie namiętny. Alex czuł że robi mu się okropnie gorąco. Każdy dotyk, każde muśnięcie zimnych ust na jego rozgrzanym ciele wprawiało go niemal na szczyt ekstazy. Drżał i jęczał mimo że w sumie nic nie robili.
I nagle wszystko ustało. Otworzył zamglone oczy by spojrzeć na oba teraz uważnie przyglądające mu się wampiry
-Co zrob...- zaczął ale Angel położył mu palec na ustach
-Jesteś pewny?- Zapytał z łagodnym uśmiechem
-Bardzo- chciał wstać ale Spike go powstrzymał
-Daj nam 10 minut- błądził palcami po jego twarzy- jeśli ciągle będziesz tego chciał tam jest sypialnia- wskazał na drzwi po lewej
-Ale...- nie tego się spodziewał
-Kochany- Angel usiadł obok i wziął go za rękę przykładając ją do swojego krocza by po kilku sekundach przełożyć ją na krocze młodszego wampira- nie chcemy zrobić ci krzywdy- pocałował go w policzek- i sypialnia wygląda strasznie- uśmiechnął się figlarnie. Alex tylko kiwnął głową. Zaniemówił. To co poczuł napawało go lękiem i niewypowiedzianym podnieceniem. Zamknął oczy a gdy je otworzył został sam.
Opadł na kanapę i starał się uspokoić. Minuty to biegły jak szalone to dłużyły się niemiłosiernie. I w końcu.
Wstał powoli i skierował się do sypialni.
Setki świec i czerwone satynowe prześcieradło na ogromnym łóżku. Obaj mężczyźni stali bez słowa na środku pokoju
-Chcę tego- szepnął i został nagle zamknięty w ciasnym uścisku dwóch silnych par rąk. Pocałunki i dotyk były tak upojne. Niemal kręciło mu się głowie. Nawet nie zorientował się że został rozebrany i przeniesiony na łóżko. Spike nie przestawał go całować. Był jednak głuchy na prośby chłopaka by dotknął jego nabrzmiałego penisa. Wampir był pewny, że członek zaczyna go boleć ale podręczy go chwile. Zresztą ustalili inaczej.
Angel patrzył na nich przez chwile bez ruchu. Wyglądali wspaniale. Mięśnie Williama rysowały się wspaniale pod jego ciasną czarną koszulą. Czuł że ma zamiar zerwać spodnie ale czekał.
Zaczął się powoli rozbierać i już po chwili zajął miejsce przy Alex'ie. Całował go lekko, namiętnie.
Spike ustąpił mu miejsca ale chłopak nie zaprotestował. Nie był w stanie. Był podniecony do granic możliwości a gdy poczuł zwinny język na członku doszedł z krzykiem
-Przepraszam- jęknął gdy odzyskał oddech
-To nic- Angel pocałował go namiętnie- jeszcze nie skończyliśmy. Spike na nowo zaczął całować jego tors, brzuch, szyję i dotykał czułych sutków młodego kochanka.
Angel podniósł jego biodra, wsunął pod nie miękką poduszkę i zaczął bardzo delikatnie dotykać jego ciasną dziurkę. Alex znów bardzo się podniecił. Cały strach go opuścił. Był niemal nieprzytomny z oczekiwania ale nie chciał niczego przyspieszać.
Starszy wampir wsunął mały palec w gorące wejście i zamknął oczy. Nie mógł się doczekać gdy posiądzie go w całości. Spike obserwował twarz kochanka i tylko się uśmiechnął zaciskając palce na erekcji chłopaka.
Dla Alexa tego było już za wiele
-Szybciej- jęknął i nabił się na palec wampira. To otrzeźwiło obu mężczyzn. Angel wsunął jeszcze jeden palec, Spike poruszał ręką coraz pewniej i całował jego podbrzusze.
-Teraz oddychaj głęboko- odezwał się Angel i usunął palce. Bardzo powoli zaczął wsuwać swój członek w gorącym ciele. Warknął i przyciągnął Williama do namiętnego pocałunku. Jedną rękę trzymał na biodrze chłopaka a drugą zacisną na penisie młodszego wampira. Alex powoli przyzwyczajał się do tego dziwnego uczucia. Nic go nie bolało. Zaplótł nogi ciaśniej w talii kochanka tym samym zmuszając go do wejścia głębiej. Zaczął poruszać się coraz szybciej, coraz gwałtowniej. Spike nie mógł przestać całować chłopaka sama jego skóra była jak narkotyk. W końcu widząc że chłopak był blisko niemal w jednej sekundzie zmienili pozycję. Teraz to jasnowłosy wampir zatopił się w wciąż jeszcze okropnie ciasnym wnętrzu. Czekał jednak na to by Angel ustawił się nad Alex'em. Wziął go w usta a starszy kochanek objął penis chłopaka. Kilka silnych gwałtownych pchnięć, pociągnięć i ucisków i wszyscy doszli w tej samej sekundzie.
Oba wampiry opadły po obu stronach wycieńczonego chłopaka.
-Co się stało?- Zapytał ochrypłym głosem
-Jesteś nasz- Angel przyciągnął go do siebie a Spike wzmocnił uścisk
-Podobało się?- William uśmiechał się jak jeszcze nigdy. Czuł się cały, spokojny. Tego im było trzeba. Alex wprowadzi w ich życie równowagę
-Bardzo- pocałował go w policzek- Spać- ziewnął
-Śpij kochany- Liam przykrył go szczelnie kocem- Wrócimy za chwile- był głodny. Zresztą nie tylko on
-I nie bój się- dodał Spike- nikt tu nie wejdzie- ale chłopak już go nie słyszał. Wpadł w objęcia Morfeusza tak głęboko że był niemal w śpiączce ale lekki uśmiech nie schodził mu z pięknej młodej twarzy. Na reszcie jego życie było takie jak być powinno.
Angel z dumą spoglądał to na jednego to na drugiego. Był dumny ze swoich pięknych chłopców. Kochał obu tak samo mocno i nie chciał żyć bez któregoś. Musiał tylko się zatroszczyć żeby to się nie stało. Żeby miał ich przy sobie na wieki.
Co zrobić jeśli ulokujesz swoje uczucia w nie 1 a w 2 nieodpowiednich osobach? A one to odwzajemnią. Co robić gdy nagle wszystko co wiedziałeś o świecie okazało się nie prawdą?
środa, 3 kwietnia 2013
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Rozdział 19
Alex nie wiedział nawet kiedy usnął.
Zorientował się dopiero gdy poczuł duże zimne dłonie powoli głaskały jego ramię, szyję i policzek
-Angel- uśmiechnął się i uchyli powieki
-Spike mówił że powinienem z tobą porozmawiać- to sprawiło że chłopak usiadł gwałtownie na posłaniu
-Nie musisz- uśmiechnął się do niego ale wiedział, że wampir nie kupuje jego spokoju
-Alex... -zaczął mężczyzna
-Czytałem książki- przerwał mu- i rozumiem że musiałeś...
-Co nie znaczy że to pochwalasz...
-Angel- Alex spojrzał teraz na niego bardzo poważnie- ty i Spike... jeszcze nie wiem czy związek z wami będzie dla mnie dobry- wampir już otwierał usta ale położył na nich palec- ale skoro mamy spróbować razem nie mogę być przeciwko waszym tradycjom nawet jeśli to ze musiałeś wypieprzyć tego nowego wampira...- nie skończył bo Angel pocałował go delikatnie
-Dziękuje i to na prawdę był tylko obowiązek nie sprawiło mi to wcale przyjemności uwierz mi
-Wierzę- przytulił się do silnego torsu- gdzie Spike
-Poszedł coś zjeść- pocałował czubek jego głowy- lepiej ci?
-Wciąż jeszcze jestem zły... miałem się wyleczyć na własnych zasadach- westchnął
-Czujesz się inaczej? Pali cię w środku? Masz ochotę....- Alex zaczął się śmiać. No tak, przecież Angel nie musi oddychać
-Nie uzależniłem się- odpowiedział w końcu- może to dzięki krwi Pogromcy. Ale nie róbcie tego więcej. Mogę się mylić a widziałem już co to robi z ludźmi
-Wiesz, że nie mogę obiecać ani za siebie ani za niego- teraz to on popatrzył mu w oczy- jeśli będzie to konieczne żeby uratować ci życie....
-Nie chcę o tym rozmawiać- przerwał mu chłopak, ta rozmowa przestała mu się podobać- właściwie to chcę już zostać sam mimo wszystko ciągle jestem trochę zmęczony
-Alex... dobrze śliczny- nie mógł się powstrzymać żeby znów go nie pocałować- będzie mi ciebie brakowało w dzień
-Na prawdę?- Zapytał chłopak i nagle oczy rozjaśniły mu wesołe ogniki
-Śnię już o chwili w której będę miał cię w łożu... Will też- dodał szybko
-No ja myślę... jak spotkasz Charliego... ten idiota zapomniał telefonu a muszę z nim porozmawiać
-Rozmawiaj z nami- do sypialni wrócił Spike- nie lubię go- usiadł na łóżku
-Ty nikogo nie lubisz- uśmiechnął się Alex
-I mam do tego powód. Patrzy na ciebie...- tym razem Angel zamknął usta jemu namiętnym pocałunkiem
-On wie- szepnął starszy wampir
-Wie a ja nie jestem nim zainteresowany jest dla mnie jak brat. W tym ludzkim sensie- dodał Alex
-A o czym chcesz z nim porozmawiać?- Spike wciąż nie odpuszczał
-Niespodzianka dla was- chłopak chciał wyglądać niewinnie
-Więc powiedz nam- jasnowłosy wampir znalazł się obok i patrzył na niego intensywnym wzrokiem. Niemal go ubezwłasnowolniając
-Powiedział, że nie- w progu stanął Charlie- Mam ich wyrzucić?
-Nie- uśmiechnął się do niego Alex- Jak tam Buffy?
-Wszystko idzie dobrze- i on usiadł na łóżku- Jesteś pewny, że oni mogą tu zostać?
-Już idziemy- odezwał się Angel wstając. Nagle zapragnął znów posiąść kochanka i wiedział, że Spike też to czuje
-Wrócimy jutro- młodszy wampir pocałował chłopaka i zrobił miejsce starszemu by zrobił to samo.
Alex opadł na poduszkę gdy został sam z przyjacielem
-Widzę, że jest lepiej- Charlie zapalił i usiadł obok bliżej drugiego chłopaka
-Powoli- wyjął papierosa z ust przyjaciela i sam sobie pociągnął- Jest tylko kilka rzeczy
-Wal- wyjął jeszcze jednego
-Sex, krew to tak na początek
-Krew? Alex nie uzależniłeś się chyba- przyjaciel spojrzał na niego uważnie
-Nie- uśmiechnął się do niego- ale jak mam ich przekonać...
-Brak sexu... znaczy... po prostu zagroź. A co z tym sexem? Przecież wiesz co i jak
-Nie gdy jest ich dwóch- Alex się zarumienił- a jak najpierw pójdę do jednego to ten drugi się wkurzy... wiesz o czym mówię
-Ty nie masz innych zmartwień... oni powinni się tym zająć a jeśli tego nie zrobią nie są dla ciebie... ty się chyba nie zakochałeś- Charlie gdy chciał potrafił być straszny i to był właśnie jeden z tych momentów. Tak bardzo przypominał ojca, że Alex niemal spodziewał się burzy z piorunami we własnej sypialni
-Nie- odpowiedział może trochę za szybko- ale zaczyna do mnie dochodzić na co się porwałem
-Buffy jest coraz lepsza... myślę że ta Pogromczyni może w końcu coś zmienić... w zasadzie już to robi. Willow i Jessie tego nie było w umowie
-I dobrze mama dalej...- zaczął ale przyjaciel uciszył go jednym ruchem ręki
-Obiecałeś się nie dołować i nie rób tego. Zwłaszcza że Rup ma chyba poważne plany co do pani Summers. Serio staruszek chyba się zakochał ale i ona też- wyszczerzył do niego zęby i wypuścił zaklęcie
-Serio?- Alex nie mógł w to uwierzyć po tylu latach
-Musisz w końcu wyjść z tego łóżka bo całe życie ci minie- znów położył się obok
-Zamierzam to jutro zrobić- powiedział i ziewnął- Zostajesz?
