Alex już drugi dzień nudził się w domu.
Nawet wczorajsza noc upłynęła spokojnie bez odwiedzin ze strony wampirów co chłopak przyjął trochę z ulgą a trochę ze zdziwieniem i jakby smutkiem. Mimo że wiedział, że ich fascynacja się skończy ale było mu przykro że zrobiło się troszkę przykro i poczuł się nieważny.
Chłopak przysypiał gdy nagle usłyszał kroki na schodach. Wiedział, że tata jest jeszcze w szkole dlatego sięgnął o kuszę którą miał pod łóżkiem i wycelował w otwarte drzwi
-To tak witasz starego kumpla?- Wysoki przystojny chłopak ubrany w skóry, z długimi ciemnymi włosami i z kolczykami w brwiach, nosie i uchu
-Charlie!- Krzyknął uradowany odkładając broń
-A pewnie, że ja- rzucił torbę na ziemię- Brzmiałeś tak...
-Odpuść sobie- jęknął Alex- siadaj i opowiadaj- przyjaciel usiadł obok i pocałował go w policzek po czym zauważył że ma gips na nogach. Uniósł tylko brew i wyciągnął papierosy
-U mnie nic. Cisza- poczęstował Alexa który nie odmówił chociaż wiedział, że tata będzie zły. Hipokryta- Ale ty mnie niepokoisz. Chłopie co jest?
-Angelus. Krwawy William.- jęknął- i obaj chcą mnie uwieść
-Jasna cholera i co zamierzasz... wiesz że ich nie zabijesz...
-To nie jest najgorsze- przyznał nie patrząc na przyjaciela- ja omal się nie poddałem... pieprzyli się tuż przed moimi oczami i nie mogłem się powstrzymać...
-Alex chłopie to nic nie znaczy... o ile nie chcesz oczywiście tego zmienić.. wiem że twoja mama ale wielu ludzi...
-Charlie oszczędź mi- przerwał mu- wampir to jedna rzecz ale ich jest dwóch i to przecież...
-Jedne z najniebezpieczniejszych istot nocy. Wiem ale jeśli im ulegniesz... wiesz co się będzie działo jak będziesz traktowany jak wspaniale ci będzie...
-Tak a jak mi albo im się znudzi ty ich zabijesz
-Alex proszę- westchnął- A co z Pogromcom?
-Jest całkiem w porządku. Miła, świetnie walczy i jest śliczna... ale nie w twoim typie- dodał gdy zobaczył lubieżny uśmiech przyjaciela- tylko że ona nie jest gotowa i nie będę biegał do niej po pomoc
-Dlatego masz mnie- Charlie wstał z łóżka- rozejrzę się, wypytam i będzie wszystko dobrze. Wiesz, że nie dam cię skrzywdzić- potarł ramię na której miał bliznę i przypomniał sobie jak Alex uratował mu życie
-Dzięki- uśmiechnął się do niego- To jesteś sam?
-Na razie tak. Chociaż ostatnio miałem dość ciekawego kochanka demon Urster
-Ałć- roześmiał się- jak ci się to udało?
-Proszę- przewrócił oczami i usiadł z powrotem obok przyjaciela- a co na to wszystko Rupert?- Chłopak zmienił temat
-Dziwnie spokojnie-westchnął- ściągnąłem cię tu bo nie mogę sobie poradzić
-I cieszę się że to zrobiłeś- pocałował go raz jeszcze- to ważne i trudne dla ciebie z wielu powodów. Słońce prawie zaszło
-Ta.. jeśli chcesz wyjść na patrol
-Tak zrobię- Charlie miał już plan i cieszył się że przyjaciel nie będzie go potrzebował przez kilka godzin- śpij wrócę z pizzą i piwem
-Nie rób głupot- przestrzegł go jeszcze
-Nigdy- roześmiał się- nie wiem o co mnie posądzasz
-O nic. Po prostu znam cię całe moje życie- zamknął oczy.
Charlie wiedział, że ktoś idzie za nim. I wiedział kto to. Uśmiechnął się tylko zadowolony z siebie i przystanął obok jednego z grobowców
-Angelus. Spike taki zaszczyt
-Kim ty do cholery jesteś- jasnowłosy wampir nagle znalazł się tuż przed nim i złapał za kurtkę podnosząc kilka centymetrów nad ziemię
-Charlie McQuinn ja i Alex...- nie dokończył zdania bo nagle dostał pięścią w twarz i musiał wypluć krew. Na szczęście zęby były całe
-Masz go na sobie- warknął Angelus
-To najwspanialszy najbardziej słodki chłopak jakiego znam- wiedział że igra z ogniem- zawdzięczam mu życie. Jest moim najlepszym przyjacielem
-Chcesz go sobie zabrać- Spike również był wściekły
-Wiem czego potrzebuje Alex i to nie jestem ja- wyrwał się z jego uścisku- Wiem że obaj mu się podobacie i wiem jak bardzo go to dziwi ale też wiem jak sprawić że oswoi się z tą myślą....
-Czemu chcesz nam pomóc?- Angel przyglądał się mu ze zdziwieniem
-Bo się o niego troszczę i wiem że obaj będziecie dla niego dobrze- posłał obu wampirom delikatny uśmiech- Ale obaj wiecie że ja w przeciwieństwie do Pogromczyni jestem w stanie was zabić i zrobię to bez mrugnięcia okiem gdyby coś mu się stało...