-Tylko się przesuń- ściągnął płaszcz. On i Spike mieli podobny styl ubierania. Co nawet zaczęło śmieszyć Alexa
-Jaka ona jest?- Zapytał jeszcze młodszy chłopak
-Joyce?- Otworzył oczy Charlie- Szczerze to wspaniała. Wyrozumiała, ciepła i bardzo miła. Zresztą na pewno ją poznasz. Mogę?- Wskazał na telewizor
-Pewnie- ale on już usypiał powoli- Mam dziwny sen
-Zauważyłem- roześmiał się przyjaciel- W sumie to dość dobrze jeszcze się leczysz no i masz teraz 24 na dobę
-Tak... tak- ziewnął i już prawie sunął. Jutro czeka go ciężki dzień. Musiał porozmawiać z tatom, przyjaciółmi i przede wszystkim nabrać koloru na plaży. Już zaczął przypominać wyglądem żywego trupa.
Była też kwestia pierwszego razu. Im intensywniej o tym myślał tym mniej wyobrażał sobie jak to będzie z dwoma kochankami. Wiedział też że Charlie miał rację. To oni powinni zadbać o niego. Nawet sam przed sobą nie był też w stanie ukryć że tego coraz mocniej chce.
Zorientował się dopiero gdy poczuł duże zimne dłonie powoli głaskały jego ramię, szyję i policzek
-Angel- uśmiechnął się i uchyli powieki
-Spike mówił że powinienem z tobą porozmawiać- to sprawiło że chłopak usiadł gwałtownie na posłaniu
-Nie musisz- uśmiechnął się do niego ale wiedział, że wampir nie kupuje jego spokoju
-Alex... -zaczął mężczyzna
-Czytałem książki- przerwał mu- i rozumiem że musiałeś...
-Co nie znaczy że to pochwalasz...
-Angel- Alex spojrzał teraz na niego bardzo poważnie- ty i Spike... jeszcze nie wiem czy związek z wami będzie dla mnie dobry- wampir już otwierał usta ale położył na nich palec- ale skoro mamy spróbować razem nie mogę być przeciwko waszym tradycjom nawet jeśli to ze musiałeś wypieprzyć tego nowego wampira...- nie skończył bo Angel pocałował go delikatnie
-Dziękuje i to na prawdę był tylko obowiązek nie sprawiło mi to wcale przyjemności uwierz mi
-Wierzę- przytulił się do silnego torsu- gdzie Spike
-Poszedł coś zjeść- pocałował czubek jego głowy- lepiej ci?
-Wciąż jeszcze jestem zły... miałem się wyleczyć na własnych zasadach- westchnął
-Czujesz się inaczej? Pali cię w środku? Masz ochotę....- Alex zaczął się śmiać. No tak, przecież Angel nie musi oddychać
-Nie uzależniłem się- odpowiedział w końcu- może to dzięki krwi Pogromcy. Ale nie róbcie tego więcej. Mogę się mylić a widziałem już co to robi z ludźmi
-Wiesz, że nie mogę obiecać ani za siebie ani za niego- teraz to on popatrzył mu w oczy- jeśli będzie to konieczne żeby uratować ci życie....
-Nie chcę o tym rozmawiać- przerwał mu chłopak, ta rozmowa przestała mu się podobać- właściwie to chcę już zostać sam mimo wszystko ciągle jestem trochę zmęczony
-Alex... dobrze śliczny- nie mógł się powstrzymać żeby znów go nie pocałować- będzie mi ciebie brakowało w dzień
-Na prawdę?- Zapytał chłopak i nagle oczy rozjaśniły mu wesołe ogniki
-Śnię już o chwili w której będę miał cię w łożu... Will też- dodał szybko
-No ja myślę... jak spotkasz Charliego... ten idiota zapomniał telefonu a muszę z nim porozmawiać
-Rozmawiaj z nami- do sypialni wrócił Spike- nie lubię go- usiadł na łóżku
-Ty nikogo nie lubisz- uśmiechnął się Alex
-I mam do tego powód. Patrzy na ciebie...- tym razem Angel zamknął usta jemu namiętnym pocałunkiem
-On wie- szepnął starszy wampir
-Wie a ja nie jestem nim zainteresowany jest dla mnie jak brat. W tym ludzkim sensie- dodał Alex
-A o czym chcesz z nim porozmawiać?- Spike wciąż nie odpuszczał
-Niespodzianka dla was- chłopak chciał wyglądać niewinnie
-Więc powiedz nam- jasnowłosy wampir znalazł się obok i patrzył na niego intensywnym wzrokiem. Niemal go ubezwłasnowolniając
-Powiedział, że nie- w progu stanął Charlie- Mam ich wyrzucić?
-Nie- uśmiechnął się do niego Alex- Jak tam Buffy?
-Wszystko idzie dobrze- i on usiadł na łóżku- Jesteś pewny, że oni mogą tu zostać?
-Już idziemy- odezwał się Angel wstając. Nagle zapragnął znów posiąść kochanka i wiedział, że Spike też to czuje
-Wrócimy jutro- młodszy wampir pocałował chłopaka i zrobił miejsce starszemu by zrobił to samo.
Alex opadł na poduszkę gdy został sam z przyjacielem
-Widzę, że jest lepiej- Charlie zapalił i usiadł obok bliżej drugiego chłopaka
-Powoli- wyjął papierosa z ust przyjaciela i sam sobie pociągnął- Jest tylko kilka rzeczy
-Wal- wyjął jeszcze jednego
-Sex, krew to tak na początek
-Krew? Alex nie uzależniłeś się chyba- przyjaciel spojrzał na niego uważnie
-Nie- uśmiechnął się do niego- ale jak mam ich przekonać...
-Brak sexu... znaczy... po prostu zagroź. A co z tym sexem? Przecież wiesz co i jak
-Nie gdy jest ich dwóch- Alex się zarumienił- a jak najpierw pójdę do jednego to ten drugi się wkurzy... wiesz o czym mówię
-Ty nie masz innych zmartwień... oni powinni się tym zająć a jeśli tego nie zrobią nie są dla ciebie... ty się chyba nie zakochałeś- Charlie gdy chciał potrafił być straszny i to był właśnie jeden z tych momentów. Tak bardzo przypominał ojca, że Alex niemal spodziewał się burzy z piorunami we własnej sypialni
-Nie- odpowiedział może trochę za szybko- ale zaczyna do mnie dochodzić na co się porwałem
-Buffy jest coraz lepsza... myślę że ta Pogromczyni może w końcu coś zmienić... w zasadzie już to robi. Willow i Jessie tego nie było w umowie
-I dobrze mama dalej...- zaczął ale przyjaciel uciszył go jednym ruchem ręki
-Obiecałeś się nie dołować i nie rób tego. Zwłaszcza że Rup ma chyba poważne plany co do pani Summers. Serio staruszek chyba się zakochał ale i ona też- wyszczerzył do niego zęby i wypuścił zaklęcie
-Serio?- Alex nie mógł w to uwierzyć po tylu latach
-Musisz w końcu wyjść z tego łóżka bo całe życie ci minie- znów położył się obok
-Zamierzam to jutro zrobić- powiedział i ziewnął- Zostajesz?
-Tylko się przesuń- ściągnął płaszcz. On i Spike mieli podobny styl ubierania. Co nawet zaczęło śmieszyć Alexa
-Jaka ona jest?- Zapytał jeszcze młodszy chłopak
-Joyce?- Otworzył oczy Charlie- Szczerze to wspaniała. Wyrozumiała, ciepła i bardzo miła. Zresztą na pewno ją poznasz. Mogę?- Wskazał na telewizor
-Pewnie- ale on już usypiał powoli- Mam dziwny sen
-Zauważyłem- roześmiał się przyjaciel- W sumie to dość dobrze jeszcze się leczysz no i masz teraz 24 na dobę
-Tak... tak- ziewnął i już prawie sunął. Jutro czeka go ciężki dzień. Musiał porozmawiać z tatom, przyjaciółmi i przede wszystkim nabrać koloru na plaży. Już zaczął przypominać wyglądem żywego trupa.
Była też kwestia pierwszego razu. Im intensywniej o tym myślał tym mniej wyobrażał sobie jak to będzie z dwoma kochankami. Wiedział też że Charlie miał rację. To oni powinni zadbać o niego. Nawet sam przed sobą nie był też w stanie ukryć że tego coraz mocniej chce.
poniedziałek, 25 marca 2013
Rozdział 18
Alex nie przypominał sobie czy kiedykolwiek był taki wściekły.
Nie mógł się wprost doczekać gdy zajdzie słońce i będzie mógł się wyładować na winowajcach.
Wszystko zaczęło się od tego poranka zaledwie tydzień temu. Jeszcze w nocy przyjął zaloty obu wampirów. Pamięta jak szczęśliwy się obudził. Czuł obok siebie ojca i to też sprawiło, że uśmiechnął się szerzej. Dawno nie rozmawiali tak szczerze i dawno nie byli sobie aż tak bliscy jak wtedy. I naprawdę wszystko było by dobrze gdyby nie to, że czuł coś dziwnego w nogach. Zanim jednak dobrze się nad tym zastanowił do sypialni wpadł Charlie i zaczął opowiadać o swoim nowym zauroczeniu. Przyjaciel całkiem nie pasował do Buffy ona gdyby nie była Pogromczyniom nie byłaby taka normalna. Zawsze w myślach zaliczał ją raczej do tych wrednych dziewczyn rządzących w szkole. Oczywiście mógł się mylić, przecież nie znał jej wcześniej. Koniec końców zapomniał o tym dziwnym uczuciu.
Nie zwracał uwagi na to że każdego ranka poprawa w jego stanie zdrowia. Zawsze było coś ważnego i bardziej zabawnego. No i jeszcze tata. Odkąd zaczął zastanawiać się nad umawianiem był niemal tak samo nieznośny jak jego przyjaciel. Oczywiście bardzo się cieszył z tej zmiany. Rupert powinien zacząć jakieś swoje życie. On jest prawie dorosły i w końcu go zostawi.
Ale dzisiejszego dnia nie myślał o Charliem ani o tacie tylko o tych dwóch idiotach odwiedzających go za każdym razem gdy zaszło słońce. Przecież prosił ich żeby nie poili go krwią. Nie chciał się uzależnić a wiedział jak łatwo jest to zrobić. Oczywiście to że w końcu stanął na nogi bardzo go cieszyło. Wciąż jeszcze nie mógł biegać i nie był wystarczająco silny żeby spacerować dłużej niż kilka minut ale w końcu nie był znany na wszystkich innych. Tata wcale nie był tym zachwycony. Bał się, że zajdą w nim jakieś zmiany i badał go niemal co godzinę. Na szczęście nic złego się nie działo.
Słońce było już bardzo nisko na horyzoncie gdy wstał z łóżka i zaczął powoli chodzić z kąta w kąt. Wiedział, że za kilka minut będzie miał gości. Jak na razie jednak był sam i z głębi szafy wyjął papierosy. Mógł palić w domu ale zwykle tego nie robił. No chyba, że w takich sytuacjach.
-Alex...- Spike objął go od tyłu. Byli u niego gdy tylko ostatnie promienie słońca zniknęły z nieba
-Czy ty nie powinieneś....- zaczął Angel całując go w lewe ucho i kładąc ręce na jego biodrach
-Siadajcie- powiedział nie odwracając się do nich. Tym swoim cichym niemal strasznym głosem
-Piękny co...- zaczął starszy wampir
-Obiecaliście- odwrócił się do nich- miało nie być żadnej krwi- nie krzyczał. Alex wychowany w Anglii rzadko kiedy podnosił głos. A teraz nie było nawet warto
-Miłości...- zaczął Spike ale chłopak podniósł rękę żeby zatrzymać potok słów. Zwykle gdy jasnowłosy otwierał usta był w stanie wybaczyć mu wszystko
-Wiecie chyba jak bardzo to uzależnia- siedział teraz w fotelu pod ścianą- wiecie co to robi z ludźmi....
-Śliczny- Angel powoli podszedł do niego i ukląkł przed nim- wiem że tego nie chciałeś i szanujemy to... tylko że nie mogliśmy nie byliśmy w stanie patrzeć na to jak bardzo się męczysz... nie możesz nas karać za to że się tak bardzo o ciebie martwimy i nie chcemy widzieć jak cierpisz...
-No tak..- odpowiedział ostrożnie- ale prosiłem. Nie mogę być z kimś kogo nie ufam- owszem przez chwilę zrobiło mu się głupio. Ale miał przecież prawo się złościć. Nim się zorientował już nie tylko Angel przed nim klęczał ale i Spike
-Miłości- jęknął młodszy wampir- czy ty mówisz że...
-Nie- uśmiechnął się łaskawie- Obiecałem, że spróbuje a jeszcze nie spróbowałem prawda?- Obaj mężczyźni pokiwali głowami- Tylko, że teraz musicie się bardzo postarać, żeby odzyskać moje zaufanie
-Wszystko co tylko zechcesz- Angel wziął go w ramiona- powinieneś mimo wszystko trochę poleżeć
-Chyba masz racje- wtulił się w jego silną klatkę piersiową- I jestem też głodny a tata ma randkę- uśmiechnął się. Chyba będę spokrewniony z jeszcze jedną Pogromczyniom- jęknął teatralnie
-Z tym sobie poradzimy- Spike pościelił mu wygodniej- Więc jak mamy ci... przerwał nagle i wybiegł z sypialni a później obaj usłyszeli trzaskanie drzwi wejściowych
-Angel...- zaczął niepewnie chłopak bo nagle został przyciśnięty do ciała wampira trochę bardziej niż by sobie tego życzył- Hej!- Stracił niemal oddech
-Ci...- szepnął mu do ucha- mamy nieproszonego gościa- posadził go na łóżku ale nie wypuszczał z objęć
-Kogo?- Zapytał cicho bo nagle zaczął się niepokoić. Przecież gdyby było dobrze tak by się nie zachowywali
-Dru- Angel nagle pokazał kły. Alex nic już więcej nie powiedział. Wyplątał się z jego objęć i wsunął pod koc. Jakoś stracił całą energię do czegokolwiek.
-Nie bój się- wampir wciąż był wściekły- nic ci się nie stanie
-Wiem- szepnął i wyciągnął z szafki przy łóżku obszerny tom. Otworzył ją i zajrzał do książki. Czytał o kobiecie ale nigdy nie przypuszczał że jeszcze się tu kręci.
-Co tu robisz?- Warknął Spike. Jego dawna kochanka wyglądała na szczęśliwą a to zwykle zapowiadało kłopoty
-Widzę że gwiazdy znów miały rację...
-Tak, tak- zbył ją niecierpliwie- Czego tu chcesz?
-Tylko się pożegnać mój piękny- podeszła do niego i przyłożyła mu dłoń do policzka- nie mogę już tu zostać..
-Dru wszystko dobrze?- Owszem źle było że się tu kręci ale nie chciał też by stała jej się krzywda
-Mam nowego ślicznego chłopca- uśmiechnęła się do niego- i chcę by tatuś go poznał
-Dobrze, że jesteś szczęśliwa- pocałował ją lekko w usta. Oboje wiedzieli, że Angel jest już w progu domu
-I ty Williamie- ominęła go i podeszła do Angela. Spike wycofał się do środka. Oni już się pożegnali. Trochę było mu smutno, Był niemal pewny, że nigdy już nie zobaczy kobiety. Ale zyskał Alexa i teraz tylko to się liczyło.
-Co się am dzieje?- Alex przytulił się do wampira gdy ten tylko wkroczył do pokoju
-Nic- pocałował go lekko- Dru odchodzi
-Jesteś smutny- stwierdził chłopak- kochałeś ją
-Tak- posadził go sobie na kolanach- bardzo, ale zawsze kochałem Angela trochę bardziej. Mimo wszystko to jak zamknięcie jakiegoś rozdziału...
-Wszystko będzie dobrze- Alex przytulił się do niego i pocałował powoli ale namiętnie- masz mnie i masz Angela
-Kocham cię- szepnął wampir nagle
-Wiem- odpowiedział chłopak- Co oni tam tak długo robią?
-Dru na nowe Dziecko a Angel jest....
-Najstarszy w waszym rodzie- dokończył
-Właściwie to Darla... ale nawet nie wiemy czy jeszcze żyje- Spike sam zaczął się denerwować. On dobrze wiedział co teraz robi Angel i wcale mu się to nie podobało. Był też niemal pewny że i Alex wie co dzieje się na dole. Był przecież na tyle mądry i na tyle znał ich zwyczaje
-William....- chłopak zaczął go całował powoli- to boli prawda?
-Musi to zrobić- westchnął- ale tak dawno już nikogo innego nie miał
-Nie myśl o tym- ręka chłopaka wsunęła się pod jego koszulę- To jego obowiązek nie przyjemność- ciepłe palce na zimnej skórze działały na wampira jak narkotyk
-To bardzo pomaga- Spike przekręcił ich tak że obaj leżeli na łóżku- nie przerywaj
-Nie mam zamiaru- uśmiechnął się chłopak. Wampir przestał myśleć. Alex wspaniale go rozpraszał i jego pieszczoty były coraz śmielsze gdy nagle zorientowali się, że nie są sami.
-To tak się zabawiacie?- Angel stanął w progu. Spike zmarszczył noc
-Nie podejdziesz do niego tak śmierdząc- warknął młodszy wampir
-Wybacz....- zaczął ciemnowłosy
-Wiem- przerwali mu obaj jednocześnie
-Czy to był ktoś kogo znam?- Zapytał Alex podchodząc do Angela
-Raczej nie- przyciągnął go do siebie i pocałował w czoło. Nie chciał robić niczego więcej mając na sobie zapach innego mężczyzny
-Spike ma racje- powiedział chłopak- idź weź prysznic... Dołącz do niego- ostatnie zdanie powiedział do jasnowłosego- teraz się potrzebujecie- znów wrócił do łóżka- tylko cicho zaczyna się mój film- włączył telewizor i nie patrzył jak wampiry znikają w łazience. Nie chodziło o to że jest zazdrosny. Widok obu mężczyzn bardzo go podniecał ale teraz trochę było mu smutno że to jest tylko ich rzecz. Że on nie mógł być teraz z nimi że to sprawa między wampirami.
Podjął też decyzję. W weekend w końcu przestanie się bać i zrobi ten ważny krok. Nie ma się przecież czego bać. Mężczyźni się nim zaopiekują i wie że go kochają, a to bardzo istotne i piękne.
Jak na razie musiał podkręcić telewizor na cały regulator żeby nie słyszeć jęków rozkoszy dochodzących zza drzwi.
Nie mógł się wprost doczekać gdy zajdzie słońce i będzie mógł się wyładować na winowajcach.
Wszystko zaczęło się od tego poranka zaledwie tydzień temu. Jeszcze w nocy przyjął zaloty obu wampirów. Pamięta jak szczęśliwy się obudził. Czuł obok siebie ojca i to też sprawiło, że uśmiechnął się szerzej. Dawno nie rozmawiali tak szczerze i dawno nie byli sobie aż tak bliscy jak wtedy. I naprawdę wszystko było by dobrze gdyby nie to, że czuł coś dziwnego w nogach. Zanim jednak dobrze się nad tym zastanowił do sypialni wpadł Charlie i zaczął opowiadać o swoim nowym zauroczeniu. Przyjaciel całkiem nie pasował do Buffy ona gdyby nie była Pogromczyniom nie byłaby taka normalna. Zawsze w myślach zaliczał ją raczej do tych wrednych dziewczyn rządzących w szkole. Oczywiście mógł się mylić, przecież nie znał jej wcześniej. Koniec końców zapomniał o tym dziwnym uczuciu.
Nie zwracał uwagi na to że każdego ranka poprawa w jego stanie zdrowia. Zawsze było coś ważnego i bardziej zabawnego. No i jeszcze tata. Odkąd zaczął zastanawiać się nad umawianiem był niemal tak samo nieznośny jak jego przyjaciel. Oczywiście bardzo się cieszył z tej zmiany. Rupert powinien zacząć jakieś swoje życie. On jest prawie dorosły i w końcu go zostawi.
Ale dzisiejszego dnia nie myślał o Charliem ani o tacie tylko o tych dwóch idiotach odwiedzających go za każdym razem gdy zaszło słońce. Przecież prosił ich żeby nie poili go krwią. Nie chciał się uzależnić a wiedział jak łatwo jest to zrobić. Oczywiście to że w końcu stanął na nogi bardzo go cieszyło. Wciąż jeszcze nie mógł biegać i nie był wystarczająco silny żeby spacerować dłużej niż kilka minut ale w końcu nie był znany na wszystkich innych. Tata wcale nie był tym zachwycony. Bał się, że zajdą w nim jakieś zmiany i badał go niemal co godzinę. Na szczęście nic złego się nie działo.
Słońce było już bardzo nisko na horyzoncie gdy wstał z łóżka i zaczął powoli chodzić z kąta w kąt. Wiedział, że za kilka minut będzie miał gości. Jak na razie jednak był sam i z głębi szafy wyjął papierosy. Mógł palić w domu ale zwykle tego nie robił. No chyba, że w takich sytuacjach.
-Alex...- Spike objął go od tyłu. Byli u niego gdy tylko ostatnie promienie słońca zniknęły z nieba
-Czy ty nie powinieneś....- zaczął Angel całując go w lewe ucho i kładąc ręce na jego biodrach
-Siadajcie- powiedział nie odwracając się do nich. Tym swoim cichym niemal strasznym głosem
-Piękny co...- zaczął starszy wampir
-Obiecaliście- odwrócił się do nich- miało nie być żadnej krwi- nie krzyczał. Alex wychowany w Anglii rzadko kiedy podnosił głos. A teraz nie było nawet warto
-Miłości...- zaczął Spike ale chłopak podniósł rękę żeby zatrzymać potok słów. Zwykle gdy jasnowłosy otwierał usta był w stanie wybaczyć mu wszystko
-Wiecie chyba jak bardzo to uzależnia- siedział teraz w fotelu pod ścianą- wiecie co to robi z ludźmi....
-Śliczny- Angel powoli podszedł do niego i ukląkł przed nim- wiem że tego nie chciałeś i szanujemy to... tylko że nie mogliśmy nie byliśmy w stanie patrzeć na to jak bardzo się męczysz... nie możesz nas karać za to że się tak bardzo o ciebie martwimy i nie chcemy widzieć jak cierpisz...
-No tak..- odpowiedział ostrożnie- ale prosiłem. Nie mogę być z kimś kogo nie ufam- owszem przez chwilę zrobiło mu się głupio. Ale miał przecież prawo się złościć. Nim się zorientował już nie tylko Angel przed nim klęczał ale i Spike
-Miłości- jęknął młodszy wampir- czy ty mówisz że...