-Dobrze- starszy wampir czuł respekt przed chłopakiem. Był silny i gotowy bronić przyjaciela
-Dotkniesz....- Spike jednak nie dał za wygraną
-Dotknę i nic na to nie zrobisz- Charlie wyjął papierosa
-Igrasz ze śmiercią chłopcze- Angel roześmiał się- Will spokojnie przecież wiesz...
-I tak mi się to nie podoba- mruknął jasnowłosy wampir jak małe dziecko i przysunął się do kochanka. Ten tylko do pocałował. I on nie mógł znieść myśli o ustach i dłoniach innego mężczyzny na ciele ich słodkiego chłopca ale nie miał wyjścia. Musiał to mądrze rozegrać
-Alex jest w domu i mimo że sam się do tego nie przyzna smutno mu że was nie ma- Charlie po tych słowach oddalił się nie patrząc na nich. Włożył ręce do kieszeni i zaczął cicho pogwizdywać- A i jeszcze jedno możecie wejść!- Krzyknął będąc już dość daleko.
Alex skończył właśnie rozmawiać z Jessiem przez telefon i nie mógł przestać się śmiać. Charlie był całkiem inny niż jego nowy przyjaciel ale lubił ich obu tak samo. Właściwie to nawet czekał na to aż wszyscy się poznają. Miał tylko nadzieje że Buffy nie poleci na urok kumpla bo wie jak chłopak traktuje swoje ofiary a dziewczyna miała i tak dużo na głowie.
-Wyglądasz dużo lepiej niż w szpitalu- Angel i Spike stali w progu jego sypialni
-Zabiję go- Alex wiedział czyja to sprawka i wiedział że Charlie łatwo się z tego nie wywinie
-No już miłości- Spike usiadł obok- wiemy że tęskniłeś- położył swoją dłoń na jego i pogłaskał delikatnie
-A twój przyjaciel postąpił rozsądnie- Angel zrobił to samo
-Ta jasne- mimo wszystko Alex nie mógł powstrzymać przyspieszonego bicia serca gdy obaj mężczyźni byli obok- to czego tu chcecie?
-Zawsze chciałem zobaczyć Dracule- jasnowłosy wampir włączył TV i znalazł odpowiedni kanał. Alex przezornie ugryzł się w język i położył głowę na poduszce. Nie miał na to ani siły ani ochoty. Obaj mężczyźni byli jednak bardzo zajęci programem. Tylko pozornie oczywiście bo ani jeden ani drugi wampir nie przestali głaskać go niemal po całym ciele usypiając na nowo.
###############################################################################
Kochani mam nadzieje że pokarze się tu 5 komentarzy. Ostatnio jest ich tak mało:( a wen cierpi i co chwila ucieka. Im szybciej komentarze tym szybciej nowa notka w której będzie trochę miziania pomiędzy tą trójką:)
Co zrobić jeśli ulokujesz swoje uczucia w nie 1 a w 2 nieodpowiednich osobach? A one to odwzajemnią. Co robić gdy nagle wszystko co wiedziałeś o świecie okazało się nie prawdą?
poniedziałek, 4 marca 2013
piątek, 1 marca 2013
Rozdział 12*
Alex bardzo chciał zamknąć oczy i uszy. Jednak nie było to możliwe. Tym bardziej że wiedział co robią obaj mężczyźni na podłodze tuż obok jego łóżka.
Chcąc nie chcąc jednak uchylił powieki. Angel stał nago z rozpostartymi rękami a Spike klęczał tuż przed nim niespiesznie ssąc twardy penis kochanka
-Śliczny otwórz oczy- wampir odezwał się spokojnym cichym głosem i chłopak niemal go posłuchał. W porę jednak się opamiętał i znów zacisnął powieki.
Spike przez chwilę zastanawiał się co zrobić by ostrożnie włączyć chłopaka do zabawy. Ku niezadowoleniu Angela wstał z klęczek i przeniósł się na łóżko
-Miłości- szepnął mu do ucha- wiem że tego chcesz. Wiem że chcesz nas zobaczyć. To nic złego- nawet starszy wampir zadrżał pod wpływem tego głosu, Alex sam zaskoczony w końcu uchylił powieki a zadowolony z siebie blondyn oparł się o ścianę zapraszając kochanka by ten oddał mu pieszczotę. Angel uśmiechnął się do niego jak do zwierzyny i czując na sobie wzroki tych pięknych czekoladowych oczu zaczął całować blade ciało Williama.
Alex patrzył a nich jak w transie nie mogąc się nawet poruszyć by nie przerwać tego dziwnego stanu. Był boleśnie świadomy że jego penis w każdej chwili jest gotowy by eksplodować ale bał się że obaj mężczyźni zaczną zwracać na niego zbytnią uwagę. Albo co gorsza przerwą i sobie pójdą. A on potrzebuje wyzwolenia.
Angel wcale się nie spieszył. Każdy jęk z ust kochanka był słodyczą dla jego uszu a zapach chłopaka teraz coraz bardziej wyraźny sprawiał że kręciło mu się w głowie. Wiedział jak bardo Alex jest podniecony i działało to też na niego. Odwrócił Willa przodem do ściany i zatopił język w kuszących pośladkach delikatnie rozciągając ciasną po tylu dziesięcioleciach dziurkę
-Jasna cholera!- Zaklął zaskoczony Spike. Dawno nie rozciągał go w ten sposób. Ale wiedział że to dzięki Alex'owi dlatego odwrócił głowę w jego stronę i patrząc mu w oczy uśmiechał się zamroczony doznaniami bombardującymi go z każdej możliwej strony. Zapach chłopaka, ciało Angela. Gdyby teraz wzeszło słońce nawet by tego nie zauważył.
Angel wstał gdy uznał że kochanek jest odpowiednio przygotowany i władczo przycisnął jego plecy do swojej klatki piersiowej. Stanął tak by Alex miał jak najlepszy widok i bardzo powoli wchodził w ciało przed sobą. Tego już było dla chłopaka za wiele. Nie zważając na konsekwencje wsunął nieśmiało rękę pod pościel i zacisnął ją na swojej pulsującej gorącej erekcji. Przymknął powieki i oblizał usta.
Nie był do końca świadom tego że obawa wampiry mimo, że zajęci sobą obserwują go nieprzerwanie.
Zarówno Spike jak i Angel chyba jeszcze nigdy nie widzieli czegoś tak wspaniałego. Chłopak był spocony, zaróżowiony i pachniał tak bardzo kusząco. Zagryzał wargi by nie wydobył się z nich żaden dźwięk i starał się nie ruszać. To jednak nie było takie proste bo on sam nie mógł wyrzucić z pamięci dwóch wspaniałych ciał ocierających się o siebie i wiedział że to nie jego wyobraźnia. Wystarczy tylko otworzyć oczy. Zwłaszcza że cały czas słyszał jęki jasnowłosego wampira.
Angel upajał się tą chwilą. Był w ciele kochanka tak wspaniałym że do tej pory czasem zapierało mu dech a przed sobą miał niewinny perwersyjny obrazek który chciał mieć w pamięci na długo i jeszcze szybciej zdobyć Alexa. Pchnął biodra do przodu i musiał przytrzymać kochanka by ten nie upadł.
Spike też był w swoim świecie. Chciałby żeby jego usta zastąpiły ciekawską rękę. Dałby wiele żeby chłopak czynniej uczestniczył w zabawie. Odwrócił głowę w stronę Angela i zanim go pocałował znaleźli porozumienie bez słów.
Starszy wampir przyspieszył tempo i młodszy nie mógł już powstrzymać jęków i nie chciał. Teraz robili przedstawienie
-Taki ciasny- szepnął Angel wbijając się w kochanka z taką siłą że poczuł krew
-Już... prawie- wychrypiał Spike popychając biodra w stronę mężczyzny za nim
-O tak!- Ciemnowłosy klepnął Williama w pośladki i doszedł rozlewając się w jego ciele nie spuszczając wzroku z chłopaka. I nie tylko od doszedł bo i Spike i Alex skończyli w tym samym czasie. Jeden z głośnym krzykiem a drugi z pomrukiem.
Alex leżał przez chwilę odpoczywając po silnym orgaźmie i nawet nie zorientował się że obaj mężczyźni znaleźli się obok
-Byłeś wspaniały miłości- Spike pocałował go w policzek a Angel objął delikatnie
-Ale... ale...- sam nie wiedział co powiedzieć. Był tak bardzo zażenowany i chciało mu się płakać
-Nie masz się czego wstydzić śliczny- starszy wampir odgarnął mu włosy z czoła
-Co ja zrobiłem- Alex jednak nie potrafił powstrzymać łez- Wyjdźcie- zakrył twarz kocem
-Alex nie zostawimy cię wiesz o tym- Angel starał się go uspokoić
-Chcę zostać sam- powiedział bardzo cichym drżącym głosem
-Jesteś zmęczony miłości- Spike pogłaskał go po gipsie- Wrócimy jutro
-Będę w domu- jęknął tak bardzo skołowany i zły na samego siebie że było mu wszystko jedno. Właśnie przegrał bitwę z własnym pożądaniem.
Kilka minut później Spike i Angel wracali już do domu. Byli bardzo szczęśliwi i spełnieni
-Alex będzie wspaniały... dla nas obu- odezwał się ciemnowłosy
-Myślisz?- Will zapalił
-Może- uśmiechając się do niego czule- Jeszcze raz?
-W domu- i Spike pobiegł przed siebie. Angel z warknięciem puścił się za nim.
Alex nie mógł zasnąć. To wszystko co się stało było dla niego straszne. Nie dość że zrobił coś takiego przed nimi to jeszcze bardzo mu się to podobało i chciałby to powtórzyć. A z drugiej strony to przecież wampiry i jest ich dwóch.
Musiał się od tego wszystkiego na jakiś czas odgrodzić. Na szczęście nie dopadną go w domu tam będzie bezpieczny i wszystko przemyśli. Mimo wszystko wciąż przed oczami miał wciąż członek Angela wbijający się w wąskie blade pośladki Spike'ya. Chciał krzyczeć i płakać ale też być może troszkę tęsknił za kojącym dotykiem dwóch par dłoni.