-Nie- uśmiechnął się łaskawie- Obiecałem, że spróbuje a jeszcze nie spróbowałem prawda?- Obaj mężczyźni pokiwali głowami- Tylko, że teraz musicie się bardzo postarać, żeby odzyskać moje zaufanie
-Wszystko co tylko zechcesz- Angel wziął go w ramiona- powinieneś mimo wszystko trochę poleżeć
-Chyba masz racje- wtulił się w jego silną klatkę piersiową- I jestem też głodny a tata ma randkę- uśmiechnął się. Chyba będę spokrewniony z jeszcze jedną Pogromczyniom- jęknął teatralnie
-Z tym sobie poradzimy- Spike pościelił mu wygodniej- Więc jak mamy ci... przerwał nagle i wybiegł z sypialni a później obaj usłyszeli trzaskanie drzwi wejściowych
-Angel...- zaczął niepewnie chłopak bo nagle został przyciśnięty do ciała wampira trochę bardziej niż by sobie tego życzył- Hej!- Stracił niemal oddech
-Ci...- szepnął mu do ucha- mamy nieproszonego gościa- posadził go na łóżku ale nie wypuszczał z objęć
-Kogo?- Zapytał cicho bo nagle zaczął się niepokoić. Przecież gdyby było dobrze tak by się nie zachowywali
-Dru- Angel nagle pokazał kły. Alex nic już więcej nie powiedział. Wyplątał się z jego objęć i wsunął pod koc. Jakoś stracił całą energię do czegokolwiek.
-Nie bój się- wampir wciąż był wściekły- nic ci się nie stanie
-Wiem- szepnął i wyciągnął z szafki przy łóżku obszerny tom. Otworzył ją i zajrzał do książki. Czytał o kobiecie ale nigdy nie przypuszczał że jeszcze się tu kręci.
-Co tu robisz?- Warknął Spike. Jego dawna kochanka wyglądała na szczęśliwą a to zwykle zapowiadało kłopoty
-Widzę że gwiazdy znów miały rację...
-Tak, tak- zbył ją niecierpliwie- Czego tu chcesz?
-Tylko się pożegnać mój piękny- podeszła do niego i przyłożyła mu dłoń do policzka- nie mogę już tu zostać..
-Dru wszystko dobrze?- Owszem źle było że się tu kręci ale nie chciał też by stała jej się krzywda
-Mam nowego ślicznego chłopca- uśmiechnęła się do niego- i chcę by tatuś go poznał
-Dobrze, że jesteś szczęśliwa- pocałował ją lekko w usta. Oboje wiedzieli, że Angel jest już w progu domu
-I ty Williamie- ominęła go i podeszła do Angela. Spike wycofał się do środka. Oni już się pożegnali. Trochę było mu smutno, Był niemal pewny, że nigdy już nie zobaczy kobiety. Ale zyskał Alexa i teraz tylko to się liczyło.
-Co się am dzieje?- Alex przytulił się do wampira gdy ten tylko wkroczył do pokoju
-Nic- pocałował go lekko- Dru odchodzi
-Jesteś smutny- stwierdził chłopak- kochałeś ją
-Tak- posadził go sobie na kolanach- bardzo, ale zawsze kochałem Angela trochę bardziej. Mimo wszystko to jak zamknięcie jakiegoś rozdziału...
-Wszystko będzie dobrze- Alex przytulił się do niego i pocałował powoli ale namiętnie- masz mnie i masz Angela
-Kocham cię- szepnął wampir nagle
-Wiem- odpowiedział chłopak- Co oni tam tak długo robią?
-Dru na nowe Dziecko a Angel jest....
-Najstarszy w waszym rodzie- dokończył
-Właściwie to Darla... ale nawet nie wiemy czy jeszcze żyje- Spike sam zaczął się denerwować. On dobrze wiedział co teraz robi Angel i wcale mu się to nie podobało. Był też niemal pewny że i Alex wie co dzieje się na dole. Był przecież na tyle mądry i na tyle znał ich zwyczaje
-William....- chłopak zaczął go całował powoli- to boli prawda?
-Musi to zrobić- westchnął- ale tak dawno już nikogo innego nie miał
-Nie myśl o tym- ręka chłopaka wsunęła się pod jego koszulę- To jego obowiązek nie przyjemność- ciepłe palce na zimnej skórze działały na wampira jak narkotyk
-To bardzo pomaga- Spike przekręcił ich tak że obaj leżeli na łóżku- nie przerywaj
-Nie mam zamiaru- uśmiechnął się chłopak. Wampir przestał myśleć. Alex wspaniale go rozpraszał i jego pieszczoty były coraz śmielsze gdy nagle zorientowali się, że nie są sami.
-To tak się zabawiacie?- Angel stanął w progu. Spike zmarszczył noc
-Nie podejdziesz do niego tak śmierdząc- warknął młodszy wampir
-Wybacz....- zaczął ciemnowłosy
-Wiem- przerwali mu obaj jednocześnie
-Czy to był ktoś kogo znam?- Zapytał Alex podchodząc do Angela
-Raczej nie- przyciągnął go do siebie i pocałował w czoło. Nie chciał robić niczego więcej mając na sobie zapach innego mężczyzny
-Spike ma racje- powiedział chłopak- idź weź prysznic... Dołącz do niego- ostatnie zdanie powiedział do jasnowłosego- teraz się potrzebujecie- znów wrócił do łóżka- tylko cicho zaczyna się mój film- włączył telewizor i nie patrzył jak wampiry znikają w łazience. Nie chodziło o to że jest zazdrosny. Widok obu mężczyzn bardzo go podniecał ale teraz trochę było mu smutno że to jest tylko ich rzecz. Że on nie mógł być teraz z nimi że to sprawa między wampirami.
Podjął też decyzję. W weekend w końcu przestanie się bać i zrobi ten ważny krok. Nie ma się przecież czego bać. Mężczyźni się nim zaopiekują i wie że go kochają, a to bardzo istotne i piękne.
Jak na razie musiał podkręcić telewizor na cały regulator żeby nie słyszeć jęków rozkoszy dochodzących zza drzwi.
środa, 20 marca 2013
Rozdział 17
Alex obudził się i zanim jeszcze otworzył oczy, wiedział że nie był w pokoju sam. I był świadom tego, że jest jeszcze ciemna noc
-Wróciliście- wymamrotał uśmiechając się lekko
-Oczywiście- szept Angela dobiegł go z bardzo bliska i przekręcił głowę w jego stronę po czym uchylił powieki. Wampir leżał obok niego ale nie dotknął go co wydawało mu się dziwne bo wcześniej nie mógł utrzymać rąk przy sobie
-Coś się stało?- Zapytał przełykając ślinkę
-Nie dlaczego?- Usiadł i pomógł podnieść się chłopakowi
-No bo.... gdzie jest Spike?- Rozejrzał się po sypialni
-Szykuje ci niespodziankę- starszy wampir uśmiechnął się czule- Boli?- Wskazał na jego nogi
-Bardziej swędzi- przyznał- ale jest już lepiej... mimo to nie mogę się doczekać aż mi to ściągną...
-Wiesz że są sposoby- Angel zaczął wodzić palami po jago ramieniu
-Nie- odpowiedział stanowczo- to że się z wami... znaczy że was przyjąłem...wasze.. zaloty to wystarczy. Nie zamierzam pić waszej krwi
-To by ci pomogło- szepnął mężczyzna w końcu go obejmując- Byłbyś silniejszy.. szybciej byś się wyleczył- polizał płatek jego ucha- zastanów się- całował jego szyje i delikatnie zaczął masować jego brzuch
-Nie ładnie zaczynać beze mnie- Spike stał w drzwiach z tacą w ręku. Alex uśmiechnął się do niego nim odchylił głowę i położył na ramieniu starszego mężczyzny.
Nim się zorientował druga para rąk zaczęła powoli dotykać jego klatki piersiowej a zimne usta zamknęły się na jego. Było mu wspaniale. On nie musiał robić zupełnie nic. To wampiry skupiły się całkowicie na nim. Wiedział, że jest coraz bardziej podniecony. Każdy dotyk, każdy pocałunek... i nagle czyjeś palce zacisnęły się na jego pęczniejącym penisie
-Stop!- Bardzo chciał się od nich uwolnić ale jego nie działające wciąż nogi odmawiały mu jakiegokolwiek posłuszeństwa
-Alex...- jęknął mu młodszy mężczyzna do ucha- Tylko troszkę... będzie ci wspaniale...
-Nie teraz- chłopak całkowicie już oprzytomniał i musiał przyznać, że widok wampira był bardzo podniecający i kusiło go żeby pocałować te blade usta
-Spike- ostrzegł go Angel sadzając chłopaka bliżej siebie tak by poczuł jego pulsującą erekcję ale nie zrobił niczego poza tym że go objął i położył głowę na jego ramieniu
-Zero zabawy- wymamrotał jasnowłosy wampir i usiadł obok- Napij się- podał Alex'owi zapomniany kubek- jest jeszcze ciepłe
-Co to?- Zapytał podejrzliwie
-Czekolada ale ta prawdziwa- Spike nie mógł przestać się uśmiechać
-Dziękuję- chłopak pocałował go w policzek i odwzajemnił uśmiech. Nie spodziewał się niczego takiego po wampirach. Owszem wiedział, że dla kochanków są zawsze bardzo delikatni, czuli i troskliwi. Tylko nie spodziewał się, że tak bardzo.
Upił łyk i z przyjemności aż zamruczał. To była najlepsza, rzecz jaką kiedykolwiek miał w ustach
-Widać, że smakuje- jasnowłosy wampir usiadł obok- Kiedy będziesz zdrowy?
-Miesiąc- odpowiedział oblizując się, żeby nie zmarnować ani jednej kropli napoju- Jedliście?
-Wiesz że tak- Angel przełknął ślinkę- Ale nie martw się nikogo nie zabiliśmy...
-Mów za siebie- wymamrotał Spike
-Och...- Alex zmartwił się trochę. Całkiem zapomniał o tym aspekcie życia nowych kochanków. Był tak skupiony na sobie i na tym czego on oczekuje
-Alex wiesz kim jesteśmy- Angel odwrócił twarz chłopaka do swojej- musimy się jeść... jeśli zdarzy się któremuś z nas zabić...
-Tak wiem- ale nie maił zadowolonej miny- Tylko.. że...chodzi o to że nie chcę żebyście zabijali. Są inne sposoby.. to tak jakbym sam miał krew na rękach....
-Nie- tym razem stanowczo przerwał mu Spike- będziemy się starać. Ty nie musisz się o nic martwić. Tylko wydobrzej- uśmiechnął się do niego
-Wiem- dotknął twarzy młodszego wampira
-Myślę że Alex powinien iść spać- od progu odezwał się Rupert który nie wiadomo kiedy wrócił do domu. Spike zagryzł wargi aż do krwi żeby nie warknąć na mężczyznę
-Masz racje- Angel pocałował raz jeszcze chłopaka delikatnie ale i namiętnie- Wrócimy jutro- wstał i przyglądał się jak jego jasnowłosy kochanek całuje Alex'a. Nie mógł się powstrzymać przed lekkim uśmiechem- Spike...
-Idę idę- oderwali się do siebie- Rupert- przywitał się z mężczyzną i przytulił się do starszego kochanka- Idziemy- zarządził i pociągnął Angela za sobą. Znów był podniecony.
-Tato- jęknął Alex gdy już zostali sami
-To się zdarzy ale nie tu i nie teraz- usiadł obok syna- Musimy porozmawiać.... wiesz tak sobie pomyślałem.. ty jesteś już dorosły a wiesz, że ciężko było mi wcześniej znaleźć...
-Tato wiem że zmarnowałeś szansę wiem że wcześniej gdy mnie jeszcze nie było byłeś zaręczony...
-Alex to nie twoja wina- przerwał mu szybko- Chodzi mi o to że...czy miałbyś coś przeciwko gdyby w moim życiu pojawiła się kobieta?
-Oczywiście, że nie- uśmiechnął się- Myślę, że to dobry pomysł... że może twój ojciec...przepraszam...- zmieszał się. Nie rozmawiali o Erneście Gilesie, to nie był dobry człowiek i od lat nie traktował syna dobrze, zwłaszcza po tym jak ten go przyjął- A masz kogoś na oku?- Zmienił temat
-Joyce jest wspaniałą kobietą- Rupert ściągnął okulary- Tylko, że...