Pozostało tylko jedno
-Charlie musisz przyjechać do Sunnydale i to jak najszybciej- poprosił do telefonu i wyłączył się. Miał nadzieje że przyjaciel szybko przybędzie mu z odsieczą bo sam sobie z tym nie poradzi.
Chcąc nie chcąc jednak uchylił powieki. Angel stał nago z rozpostartymi rękami a Spike klęczał tuż przed nim niespiesznie ssąc twardy penis kochanka
-Śliczny otwórz oczy- wampir odezwał się spokojnym cichym głosem i chłopak niemal go posłuchał. W porę jednak się opamiętał i znów zacisnął powieki.
Spike przez chwilę zastanawiał się co zrobić by ostrożnie włączyć chłopaka do zabawy. Ku niezadowoleniu Angela wstał z klęczek i przeniósł się na łóżko
-Miłości- szepnął mu do ucha- wiem że tego chcesz. Wiem że chcesz nas zobaczyć. To nic złego- nawet starszy wampir zadrżał pod wpływem tego głosu, Alex sam zaskoczony w końcu uchylił powieki a zadowolony z siebie blondyn oparł się o ścianę zapraszając kochanka by ten oddał mu pieszczotę. Angel uśmiechnął się do niego jak do zwierzyny i czując na sobie wzroki tych pięknych czekoladowych oczu zaczął całować blade ciało Williama.
Alex patrzył a nich jak w transie nie mogąc się nawet poruszyć by nie przerwać tego dziwnego stanu. Był boleśnie świadomy że jego penis w każdej chwili jest gotowy by eksplodować ale bał się że obaj mężczyźni zaczną zwracać na niego zbytnią uwagę. Albo co gorsza przerwą i sobie pójdą. A on potrzebuje wyzwolenia.
Angel wcale się nie spieszył. Każdy jęk z ust kochanka był słodyczą dla jego uszu a zapach chłopaka teraz coraz bardziej wyraźny sprawiał że kręciło mu się w głowie. Wiedział jak bardo Alex jest podniecony i działało to też na niego. Odwrócił Willa przodem do ściany i zatopił język w kuszących pośladkach delikatnie rozciągając ciasną po tylu dziesięcioleciach dziurkę
-Jasna cholera!- Zaklął zaskoczony Spike. Dawno nie rozciągał go w ten sposób. Ale wiedział że to dzięki Alex'owi dlatego odwrócił głowę w jego stronę i patrząc mu w oczy uśmiechał się zamroczony doznaniami bombardującymi go z każdej możliwej strony. Zapach chłopaka, ciało Angela. Gdyby teraz wzeszło słońce nawet by tego nie zauważył.
Angel wstał gdy uznał że kochanek jest odpowiednio przygotowany i władczo przycisnął jego plecy do swojej klatki piersiowej. Stanął tak by Alex miał jak najlepszy widok i bardzo powoli wchodził w ciało przed sobą. Tego już było dla chłopaka za wiele. Nie zważając na konsekwencje wsunął nieśmiało rękę pod pościel i zacisnął ją na swojej pulsującej gorącej erekcji. Przymknął powieki i oblizał usta.
Nie był do końca świadom tego że obawa wampiry mimo, że zajęci sobą obserwują go nieprzerwanie.
Zarówno Spike jak i Angel chyba jeszcze nigdy nie widzieli czegoś tak wspaniałego. Chłopak był spocony, zaróżowiony i pachniał tak bardzo kusząco. Zagryzał wargi by nie wydobył się z nich żaden dźwięk i starał się nie ruszać. To jednak nie było takie proste bo on sam nie mógł wyrzucić z pamięci dwóch wspaniałych ciał ocierających się o siebie i wiedział że to nie jego wyobraźnia. Wystarczy tylko otworzyć oczy. Zwłaszcza że cały czas słyszał jęki jasnowłosego wampira.
Angel upajał się tą chwilą. Był w ciele kochanka tak wspaniałym że do tej pory czasem zapierało mu dech a przed sobą miał niewinny perwersyjny obrazek który chciał mieć w pamięci na długo i jeszcze szybciej zdobyć Alexa. Pchnął biodra do przodu i musiał przytrzymać kochanka by ten nie upadł.
Spike też był w swoim świecie. Chciałby żeby jego usta zastąpiły ciekawską rękę. Dałby wiele żeby chłopak czynniej uczestniczył w zabawie. Odwrócił głowę w stronę Angela i zanim go pocałował znaleźli porozumienie bez słów.
Starszy wampir przyspieszył tempo i młodszy nie mógł już powstrzymać jęków i nie chciał. Teraz robili przedstawienie
-Taki ciasny- szepnął Angel wbijając się w kochanka z taką siłą że poczuł krew
-Już... prawie- wychrypiał Spike popychając biodra w stronę mężczyzny za nim
-O tak!- Ciemnowłosy klepnął Williama w pośladki i doszedł rozlewając się w jego ciele nie spuszczając wzroku z chłopaka. I nie tylko od doszedł bo i Spike i Alex skończyli w tym samym czasie. Jeden z głośnym krzykiem a drugi z pomrukiem.
Alex leżał przez chwilę odpoczywając po silnym orgaźmie i nawet nie zorientował się że obaj mężczyźni znaleźli się obok
-Byłeś wspaniały miłości- Spike pocałował go w policzek a Angel objął delikatnie
-Ale... ale...- sam nie wiedział co powiedzieć. Był tak bardzo zażenowany i chciało mu się płakać
-Nie masz się czego wstydzić śliczny- starszy wampir odgarnął mu włosy z czoła
-Co ja zrobiłem- Alex jednak nie potrafił powstrzymać łez- Wyjdźcie- zakrył twarz kocem
-Alex nie zostawimy cię wiesz o tym- Angel starał się go uspokoić
-Chcę zostać sam- powiedział bardzo cichym drżącym głosem
-Jesteś zmęczony miłości- Spike pogłaskał go po gipsie- Wrócimy jutro
-Będę w domu- jęknął tak bardzo skołowany i zły na samego siebie że było mu wszystko jedno. Właśnie przegrał bitwę z własnym pożądaniem.
Kilka minut później Spike i Angel wracali już do domu. Byli bardzo szczęśliwi i spełnieni
-Alex będzie wspaniały... dla nas obu- odezwał się ciemnowłosy
-Myślisz?- Will zapalił
-Może- uśmiechając się do niego czule- Jeszcze raz?
-W domu- i Spike pobiegł przed siebie. Angel z warknięciem puścił się za nim.
Alex nie mógł zasnąć. To wszystko co się stało było dla niego straszne. Nie dość że zrobił coś takiego przed nimi to jeszcze bardzo mu się to podobało i chciałby to powtórzyć. A z drugiej strony to przecież wampiry i jest ich dwóch.
Musiał się od tego wszystkiego na jakiś czas odgrodzić. Na szczęście nie dopadną go w domu tam będzie bezpieczny i wszystko przemyśli. Mimo wszystko wciąż przed oczami miał wciąż członek Angela wbijający się w wąskie blade pośladki Spike'ya. Chciał krzyczeć i płakać ale też być może troszkę tęsknił za kojącym dotykiem dwóch par dłoni.
Pozostało tylko jedno
-Charlie musisz przyjechać do Sunnydale i to jak najszybciej- poprosił do telefonu i wyłączył się. Miał nadzieje że przyjaciel szybko przybędzie mu z odsieczą bo sam sobie z tym nie poradzi.
czwartek, 21 lutego 2013
Rozdział 11
Zarówno Angel jak i Spike wiedzieli że teraz będą duże kłopoty.
Dru nie odwiedzała ich nigdy od czasu kiedy ostatecznie się rozstali. Nawet się z nimi nie kontaktowała. Nie było przecież takiej potrzeby. A teraz poczuli ją coraz bliżej szpitala. Coraz bliżej Alexa. I to właśnie ich niepokoiło. Onanie mogła go zobaczyć.
-Mój Anioł- uśmiechnęła się do mężczyzny stojącego przed nią
-Co tu robisz?- Warknął na nią
-Gwiazdy szeptały mi swoje sekrety- kobieta tanecznym krokiem podeszła do niego- I mówiły że ty i Spike byliście niegrzecznymi chłopcami
-Księżniczko o czym ty mówisz?- Spike w końcu ich znalazł i on zaczął panikować. Nie był pewny czy któryś z nich byłby w stanie ją zabić gdyby zaszła taka potrzeba. A przecież Alex musaił pozostać bezpieczny
-Ten piękny kociak którego przede mną ukrywacie nie jest do podziału- położyła palec na ustach i obaj wiedzieli że na dziś to wszystkie informacje które z niej wydobędą- A teraz ja sobie poszukam kogoś dla siebie- i zniknęła zanim mężczyźni powiedzieli coś jeszcze
-Jasna cholera- wyrwało się blondynowi- I co teraz?- Zapytał patrząc na kochanka
-Spokojnie Will- objął go czule- ty zostań w pobliżu do świtu a ja porozmawiam z Rupertem. Alex musi wrócić do domu....
-A co z Dru?- Spike jakoś nie był przekonany. I nie chciał żeby kobiecie się coś stało. Wciąż ją kochał. Obaj kochali a Sunnydale z Pogromcom nie było dla niej bezpieczne
-Poradzi sobie a Alex nie- pocałował go delikatnie i on też zniknął w nocy. Wampir przez chwilę stał bez ruchu zastanawiając się co właściwie się stało. I nagle dostrzegł szansę. Gdzie indziej będzie w stanie lepiej obronić w razie czego chłopaka jak nie w jego pokoju. A Angel właśnie tego sobie życzył.