-To że jest Buffy i Dawn wcale mi nie przeszkadza wiesz że zawsze chciałem mieć jakieś rodzeństwo- uśmiechnął się do ojca
-Jesteś dobrym dzieckiem- Rupert objął syna- Śpij już potrzebujesz tego
-Poczytaj mi- nie prosił o to od już ponad 10 lat i ta prośba trochę zaskoczyła mężczyznę zwłaszcza że chwilę temu widział syna całującego się z dwoma wampirami
-Coś konkretnie?- Zapytał spoglądając na nocny stolik
-Wszystko jedno- przytulił się do ojca- wiem że nie pochwalasz...
-Ale nie będę ci układać życia- uśmiechnął się do niego i wybrał książkę.
-Chcesz mi coś powiedzieć?- Zapytał Angel gdy Spike oderwał usta od jego wciąż pulsującej erekcji
-Alex będzie zdrowy szybciej- położył się na łóżku
-Ty chyba nie...- nagie pośladki kochanka były wystarczająco dużym rozproszeniem
-Kilka kropli- jasnowłosy wampir wypiął się w jego stronę- Sam mam to zrobić?- Zapytał unosząc brew
-Chyba muszę cię ukarać- ukląkł obok niego i uderzył z całej siły w jędrny tyłek idealny do takich zabaw
-Proszę- jęknął tamten i poddał się torturze raz po raz jęcząc i prosząc o jeszcze.
-Wróciliście- wymamrotał uśmiechając się lekko
-Oczywiście- szept Angela dobiegł go z bardzo bliska i przekręcił głowę w jego stronę po czym uchylił powieki. Wampir leżał obok niego ale nie dotknął go co wydawało mu się dziwne bo wcześniej nie mógł utrzymać rąk przy sobie
-Coś się stało?- Zapytał przełykając ślinkę
-Nie dlaczego?- Usiadł i pomógł podnieść się chłopakowi
-No bo.... gdzie jest Spike?- Rozejrzał się po sypialni
-Szykuje ci niespodziankę- starszy wampir uśmiechnął się czule- Boli?- Wskazał na jego nogi
-Bardziej swędzi- przyznał- ale jest już lepiej... mimo to nie mogę się doczekać aż mi to ściągną...
-Wiesz że są sposoby- Angel zaczął wodzić palami po jago ramieniu
-Nie- odpowiedział stanowczo- to że się z wami... znaczy że was przyjąłem...wasze.. zaloty to wystarczy. Nie zamierzam pić waszej krwi
-To by ci pomogło- szepnął mężczyzna w końcu go obejmując- Byłbyś silniejszy.. szybciej byś się wyleczył- polizał płatek jego ucha- zastanów się- całował jego szyje i delikatnie zaczął masować jego brzuch
-Nie ładnie zaczynać beze mnie- Spike stał w drzwiach z tacą w ręku. Alex uśmiechnął się do niego nim odchylił głowę i położył na ramieniu starszego mężczyzny.
Nim się zorientował druga para rąk zaczęła powoli dotykać jego klatki piersiowej a zimne usta zamknęły się na jego. Było mu wspaniale. On nie musiał robić zupełnie nic. To wampiry skupiły się całkowicie na nim. Wiedział, że jest coraz bardziej podniecony. Każdy dotyk, każdy pocałunek... i nagle czyjeś palce zacisnęły się na jego pęczniejącym penisie
-Stop!- Bardzo chciał się od nich uwolnić ale jego nie działające wciąż nogi odmawiały mu jakiegokolwiek posłuszeństwa
-Alex...- jęknął mu młodszy mężczyzna do ucha- Tylko troszkę... będzie ci wspaniale...
-Nie teraz- chłopak całkowicie już oprzytomniał i musiał przyznać, że widok wampira był bardzo podniecający i kusiło go żeby pocałować te blade usta
-Spike- ostrzegł go Angel sadzając chłopaka bliżej siebie tak by poczuł jego pulsującą erekcję ale nie zrobił niczego poza tym że go objął i położył głowę na jego ramieniu
-Zero zabawy- wymamrotał jasnowłosy wampir i usiadł obok- Napij się- podał Alex'owi zapomniany kubek- jest jeszcze ciepłe
-Co to?- Zapytał podejrzliwie
-Czekolada ale ta prawdziwa- Spike nie mógł przestać się uśmiechać
-Dziękuję- chłopak pocałował go w policzek i odwzajemnił uśmiech. Nie spodziewał się niczego takiego po wampirach. Owszem wiedział, że dla kochanków są zawsze bardzo delikatni, czuli i troskliwi. Tylko nie spodziewał się, że tak bardzo.
Upił łyk i z przyjemności aż zamruczał. To była najlepsza, rzecz jaką kiedykolwiek miał w ustach
-Widać, że smakuje- jasnowłosy wampir usiadł obok- Kiedy będziesz zdrowy?
-Miesiąc- odpowiedział oblizując się, żeby nie zmarnować ani jednej kropli napoju- Jedliście?
-Wiesz że tak- Angel przełknął ślinkę- Ale nie martw się nikogo nie zabiliśmy...
-Mów za siebie- wymamrotał Spike
-Och...- Alex zmartwił się trochę. Całkiem zapomniał o tym aspekcie życia nowych kochanków. Był tak skupiony na sobie i na tym czego on oczekuje
-Alex wiesz kim jesteśmy- Angel odwrócił twarz chłopaka do swojej- musimy się jeść... jeśli zdarzy się któremuś z nas zabić...
-Tak wiem- ale nie maił zadowolonej miny- Tylko.. że...chodzi o to że nie chcę żebyście zabijali. Są inne sposoby.. to tak jakbym sam miał krew na rękach....
-Nie- tym razem stanowczo przerwał mu Spike- będziemy się starać. Ty nie musisz się o nic martwić. Tylko wydobrzej- uśmiechnął się do niego
-Wiem- dotknął twarzy młodszego wampira
-Myślę że Alex powinien iść spać- od progu odezwał się Rupert który nie wiadomo kiedy wrócił do domu. Spike zagryzł wargi aż do krwi żeby nie warknąć na mężczyznę
-Masz racje- Angel pocałował raz jeszcze chłopaka delikatnie ale i namiętnie- Wrócimy jutro- wstał i przyglądał się jak jego jasnowłosy kochanek całuje Alex'a. Nie mógł się powstrzymać przed lekkim uśmiechem- Spike...
-Idę idę- oderwali się do siebie- Rupert- przywitał się z mężczyzną i przytulił się do starszego kochanka- Idziemy- zarządził i pociągnął Angela za sobą. Znów był podniecony.
-Tato- jęknął Alex gdy już zostali sami
-To się zdarzy ale nie tu i nie teraz- usiadł obok syna- Musimy porozmawiać.... wiesz tak sobie pomyślałem.. ty jesteś już dorosły a wiesz, że ciężko było mi wcześniej znaleźć...
-Tato wiem że zmarnowałeś szansę wiem że wcześniej gdy mnie jeszcze nie było byłeś zaręczony...
-Alex to nie twoja wina- przerwał mu szybko- Chodzi mi o to że...czy miałbyś coś przeciwko gdyby w moim życiu pojawiła się kobieta?
-Oczywiście, że nie- uśmiechnął się- Myślę, że to dobry pomysł... że może twój ojciec...przepraszam...- zmieszał się. Nie rozmawiali o Erneście Gilesie, to nie był dobry człowiek i od lat nie traktował syna dobrze, zwłaszcza po tym jak ten go przyjął- A masz kogoś na oku?- Zmienił temat
-Joyce jest wspaniałą kobietą- Rupert ściągnął okulary- Tylko, że...
-To że jest Buffy i Dawn wcale mi nie przeszkadza wiesz że zawsze chciałem mieć jakieś rodzeństwo- uśmiechnął się do ojca
-Jesteś dobrym dzieckiem- Rupert objął syna- Śpij już potrzebujesz tego
-Poczytaj mi- nie prosił o to od już ponad 10 lat i ta prośba trochę zaskoczyła mężczyznę zwłaszcza że chwilę temu widział syna całującego się z dwoma wampirami
-Coś konkretnie?- Zapytał spoglądając na nocny stolik
-Wszystko jedno- przytulił się do ojca- wiem że nie pochwalasz...
-Ale nie będę ci układać życia- uśmiechnął się do niego i wybrał książkę.
-Chcesz mi coś powiedzieć?- Zapytał Angel gdy Spike oderwał usta od jego wciąż pulsującej erekcji
-Alex będzie zdrowy szybciej- położył się na łóżku
-Ty chyba nie...- nagie pośladki kochanka były wystarczająco dużym rozproszeniem
-Kilka kropli- jasnowłosy wampir wypiął się w jego stronę- Sam mam to zrobić?- Zapytał unosząc brew
-Chyba muszę cię ukarać- ukląkł obok niego i uderzył z całej siły w jędrny tyłek idealny do takich zabaw
-Proszę- jęknął tamten i poddał się torturze raz po raz jęcząc i prosząc o jeszcze.
sobota, 16 marca 2013
Rozdział 16
Charlie był, chociaż sam przed sobą nie chciał się do tego przyznać, podekscytowany tym że ma dziś poznać nowych przyjaciół Alexa. Może chodziło o to że chłopak nie miał nigdy zbyt wielu bliskich a o tych ludziach mówił jakby znali się tak jak oni całe życie.
Zdawał sobie sprawę, że jest zazdrosny, ale zawsze starał się bronić Alexa przed wszystkim i być może instynktownie chciał tego i teraz może też o to chodziło. No i Pogrmoczyni. Lubił niebezpiecznie związki.
-Coś ty taki markotny?- Alex do rana tryskał humorem. Nocne rozmyślania bardzo mu pomogły
-To dobrzy ludzie?... Znaczy... potrafisz być bardzo....
-Naiwny- dokończył za niego- Nie martw się. No i ty tu jesteś- pocałował przyjaciela w policzek- Charlie wczoraj coś postanowiłem
-Co takiego głuptasie- roześmiał się na na widok miny młodszego chłopaka- Chodzi o te wampiry- to nawet nie było pytanie.Alex był wychowany trochę inaczej niż on. Owszem nie dyskryminował żadnego innego gatunku ale Rupert nie chciał żeby syn się wiązał z kimś kto nie jest człowiekiem. Czyżby zmienił zdanie.
-Myślę... że... tata wie widział wczoraj nasz pocałunek i wiesz nic nie powiedział. Może powinienem... znaczy...
-Alex masz 16 lat i prawo do błędów ale mówiąc szczerze to wątpię że tym razem je robisz...
-Na pewno?- Zapytał chłopaka trochę zmieszany
-A jak coś to mogę przecież ich zabić... dla ciebie...- Charlie przytulił Alexa i usłyszeli otwieranie się drzwi
-Alex!!- To był Jessie
-Na górze!- Odkrzyknął ale nie odsunął się od przyjaciela. Z nim było mu bardzo dobrze i czuł się pewnie
-O przep.... zaczął chłopak gdy zobaczył scenę na łóżku
-Wchodźcie- Alex zaprosił ich do środka gestem- Charlie to jest Jessie, Willow i Buffy- dokonał szybkiej prezentacji
-To wy skradliście jego serce- odezwał się jego najstarszy przyjaciel z fałszywym bólem w głosie
-Charlie- ostrzegł go i nagle obaj się roześmiali- Nie zwracajcie na niego uwagi
-Ok...- Buffy bardzo podobał się ten nowy chłopak. A i on patrzył na nią z zachwytem- Więc długo się znacie
-Lata- Charlie włączył swój słynny uśmiech podrywacza
-I przyjechałeś z Anglii bo?- Willow zawsze była trochę podejrzliwa w stosunku do nowych ludzi w ich małym kręgu
-Alex miał problem ale już go rozwiązał- wyszczerzył zęby
-Właściwie to nie wiem czy...- zaczął chłopak
-Oj przecież mówiłeś że nimi porozmawiasz- Charlie zrobił żałosną miną już wczoraj... dzisiaj rano Rupert zmył mu głowę za zachowanie i narażanie Alexa
-No tak... Wiecie te wampiry- zaczął chłopak ostrożnie- Ja chyba dam im szansę...