Alex mimo tego że leki działały i czuł się zamroczony i senny jakoś nie mógł spać. Podskórnie przeczuwał że coś się stanie. Już samo to jak jego ciało reagowało na wampiry go przerażało. Ale nie to go teraz niepokoiło. Był przecież młody i miał potrzeby. To że tak wybiegli mamrocząc coś o Dru było poważniejszą sprawą. Jeśli się nie myli a pewnie tak nie jest to mają do czynienia z bardzo niebezpieczną wampirzycą.
dotarło to jednak do niego dopiero po kilku minutach i już miał zadzwonić do taty gdy drzwi znów się otworzyły
-Myślałem że będziesz spał- jasnowłosy mężczyzna uśmiechnął się do niego
-Drusilla tu jest tak?- Zapytał patrząc na wampira z mieszanką złości i bólu
-Nie bój się- w oka mgnieniu znalazł się obok niego i objął- Ani ja ani Angel nie pozwolimy by coś ci się stało
-A inni?- Nie dawał za wygraną wyrywając mu się
-Tylko ty nas interesujesz- pogłaskał go po policzku
-Więc nie interesuje cię że twoja była kochanka może zginąć?- Alex patrzył teraz na niego przytomnie
-Zazdrosny- Spike roześmiał się cicho- Dru potrafi sobie poradzić... A ty wracasz do domu. Angel już poszedł i wszystko wyjaśni...
-Znów mnie z tobą zostawił- Alex nie wiedział czy się cieszyć czy nie. Chyba zaczynał lubić uwagę jaką dają mu obaj mężczyźni
-A to źle?- Wampir uniósł brew zaskoczony ale w tym momencie wrócił Angel
-Zaniedbujesz mnie- zwrócił się do chłopaka i usiadł po jego drugiej stronie nie mogąc się powstrzymać przed dotknięciem chłopaka dlatego złapał go za rękę
-A wy mnie wkurzacie- roześmiał się nagle nieoczekiwanie
-Ty na prawdę się nie boisz- Spike jeszcze kilka chwil temu był przekonany że Alex ma w sobie chociaż tyle ale teraz był zszokowany
-Gdybyście mnie mieli zabić dawno byście to zrobili- tyle był pewny ale jeśli chodzi o tych dwóch to wszystko- czego nie mogę pojąć to to że wciąż kręcicie się obok...
-Bo żaden z nas nie przyjmie odmowy- ciemnowłosy był pewny swego i tego że chłopak im się nie wywinie. A Alex coraz częściej łapał się na tym że wcale tego nie chce
-Nie pytaliście- szepnął spoglądając na swoje ręce
-Mój piękny...- zaczął Angel ale Spike odepchnął go od niego
-Jesteś nasz- złapał go za podbródek i teraz patrzył w oczy- mój albo jego i ty masz wybrać nim sami to za ciebie zrobimy- warknął już zirytowany
-A nie mogę być wspólny- zażartował Alex chcąc ich jeszcze zirytować
-Nie- odpowiedzieli razem
-I przecież sam wykrzykiwałeś że nas nie chcesz- przypomniał mu starszy wampir
-I tak jest- zapewnił ziewając- Tylko się droczę. Spać
-Jutro już będziesz w domu- Spike złagodniał- dlatego nigdzie się stąd nie ruszamy
-Jak tam sobie chcecie- położył się- tylko ani słowa
-Nie martw się potrafię skutecznie zamknąć Willowi usta- uśmiechnął się do młodszego wampira a ten już wstał by do niego podejść.
Alex za wszelką cenę chciał to zignorować ale gdy Spike usiadł Angelowi na kolanach nie był w stanie oderwać oczu. Tym bardziej że szpitalne łóżko było bardzo wąskie. Wiedział że się podnieca i wiedział że obaj mężczyźni są tego świadomi. Zacisnął jednak powieki i odwrócił głowę. Nie widział że obaj uśmiechają się wrednie i z satysfakcją ale poczuł ulgę gdy ciężar obu ciał zniknął z jego łóżka. Przykrył głowę poduszką i miał nadzieje że niczego już tej nocy nie usłyszy.
Dru nie odwiedzała ich nigdy od czasu kiedy ostatecznie się rozstali. Nawet się z nimi nie kontaktowała. Nie było przecież takiej potrzeby. A teraz poczuli ją coraz bliżej szpitala. Coraz bliżej Alexa. I to właśnie ich niepokoiło. Onanie mogła go zobaczyć.
-Mój Anioł- uśmiechnęła się do mężczyzny stojącego przed nią
-Co tu robisz?- Warknął na nią
-Gwiazdy szeptały mi swoje sekrety- kobieta tanecznym krokiem podeszła do niego- I mówiły że ty i Spike byliście niegrzecznymi chłopcami
-Księżniczko o czym ty mówisz?- Spike w końcu ich znalazł i on zaczął panikować. Nie był pewny czy któryś z nich byłby w stanie ją zabić gdyby zaszła taka potrzeba. A przecież Alex musaił pozostać bezpieczny
-Ten piękny kociak którego przede mną ukrywacie nie jest do podziału- położyła palec na ustach i obaj wiedzieli że na dziś to wszystkie informacje które z niej wydobędą- A teraz ja sobie poszukam kogoś dla siebie- i zniknęła zanim mężczyźni powiedzieli coś jeszcze
-Jasna cholera- wyrwało się blondynowi- I co teraz?- Zapytał patrząc na kochanka
-Spokojnie Will- objął go czule- ty zostań w pobliżu do świtu a ja porozmawiam z Rupertem. Alex musi wrócić do domu....
-A co z Dru?- Spike jakoś nie był przekonany. I nie chciał żeby kobiecie się coś stało. Wciąż ją kochał. Obaj kochali a Sunnydale z Pogromcom nie było dla niej bezpieczne
-Poradzi sobie a Alex nie- pocałował go delikatnie i on też zniknął w nocy. Wampir przez chwilę stał bez ruchu zastanawiając się co właściwie się stało. I nagle dostrzegł szansę. Gdzie indziej będzie w stanie lepiej obronić w razie czego chłopaka jak nie w jego pokoju. A Angel właśnie tego sobie życzył.
Alex mimo tego że leki działały i czuł się zamroczony i senny jakoś nie mógł spać. Podskórnie przeczuwał że coś się stanie. Już samo to jak jego ciało reagowało na wampiry go przerażało. Ale nie to go teraz niepokoiło. Był przecież młody i miał potrzeby. To że tak wybiegli mamrocząc coś o Dru było poważniejszą sprawą. Jeśli się nie myli a pewnie tak nie jest to mają do czynienia z bardzo niebezpieczną wampirzycą.
dotarło to jednak do niego dopiero po kilku minutach i już miał zadzwonić do taty gdy drzwi znów się otworzyły
-Myślałem że będziesz spał- jasnowłosy mężczyzna uśmiechnął się do niego
-Drusilla tu jest tak?- Zapytał patrząc na wampira z mieszanką złości i bólu
-Nie bój się- w oka mgnieniu znalazł się obok niego i objął- Ani ja ani Angel nie pozwolimy by coś ci się stało
-A inni?- Nie dawał za wygraną wyrywając mu się
-Tylko ty nas interesujesz- pogłaskał go po policzku
-Więc nie interesuje cię że twoja była kochanka może zginąć?- Alex patrzył teraz na niego przytomnie
-Zazdrosny- Spike roześmiał się cicho- Dru potrafi sobie poradzić... A ty wracasz do domu. Angel już poszedł i wszystko wyjaśni...
-Znów mnie z tobą zostawił- Alex nie wiedział czy się cieszyć czy nie. Chyba zaczynał lubić uwagę jaką dają mu obaj mężczyźni
-A to źle?- Wampir uniósł brew zaskoczony ale w tym momencie wrócił Angel
-Zaniedbujesz mnie- zwrócił się do chłopaka i usiadł po jego drugiej stronie nie mogąc się powstrzymać przed dotknięciem chłopaka dlatego złapał go za rękę
-A wy mnie wkurzacie- roześmiał się nagle nieoczekiwanie
-Ty na prawdę się nie boisz- Spike jeszcze kilka chwil temu był przekonany że Alex ma w sobie chociaż tyle ale teraz był zszokowany
-Gdybyście mnie mieli zabić dawno byście to zrobili- tyle był pewny ale jeśli chodzi o tych dwóch to wszystko- czego nie mogę pojąć to to że wciąż kręcicie się obok...
-Bo żaden z nas nie przyjmie odmowy- ciemnowłosy był pewny swego i tego że chłopak im się nie wywinie. A Alex coraz częściej łapał się na tym że wcale tego nie chce
-Nie pytaliście- szepnął spoglądając na swoje ręce
-Mój piękny...- zaczął Angel ale Spike odepchnął go od niego
-Jesteś nasz- złapał go za podbródek i teraz patrzył w oczy- mój albo jego i ty masz wybrać nim sami to za ciebie zrobimy- warknął już zirytowany
-A nie mogę być wspólny- zażartował Alex chcąc ich jeszcze zirytować
-Nie- odpowiedzieli razem
-I przecież sam wykrzykiwałeś że nas nie chcesz- przypomniał mu starszy wampir
-I tak jest- zapewnił ziewając- Tylko się droczę. Spać
-Jutro już będziesz w domu- Spike złagodniał- dlatego nigdzie się stąd nie ruszamy
-Jak tam sobie chcecie- położył się- tylko ani słowa
-Nie martw się potrafię skutecznie zamknąć Willowi usta- uśmiechnął się do młodszego wampira a ten już wstał by do niego podejść.
Alex za wszelką cenę chciał to zignorować ale gdy Spike usiadł Angelowi na kolanach nie był w stanie oderwać oczu. Tym bardziej że szpitalne łóżko było bardzo wąskie. Wiedział że się podnieca i wiedział że obaj mężczyźni są tego świadomi. Zacisnął jednak powieki i odwrócił głowę. Nie widział że obaj uśmiechają się wrednie i z satysfakcją ale poczuł ulgę gdy ciężar obu ciał zniknął z jego łóżka. Przykrył głowę poduszką i miał nadzieje że niczego już tej nocy nie usłyszy.
poniedziałek, 18 lutego 2013
Rozdział 10
Alex od rana gdy tylko przypomniał sobie co stało się ostatniej nocy nie mógł się uspokoić. A jeszcze gdy na stoliku zobaczył kolejną różę był pewny że i drugi wampir złożył mu wizytę.
Tak bardzo chciał być daleko stąd i od tych nowych dla niego problemów. Ale nie mógł i bał się co zrobi za tydzień gdy już wyjdzie ze szpitala. Tym bardziej że jeszcze długo będzie miał kłopoty z poruszaniem. Miał tylko nadzieje że w końcu znudzi się im ta zabawa gdy zorientują się że nic na niego nie działa.