-Co?!- Jego nowi przyjaciele krzyknęli w tym samym czasie
-Spokojnie- Alex uśmiechnął się powoli- Myślę że.... może spróbuje.... znaczy....
-To nie chodzi o że to mężczyźni... dwóch mężczyzn.. tylko że to wampiry....- Buffy nie bardzo wiedziała co powiedzieć- Jednak... to twoje życie... chyba....
-To szaleństwo sam mówiłeś...- Zaczął Jessie
-Po prostu się o ciebie martwimy- Willow posłała mu przepraszający uśmiech
-Ale cokolwiek postanowisz będziemy cię wspierać- Charlie popatrzył na nich twardo z ogniem w oczach
-Oczywiście- odpowiedzieli wszyscy pośpiesznie
-Ja wiem...- Alex wcale nie był co do tego przekonany był pewny, że to sprawka przyjaciela ale robiło się coraz ciemniej i wie że za chwile musi zostać w domu sam.
-Wszystko będzie dobrze- Charlie uśmiechnął się do niego i wstał- To może twoi znajomi pokarzą mi miasto... no i jestem gotowy na trochę akcji. A ty niczym się nie martw- musnął go jeszcze w policzkach
-Ale pamiętaj że....- Buffy też podniosła się z fotela
-Pewnie że tak- zbył ją uśmiechem- Mam ciebie i Charliego... no i was- popatrzył na Willow i Jessiego
-I niech oni o tym pamiętają- powiedział jeszcze chłopaka i wszyscy szybko odeszli. Alex wiedział że zmiana decyzji jego nowych przyjaciół była spowodowana zaklęciem Charliego ale dziś nie zamierzał się tym przejmować. Miał inne sprawy na głowie.
Angel i Spike zjawili się pod domem ich chłopca gdy tylko zrobiło się ciemno. Obaj przygotowani na błaganie, żeby ktoś ich wpuścił.
-Możecie wejść- usłyszeli przez okno głos Alexa i żaden z nich nie powiedział nic tylko wbiegli do domu
-Wszystko dobrze?- Angel zatrzymał się tuż przy jego łóżku
-T..tak- odpowiedział patrząc na nich trochę ze strachem, rumieniąc się trochę
-Śliczny... -Spike usiadł obok i wziął chłopaka za rękę
-Chcę żebyście obaj usiedli- Alex w końcu zdecydował się że zacznie mówić- tam- wskazał dwa fotele przy ścianie. Oba wampiry zrobiły to co im kazał i czekali patrząc na niego z dziwnymi minami- Wczoraj po tym jak tata nas przyłapał myślałem... i wiecie...ja chyba... zdecyduje się dać wam szansę ale na moich warunkach- dodał szybko
-Mój...- zaczął Angel- Dobrze jakie to warunki- westchnął
-Nie jestem na przyczepkę. Jestem wam równy- powiedział. Nic innego go nie obchodziło. Teraz to było dla niego najważniejsze
-Zawsze- Spike już był przy nim i całował jego szyję- To wszystko?
-I zero sexu do puki mi się nie polepszy- powiedział ale tym razem już mniej bo silne ręce starszego wampira gładziły jego ramiona, plecy i brzuch. Usta młodszego całowały szyje, uszy
-Jesteś pewny?- Angel zapytał z uśmiechem i polizał jego górną wargę
-Tak!- Krzyknął nagle odsuwając się nie znacznie- I gdy będzie ze mną dobrze to nie tu... na pierwszy raz...
-Pierwszy raz?- Zapytał Spike unosząc brew
-Na pierwszy raz- zaczął znowu- Chcę czegoś specjalnego
-Wszystko co najlepsze- Angel pocałował go delikatnie- Will idziemy jestem głodny
-Tak bardzo głodny- jęknął Spike do ucha chłopaka- Wrócimy za godzinę dobrze?
-Jestem tu całą noc- odpowiedział z uśmiechem- A.... możecie mi przynieść czekoladę
-Tony- roześmiał się Angel i silną ręką podniósł kochanka. Skoro Alex postawił takie warunki ma teraz pod kontrolą albo chęcią kontroli narwanego Willa no i siebie. Więc muszą zjeść dużo zjeść i powinien go porządnie przelecieć tak tylko dla pewności że nic się nie stanie. Żeby chłopak nie zmienił zdania. Przecież obaj tak bardzo go chcieli a wiedział że mimo przyzwolenia musi być ostrożny za ich oboje.
-Co ty do diabła?!- Wrzasnął Spike gdy tylko znaleźli się poza domem
-Bo musimy być ostrożni!- Odkrzyknął i przyszpilił go do najbliższego drzewa- A teraz zamknij się i na kolana- warknął mu do ucha
-I trzeba było od tego zacząć- Spike uśmiechnął się do niego i teraz wyglądał jak młody niewinny chłopak którym kiedyś tyle dziesięcioleci temu był. Angel przez chwile tylko na ułamek sekundy poczuł się winny. Ale tylko do czasu gdy wspaniałe wprawne usta zacisnęły się wokół jego nabrzmiałej erekcji. Przestał myśleć i skupił się na przyjemności teraźniejszej i przyszłej.
Zdawał sobie sprawę, że jest zazdrosny, ale zawsze starał się bronić Alexa przed wszystkim i być może instynktownie chciał tego i teraz może też o to chodziło. No i Pogrmoczyni. Lubił niebezpiecznie związki.
-Coś ty taki markotny?- Alex do rana tryskał humorem. Nocne rozmyślania bardzo mu pomogły
-To dobrzy ludzie?... Znaczy... potrafisz być bardzo....
-Naiwny- dokończył za niego- Nie martw się. No i ty tu jesteś- pocałował przyjaciela w policzek- Charlie wczoraj coś postanowiłem
-Co takiego głuptasie- roześmiał się na na widok miny młodszego chłopaka- Chodzi o te wampiry- to nawet nie było pytanie.Alex był wychowany trochę inaczej niż on. Owszem nie dyskryminował żadnego innego gatunku ale Rupert nie chciał żeby syn się wiązał z kimś kto nie jest człowiekiem. Czyżby zmienił zdanie.
-Myślę... że... tata wie widział wczoraj nasz pocałunek i wiesz nic nie powiedział. Może powinienem... znaczy...
-Alex masz 16 lat i prawo do błędów ale mówiąc szczerze to wątpię że tym razem je robisz...
-Na pewno?- Zapytał chłopaka trochę zmieszany
-A jak coś to mogę przecież ich zabić... dla ciebie...- Charlie przytulił Alexa i usłyszeli otwieranie się drzwi
-Alex!!- To był Jessie
-Na górze!- Odkrzyknął ale nie odsunął się od przyjaciela. Z nim było mu bardzo dobrze i czuł się pewnie
-O przep.... zaczął chłopak gdy zobaczył scenę na łóżku
-Wchodźcie- Alex zaprosił ich do środka gestem- Charlie to jest Jessie, Willow i Buffy- dokonał szybkiej prezentacji
-To wy skradliście jego serce- odezwał się jego najstarszy przyjaciel z fałszywym bólem w głosie
-Charlie- ostrzegł go i nagle obaj się roześmiali- Nie zwracajcie na niego uwagi
-Ok...- Buffy bardzo podobał się ten nowy chłopak. A i on patrzył na nią z zachwytem- Więc długo się znacie
-Lata- Charlie włączył swój słynny uśmiech podrywacza
-I przyjechałeś z Anglii bo?- Willow zawsze była trochę podejrzliwa w stosunku do nowych ludzi w ich małym kręgu
-Alex miał problem ale już go rozwiązał- wyszczerzył zęby
-Właściwie to nie wiem czy...- zaczął chłopak
-Oj przecież mówiłeś że nimi porozmawiasz- Charlie zrobił żałosną miną już wczoraj... dzisiaj rano Rupert zmył mu głowę za zachowanie i narażanie Alexa
-No tak... Wiecie te wampiry- zaczął chłopak ostrożnie- Ja chyba dam im szansę...
-Co?!- Jego nowi przyjaciele krzyknęli w tym samym czasie
-Spokojnie- Alex uśmiechnął się powoli- Myślę że.... może spróbuje.... znaczy....
-To nie chodzi o że to mężczyźni... dwóch mężczyzn.. tylko że to wampiry....- Buffy nie bardzo wiedziała co powiedzieć- Jednak... to twoje życie... chyba....
-To szaleństwo sam mówiłeś...- Zaczął Jessie
-Po prostu się o ciebie martwimy- Willow posłała mu przepraszający uśmiech
-Ale cokolwiek postanowisz będziemy cię wspierać- Charlie popatrzył na nich twardo z ogniem w oczach
-Oczywiście- odpowiedzieli wszyscy pośpiesznie
-Ja wiem...- Alex wcale nie był co do tego przekonany był pewny, że to sprawka przyjaciela ale robiło się coraz ciemniej i wie że za chwile musi zostać w domu sam.
-Wszystko będzie dobrze- Charlie uśmiechnął się do niego i wstał- To może twoi znajomi pokarzą mi miasto... no i jestem gotowy na trochę akcji. A ty niczym się nie martw- musnął go jeszcze w policzkach
-Ale pamiętaj że....- Buffy też podniosła się z fotela
-Pewnie że tak- zbył ją uśmiechem- Mam ciebie i Charliego... no i was- popatrzył na Willow i Jessiego
-I niech oni o tym pamiętają- powiedział jeszcze chłopaka i wszyscy szybko odeszli. Alex wiedział że zmiana decyzji jego nowych przyjaciół była spowodowana zaklęciem Charliego ale dziś nie zamierzał się tym przejmować. Miał inne sprawy na głowie.
Angel i Spike zjawili się pod domem ich chłopca gdy tylko zrobiło się ciemno. Obaj przygotowani na błaganie, żeby ktoś ich wpuścił.
-Możecie wejść- usłyszeli przez okno głos Alexa i żaden z nich nie powiedział nic tylko wbiegli do domu
-Wszystko dobrze?- Angel zatrzymał się tuż przy jego łóżku
-T..tak- odpowiedział patrząc na nich trochę ze strachem, rumieniąc się trochę
-Śliczny... -Spike usiadł obok i wziął chłopaka za rękę
-Chcę żebyście obaj usiedli- Alex w końcu zdecydował się że zacznie mówić- tam- wskazał dwa fotele przy ścianie. Oba wampiry zrobiły to co im kazał i czekali patrząc na niego z dziwnymi minami- Wczoraj po tym jak tata nas przyłapał myślałem... i wiecie...ja chyba... zdecyduje się dać wam szansę ale na moich warunkach- dodał szybko
-Mój...- zaczął Angel- Dobrze jakie to warunki- westchnął
-Nie jestem na przyczepkę. Jestem wam równy- powiedział. Nic innego go nie obchodziło. Teraz to było dla niego najważniejsze
-Zawsze- Spike już był przy nim i całował jego szyję- To wszystko?
-I zero sexu do puki mi się nie polepszy- powiedział ale tym razem już mniej bo silne ręce starszego wampira gładziły jego ramiona, plecy i brzuch. Usta młodszego całowały szyje, uszy
-Jesteś pewny?- Angel zapytał z uśmiechem i polizał jego górną wargę
-Tak!- Krzyknął nagle odsuwając się nie znacznie- I gdy będzie ze mną dobrze to nie tu... na pierwszy raz...
-Pierwszy raz?- Zapytał Spike unosząc brew
-Na pierwszy raz- zaczął znowu- Chcę czegoś specjalnego
-Wszystko co najlepsze- Angel pocałował go delikatnie- Will idziemy jestem głodny
-Tak bardzo głodny- jęknął Spike do ucha chłopaka- Wrócimy za godzinę dobrze?
-Jestem tu całą noc- odpowiedział z uśmiechem- A.... możecie mi przynieść czekoladę
-Tony- roześmiał się Angel i silną ręką podniósł kochanka. Skoro Alex postawił takie warunki ma teraz pod kontrolą albo chęcią kontroli narwanego Willa no i siebie. Więc muszą zjeść dużo zjeść i powinien go porządnie przelecieć tak tylko dla pewności że nic się nie stanie. Żeby chłopak nie zmienił zdania. Przecież obaj tak bardzo go chcieli a wiedział że mimo przyzwolenia musi być ostrożny za ich oboje.
-Co ty do diabła?!- Wrzasnął Spike gdy tylko znaleźli się poza domem
-Bo musimy być ostrożni!- Odkrzyknął i przyszpilił go do najbliższego drzewa- A teraz zamknij się i na kolana- warknął mu do ucha
-I trzeba było od tego zacząć- Spike uśmiechnął się do niego i teraz wyglądał jak młody niewinny chłopak którym kiedyś tyle dziesięcioleci temu był. Angel przez chwile tylko na ułamek sekundy poczuł się winny. Ale tylko do czasu gdy wspaniałe wprawne usta zacisnęły się wokół jego nabrzmiałej erekcji. Przestał myśleć i skupił się na przyjemności teraźniejszej i przyszłej.
środa, 13 marca 2013
Rozdział 15
Rupert nie spał tej nocy. Rozmowa z matką Charliego wcale go nie uspokoiła. Dobrze wiedział. jak skończył ojciec chłopaka a on z każdą chwilą przypominał go coraz bardziej i przecież on i jego Alex byli najlepszymi przyjaciółmi. Zwłaszcza po tym jak jego syn uratował Charliemu życie 3 lata temu. Nie mógł być w tedy z niego bardziej dumny ale i nigdy wcześniej tak bardzo się o niego nie bał
-Tato proszę- chłopak od kilku dni męczył go o wyjazd za miasto razem z przyjaciółmi
-Alex nie masz jeszcze na to czas...i nie puszczę cie samego masz 13 lat...
-I nie jestem dzieckiem- uparł się syn
-Owszem i nie chodzi mi o to... Alex a co będzie jak was zaatakują....
-Dzieci Obserwatorów, Czarowników i jestem pewny że 2 pół-demony i kto wie może 3 ze mną- mężczyzna westchnął. Tego ostatniego nie wiedzieli i chyba nigdy się nie dowiedzą.
-Masz 13 lat- usiadł przy stole- I...
-Tato!- Krzyknął i zarumienił się- Idę do szkoły- wyszedł a Rupert miał nie jasne wrażenie, że nie wygrał.
Gdy mężczyzna wrócił wieczorem dom był ciemny i cichy a to znaczy, że Alex pojechał na weekend z przyjaciółmi. Rozmówi się z nim w niedziele.
W nocy obudził go jednak dźwięk telefonu. Sms którego dostał zmroził mu krew w żyłach. Alex był w szpitalu.
Pół godziny później widział już syna na łóżku. Wyglądał na młodszego niż był w rzeczywistości. Po raz pierwszy widział go w takim stanie. Nigdy wcześniej nie był w takiej sytuacji. Nigdy tak bardzo nie był zmasakrowany
-Panie Giles- odwrócił się i zobaczył Charliego z ręką na temblaku- To moja wina
-Usiądźmy- poprowadził go do krzeseł na drugim końcu korytarza- Więc?
-Pan nie pozwolił Alexowi jechać i odradzałem mu ale on się uparł- w każdym razie... wieczorem nas zaatakowali... horda demonów...nie wiem co to było...I gdy... Alex uratował mi życie... Ja przepraszam wiem że nie powinienem był go ze sobą zabierać. Jest najmłodszy ale walczył najdzielniej. To ja powinienem go bronić ale zawiodłem...
-Charlie nie mogłeś tego przewidzieć- starał się uspokoić chłopaka. Przecież nie mógł go winić
-Demon zamachnął się na mnie a ja nie mogłem dosięgnąć broni... widziałem, że Alex do nas biegnie. Za nim był jeszcze jeden. Gdy zamachnął się na demona... nawet nie wiem co to było... w każdym razie Alex nie miał szans. Nie widział tego za nim. I to moja wina- chłopak ukrył twarz w dłoniach
-Spokojnie- Rupert objął go- Alex na pewno się wyliże jest silny- znał swojego syna i wiedział że tak będzie
-Kłóciliśmy się- przyznał Charlie- I nie musiał...
-Alex jest twoim najlepszym przyjacielem. Kocha cię
-A ja jego- uśmiechnął się chłopak- Ale wiem że nie tak jak on mnie- westchnął- Będzie w porządku. I ja kiedyś kogoś znajdę
-W to nie wątpię.....
Od tego czasu ich przyjaźń stała się silniejsza niż wcześniej. Z jednej strony cieszył się z tego ale Charlie sprawiał kłopoty. No i co on sobie myślał zapraszając tu wampiry. Niestety wiedział, że tak się kiedyś stanie. Że jego syn się z nim zwiąże. Tylko że jakoś nie mógł się z tym pogodzić. Wciąż jeszcze traktował go jak małe dziecko. Zawsze byli tylko we dwoje i mówiąc prawdę nie chciał zostać sam. Może powinien w końcu rozejrzeć się za jakąś kobietą. Ale kto by go chciał. Przecież wybór dla czynnych Obserwatorów jest zawsze ograniczony. Większość małżeństw zna się od dziecka i akceptuje swoje obowiązki. On nigdy nie miał szczęścia. W zasadzie jedyną opcją dla niego była by chyba Joyce Summers przecież ona wie o córce. Tylko że on nie chce się wiązać z potrzeby tylko z chęci. Westchnął. Syn był zawsze dla niego najważniejszy. Był błogosławieństwem. Wspaniałym i nie oczekiwanym cudem. Owszem był wdzięczny Angelusowi to dzięki niemu miał rodzinę... żywą w każdym razie ale nie za cenę dziecka. Tylko że Alex dorasta i jeśli będzie chciał związać się z wampirami zrobi to. A on zostanie całkiem sam. Rupert w końcu postanowił przestać się nad sobą użalać. Jutro zadzwoni do Joyce może ich znajomość przerodzi się w coś więcej niż troskę o dzieci.
Alex mimo szczerych chęci nie mógł usnąć na długo. Przecież on całował się nie z jednym a dwoma wampirami i to mu się podobało. Bał się własnych reakcji. No bo kto normalny... a z drugiej strony oni nie chcą go skrzywdzić. I było jeszcze to że był zdrowym napalonym nastolatkiem. Tylko czy nie mógłby się zauroczyć w jakimś normalnych chłopaku. Nawet Charlie ze swoją bujną przeszłością i dziwnymi upodobaniami byłby lepszy. Nie mógł jednak przestać myśleć o pocałunkach. Każdy był inny ale oba jakby takie same. Chciał tego i nie chciał jednocześnie. Z trudem usiadł w pościeli i podjął decyzję. Mimo że wiedział że później będzie żałował. Jest młody. Może robić błędy. No i jego błędy przecież można bez karnie zabić. Jutro musi jeszcze powiedzieć o swojej nagłej decyzji przyjaciołom ale tata się nie dowie. Jeszcze nie. A gdy tylko odzyska władzę w nogach rozmówi się z natrętami.
-Tato proszę- chłopak od kilku dni męczył go o wyjazd za miasto razem z przyjaciółmi
-Alex nie masz jeszcze na to czas...i nie puszczę cie samego masz 13 lat...
-I nie jestem dzieckiem- uparł się syn
-Owszem i nie chodzi mi o to... Alex a co będzie jak was zaatakują....
-Dzieci Obserwatorów, Czarowników i jestem pewny że 2 pół-demony i kto wie może 3 ze mną- mężczyzna westchnął. Tego ostatniego nie wiedzieli i chyba nigdy się nie dowiedzą.
-Masz 13 lat- usiadł przy stole- I...
-Tato!- Krzyknął i zarumienił się- Idę do szkoły- wyszedł a Rupert miał nie jasne wrażenie, że nie wygrał.
Gdy mężczyzna wrócił wieczorem dom był ciemny i cichy a to znaczy, że Alex pojechał na weekend z przyjaciółmi. Rozmówi się z nim w niedziele.
W nocy obudził go jednak dźwięk telefonu. Sms którego dostał zmroził mu krew w żyłach. Alex był w szpitalu.
Pół godziny później widział już syna na łóżku. Wyglądał na młodszego niż był w rzeczywistości. Po raz pierwszy widział go w takim stanie. Nigdy wcześniej nie był w takiej sytuacji. Nigdy tak bardzo nie był zmasakrowany
-Panie Giles- odwrócił się i zobaczył Charliego z ręką na temblaku- To moja wina
-Usiądźmy- poprowadził go do krzeseł na drugim końcu korytarza- Więc?
-Pan nie pozwolił Alexowi jechać i odradzałem mu ale on się uparł- w każdym razie... wieczorem nas zaatakowali... horda demonów...nie wiem co to było...I gdy... Alex uratował mi życie... Ja przepraszam wiem że nie powinienem był go ze sobą zabierać. Jest najmłodszy ale walczył najdzielniej. To ja powinienem go bronić ale zawiodłem...
-Charlie nie mogłeś tego przewidzieć- starał się uspokoić chłopaka. Przecież nie mógł go winić
-Demon zamachnął się na mnie a ja nie mogłem dosięgnąć broni... widziałem, że Alex do nas biegnie. Za nim był jeszcze jeden. Gdy zamachnął się na demona... nawet nie wiem co to było... w każdym razie Alex nie miał szans. Nie widział tego za nim. I to moja wina- chłopak ukrył twarz w dłoniach
-Spokojnie- Rupert objął go- Alex na pewno się wyliże jest silny- znał swojego syna i wiedział że tak będzie
-Kłóciliśmy się- przyznał Charlie- I nie musiał...
-Alex jest twoim najlepszym przyjacielem. Kocha cię
-A ja jego- uśmiechnął się chłopak- Ale wiem że nie tak jak on mnie- westchnął- Będzie w porządku. I ja kiedyś kogoś znajdę
-W to nie wątpię.....
Od tego czasu ich przyjaźń stała się silniejsza niż wcześniej. Z jednej strony cieszył się z tego ale Charlie sprawiał kłopoty. No i co on sobie myślał zapraszając tu wampiry. Niestety wiedział, że tak się kiedyś stanie. Że jego syn się z nim zwiąże. Tylko że jakoś nie mógł się z tym pogodzić. Wciąż jeszcze traktował go jak małe dziecko. Zawsze byli tylko we dwoje i mówiąc prawdę nie chciał zostać sam. Może powinien w końcu rozejrzeć się za jakąś kobietą. Ale kto by go chciał. Przecież wybór dla czynnych Obserwatorów jest zawsze ograniczony. Większość małżeństw zna się od dziecka i akceptuje swoje obowiązki. On nigdy nie miał szczęścia. W zasadzie jedyną opcją dla niego była by chyba Joyce Summers przecież ona wie o córce. Tylko że on nie chce się wiązać z potrzeby tylko z chęci. Westchnął. Syn był zawsze dla niego najważniejszy. Był błogosławieństwem. Wspaniałym i nie oczekiwanym cudem. Owszem był wdzięczny Angelusowi to dzięki niemu miał rodzinę... żywą w każdym razie ale nie za cenę dziecka. Tylko że Alex dorasta i jeśli będzie chciał związać się z wampirami zrobi to. A on zostanie całkiem sam. Rupert w końcu postanowił przestać się nad sobą użalać. Jutro zadzwoni do Joyce może ich znajomość przerodzi się w coś więcej niż troskę o dzieci.
Alex mimo szczerych chęci nie mógł usnąć na długo. Przecież on całował się nie z jednym a dwoma wampirami i to mu się podobało. Bał się własnych reakcji. No bo kto normalny... a z drugiej strony oni nie chcą go skrzywdzić. I było jeszcze to że był zdrowym napalonym nastolatkiem. Tylko czy nie mógłby się zauroczyć w jakimś normalnych chłopaku. Nawet Charlie ze swoją bujną przeszłością i dziwnymi upodobaniami byłby lepszy. Nie mógł jednak przestać myśleć o pocałunkach. Każdy był inny ale oba jakby takie same. Chciał tego i nie chciał jednocześnie. Z trudem usiadł w pościeli i podjął decyzję. Mimo że wiedział że później będzie żałował. Jest młody. Może robić błędy. No i jego błędy przecież można bez karnie zabić. Jutro musi jeszcze powiedzieć o swojej nagłej decyzji przyjaciołom ale tata się nie dowie. Jeszcze nie. A gdy tylko odzyska władzę w nogach rozmówi się z natrętami.
piątek, 8 marca 2013
Rozdział 14
Alex po 10 minutach zaczął się nudzić. Nigdy jakoś nie przepadał za tego rodzaju filmami. Przecież to była jego codzienność. Za to obaj mężczyźni zdawali się być w swoi żywiole. Zwłaszcza Spike co chwila wykrzykiwał w stronę telewizora coś o głupocie ludzi. Angel tylko uśmiechał się patrząc na porywczego kochanka i ślicznego chłopaka. Stanowili wspaniały zestaw.
-To co powiedział wam Charlie?- Odezwał się Alex gdy zaczęły się reklamy
-Powiedział że mamy cię nie skrzywdzić- starszy wampir patrzył mu w oczy ale młodszy nie przestawał głaskać
-On często nie wie co mówi- roześmiał się chłopak, ale w głowie układał bolesny plan śmierci przyjaciela
-Tylko się o ciebie troszczy- Spike nie lubił być ignorowany dlatego delikatnie przyłożył zimne usta do jego karku a Alex aż zadrżał
-Nie...-zaprotestował słabo ale jego ciało nie było tak szybkie jak umysł i poddał się mocy jaką ma spojrzenie ponad 200-stu letniego wampira po czym powoli zbliżał swoją twarz do jego.
-Żaden z nas nie chce twojej krzywdy- szepnął Angel i położył dłonie na obu jego policzkach przyciągając go bliżej. Alex był świadomy tego co się dzieje i gdzieś w umyśle zapaliła się lampka ostrzegawcza. Mimo to nie mógł się powstrzymać.
Gdy jego usta dotknęły ust mężczyzny jego ciało niemal eksplodowało. Owszem całował się wcześniej ale nie tak. Wampir nie naciskał, nie spieszył się. Bardzo delikatnie lizał jego dolną wargę, powoli prosząc o uchylenie ust.
Spike przyglądał się tej scenie z uśmiechem. Obaj wyglądali wspaniale. Alex zarumienił się aż po szyję i gdy poczuł język wsuwał się powoli między jego wargi jęknął cicho. Angel objął chłopaka i spojrzał na drugiego wampira który był zafascynowany tym co widzi. Uśmiechał się i dotykał pleców chłopaka. Gdy Alex jęknął raz jeszcze zdecydował zaznaczyć swoją obecność. Ostrożnie oderwał och od siebie i bardzo szybko by chłopak nie zdążył oprzytomnieć gdy wsadził mu sprawny język do ust. I teraz wiedział czemu jego kochanek miał taką minę. To było wspaniałe. Alex był być może trochę nie doświadczony ale te usta i język.
Już wyobrażał sobie że ma je gdzieś całkiem indziej. Że te wargi ssą jego nabrzmiałego penisa.
Chłopak jęczał coraz głośniej. Czuł się z minuty na minutę bardziej rozpalony. Każdy pocałunek był inny i taki wspaniały. Angel całował ostrożnie, delikatnie z namaszczeniem a Spike niecierpliwie i namiętnie.
Tylko, że gdy czyjaś ręka dotknęła jego członka odsunął się i zesztywniał
-Ok mieliście zabawę- powiedział łapiąc oddech
-I ty również- uśmiechnął się jasnowłosy wampir
-Nie wcale-odpowiedział naburmuszony i założył ręce na piersi
-Więc może kiedyś indziej-Angel położył mu rękę na ramieniu
-A może byście tak....
-Wyszli- od progu odezwał się Rupert
-O tata- zmieszał się Alex- znaczy... ten...
-Spike idziemy- zadecydował starszy wampir i zanim kochanek zdążył zaprotestować wyniósł do z domu
Ojciec i syn przez dłuższą chwilę tylko patrzyli na siebie w całkowitym milczeniu
-To wina Charliego- odezwał się w końcu Alex- To on ich zaprosił
-W to nie wątpię- westchnął mężczyzna i podszedł do łóżka- spotkałem go już dzisiaj- usiadł obok chłopaka- nie powiem ci jak masz postępować. Jesteś na tyle dojrzały żeby sam to wiedzieć i chyba wychowałem cię na rozsądnego człowieka...
-Tato... ja nie mogę gdy są blisko to jest silniejsze ode mnie- ukrył twarz w dłoniach
-To przejdzie- objął syna
-A co jeśli nie?- Jęknął wtulając się w ojca
-To wtedy pomyślimy- Rupert nie chciał żeby jego jedyne dziecko wiązało się z wampirem jakimkolwiek ale to już chyba zostało przesądzone. Na razie jednak postanowił poczekać. On sam przecież w jego wieku robił różne głupoty jedną pamiątkę z tego okresu ma do dzisiaj i wciąż jeszcze dręczą go koszmary.- A co tu robi Charlie?- Zamienił temat
-Zadzwoniłem po niego- było mu trochę wstyd
-Dawno powinieneś był go tu sprowadzić- uśmiechnął się do syna- Wezmę jego rzeczy do pokoju i zadzwonię do jego ojca
-Dziękuję tato- Alex zamknął oczy i opadł na poduszkę
-Nie ma za co- wstał i wyszedł. Miał jeszcze wiele spraw do załatwienia a było już bardzo późno.
Angel i Spike nie odeszli daleko. Obaj nie mogli uwierzyć w to co się stało. Chłopak już był ich
-Nie ma sensu się kłócić- odezwał się starszy wampir
-Masz racje- młodszy zapalił szybko- wyglądaliście wspaniale
-Ale nie tak pięknie jak wy- pocałował kochanka i pociągnął go na cmentarz. Wciąż jeszcze był bardzo twardy i wiedział że Spike ma ten sam problem.
################################################################################
Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet. Wszystkim młodszym i starszym babeczkom dużo radości miłości i uśmiechu
-To co powiedział wam Charlie?- Odezwał się Alex gdy zaczęły się reklamy
-Powiedział że mamy cię nie skrzywdzić- starszy wampir patrzył mu w oczy ale młodszy nie przestawał głaskać
-On często nie wie co mówi- roześmiał się chłopak, ale w głowie układał bolesny plan śmierci przyjaciela
-Tylko się o ciebie troszczy- Spike nie lubił być ignorowany dlatego delikatnie przyłożył zimne usta do jego karku a Alex aż zadrżał
-Nie...-zaprotestował słabo ale jego ciało nie było tak szybkie jak umysł i poddał się mocy jaką ma spojrzenie ponad 200-stu letniego wampira po czym powoli zbliżał swoją twarz do jego.
-Żaden z nas nie chce twojej krzywdy- szepnął Angel i położył dłonie na obu jego policzkach przyciągając go bliżej. Alex był świadomy tego co się dzieje i gdzieś w umyśle zapaliła się lampka ostrzegawcza. Mimo to nie mógł się powstrzymać.
Gdy jego usta dotknęły ust mężczyzny jego ciało niemal eksplodowało. Owszem całował się wcześniej ale nie tak. Wampir nie naciskał, nie spieszył się. Bardzo delikatnie lizał jego dolną wargę, powoli prosząc o uchylenie ust.
Spike przyglądał się tej scenie z uśmiechem. Obaj wyglądali wspaniale. Alex zarumienił się aż po szyję i gdy poczuł język wsuwał się powoli między jego wargi jęknął cicho. Angel objął chłopaka i spojrzał na drugiego wampira który był zafascynowany tym co widzi. Uśmiechał się i dotykał pleców chłopaka. Gdy Alex jęknął raz jeszcze zdecydował zaznaczyć swoją obecność. Ostrożnie oderwał och od siebie i bardzo szybko by chłopak nie zdążył oprzytomnieć gdy wsadził mu sprawny język do ust. I teraz wiedział czemu jego kochanek miał taką minę. To było wspaniałe. Alex był być może trochę nie doświadczony ale te usta i język.
Już wyobrażał sobie że ma je gdzieś całkiem indziej. Że te wargi ssą jego nabrzmiałego penisa.
Chłopak jęczał coraz głośniej. Czuł się z minuty na minutę bardziej rozpalony. Każdy pocałunek był inny i taki wspaniały. Angel całował ostrożnie, delikatnie z namaszczeniem a Spike niecierpliwie i namiętnie.
Tylko, że gdy czyjaś ręka dotknęła jego członka odsunął się i zesztywniał
-Ok mieliście zabawę- powiedział łapiąc oddech
-I ty również- uśmiechnął się jasnowłosy wampir
-Nie wcale-odpowiedział naburmuszony i założył ręce na piersi
-Więc może kiedyś indziej-Angel położył mu rękę na ramieniu
-A może byście tak....
-Wyszli- od progu odezwał się Rupert
-O tata- zmieszał się Alex- znaczy... ten...
-Spike idziemy- zadecydował starszy wampir i zanim kochanek zdążył zaprotestować wyniósł do z domu
Ojciec i syn przez dłuższą chwilę tylko patrzyli na siebie w całkowitym milczeniu
-To wina Charliego- odezwał się w końcu Alex- To on ich zaprosił
-W to nie wątpię- westchnął mężczyzna i podszedł do łóżka- spotkałem go już dzisiaj- usiadł obok chłopaka- nie powiem ci jak masz postępować. Jesteś na tyle dojrzały żeby sam to wiedzieć i chyba wychowałem cię na rozsądnego człowieka...
-Tato... ja nie mogę gdy są blisko to jest silniejsze ode mnie- ukrył twarz w dłoniach
-To przejdzie- objął syna
-A co jeśli nie?- Jęknął wtulając się w ojca
-To wtedy pomyślimy- Rupert nie chciał żeby jego jedyne dziecko wiązało się z wampirem jakimkolwiek ale to już chyba zostało przesądzone. Na razie jednak postanowił poczekać. On sam przecież w jego wieku robił różne głupoty jedną pamiątkę z tego okresu ma do dzisiaj i wciąż jeszcze dręczą go koszmary.- A co tu robi Charlie?- Zamienił temat
-Zadzwoniłem po niego- było mu trochę wstyd
-Dawno powinieneś był go tu sprowadzić- uśmiechnął się do syna- Wezmę jego rzeczy do pokoju i zadzwonię do jego ojca
-Dziękuję tato- Alex zamknął oczy i opadł na poduszkę
-Nie ma za co- wstał i wyszedł. Miał jeszcze wiele spraw do załatwienia a było już bardzo późno.
Angel i Spike nie odeszli daleko. Obaj nie mogli uwierzyć w to co się stało. Chłopak już był ich
-Nie ma sensu się kłócić- odezwał się starszy wampir
-Masz racje- młodszy zapalił szybko- wyglądaliście wspaniale
-Ale nie tak pięknie jak wy- pocałował kochanka i pociągnął go na cmentarz. Wciąż jeszcze był bardzo twardy i wiedział że Spike ma ten sam problem.
################################################################################
Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet. Wszystkim młodszym i starszym babeczkom dużo radości miłości i uśmiechu
Subskrybuj:
Posty (Atom)