Sam przed sobą bał się przyznać że to nie prawd a oni coraz bardziej mu się podobali i to każdy tak samo ale za coś innego. Gdyby jego chłopak wyglądał jak Angel a miał osobowość Spike'ya byłby chyba najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
Ale nie od miał od rana problemy. Spike jeszcze zanim się obudził wiedział że nie jest w sypialni sam ale coś tu nie grało. Zwykle gdy Angel zostawia go chociaż na jedną noc to budzi się z dużym pulsującym członkiem w obolałym tyłku i nie mogąc się ruszyć bo silne ramiona obejmowały go ciasno
-Angel?- Usiadł na łóżku i popatrzył na wampira siedzącego na fotelu przy kominku
-Byłem wczoraj u Alexa- widać było że mężczyzna jest zły- Czułem cię na nim... to nie jest najdziwniejsze wiedziałem że do niego pójdziesz... co mnie zdziwiło to że wiem o pocałunku.. Will...- ale ten już go nie słuchał. Nie pozwoli by kochanek un to odebrał no i był niesamowicie napalony. Dlatego w oka mgnieniu znalazł się na jego kolanach
-Tęskniłem- szepnął mu do ucha przybierając rolę samego siebie jeszcze sprzed przemiany. Niewinnego młodego chłopaka szaleńczo zakochanego w mrocznym tajemniczym mężczyźnie. I w sumie była to wciąż jeszcze prawda
-Will- Angel warknął. nie miał ochoty na zabawę
-Proszę- polizał go w szyje- Liam- i upadł na kolana by powoli rozpiąć mu spodnie
-Mój słodki chłopiec- uśmiechnął się do niego i pogłaskał po policzku- Wiesz jak mnie podejść
-Zawsze- już wyciągnął jego twardy członek i bawił się nim powoli
-Porozmawiamy- ostrzegł go nim pociągnął z powrotem na kolana. Ale gdy Spike powoli usiadł na jego członku milimetr po milimetrze zapomniał o wszystkim. Chociaż na chwilę.
Jasnowłosy wampir bawił się świetnie. Powoli go ujeżdżał nie dając mu okazji żeby pospieszyć tępo.
Angel warknął tylko cicho gdy Spike wbił kły w jego szyję by ten się nie poruszył. Uwielbiał gdy go tak rozpraszał .I z przyjemnością się temu poddał. Tylko że kochanek robił to zbyt wolno.
Nagle odrzucił go od siebie także upadł na łóżko i nim zdążył się poruszyć nakrył go własnym ciałem. Położył jego szczupłe nogi na swoich ramionach i wbił się w jego ciało z największą gwałtownością na jaką było go stać. Mężczyzna pod nim krzyknął i obaj poczuli krew, Ale zajmie się tym później. Teraz czas by zaspokoić ich potrzeby.
-Ale ty jesteś dziś markotny- uśmiechnęła się do niego Buffy. Wszyscy przyszli do niego wieczorem
-To nic... ok muszę wam coś powiedzieć- westchnął- Tych dwóch mężczyzn którzy za mną chodzą... To wampiry
-Co?!- Krzyki trójki jego przyjaciół rozległy się chyba po całym szpitalu
-I jeszcze ich nie zabiłeś?- Pogromczyni była zdziwiona i trochę zła
-Buff porozmawiaj z tatą on ci powie czemu i proszę cię nie szukaj ich- popatrzył na nią poważnie
-No dobrze- zrobiła smutną minę - ale lepiej żeby się nie pokazywali obok ciebie
-Poradzę sobie- uśmiechnął się do niej- A teraz poproszę plotki- zmienił temat żeby ich rozproszyć.
Drusilla im była bliżej Piekielnych Ust tym bardziej była zadowolona nie pomoże tylko tatusiowi i Williamowi ale też na reszcie znajdzie sobie nowe Dziecko do kochania.
Wiedziała jednak że będzie jej trudno przekonać oba wampiry do tego że chłopak ma być ich wspólny i tylko tak mogą przetrwać. Z Pięknym Kotkiem nawet nie zamierzała rozmawiać bo i on jest uparty i taki silny. Wie że zabiłby ją bez mrugnięcia okiem. Mimo to szła z uśmiechem. I ju cieszyła się na to że ich połączy.
Angel wszedł powoli do sali w której był Alex. Spike wyczerpany i głody poszedł zjeść i miał dołączyć do nich ale dał jej kilka chwil prwyatności
-Witaj Piękny- szepnął mu do ucha gdy tylko usiadł na łóżku
-Więc dziś twoja kolej- niemal się uśmiechnął ale szybko na jego twarzy pojawił się grymas
-Wszystko dobrze?- Zapytał z troską
-Ty- odpowiedział zły
-A poza mną?- Drążył temat nie zrażony
-Boli- poskarżył się wbrew sobie- leżę tu już...- nie skończył bo został odwrócony na brzuch
-Tak lepiej? Pomasować?- Pytał wibrującym cichym głosem który działał na tak wielu wcześniej
-Zostaw- popatrzył na niego- Mogę cię o coś zaytać?
-O wszystko- pogłaskał go po plecach nie mogąc oderwać wzroku od jego ud
-To byliście wy prawda?- Tata kiedyś mu powiedział jak znalazł się w jego domu- Jak mama umarła....
-Spike poczuł coś w tobie... coś co nie pozwoliło nam cię zabić... twoja matka.... nie wiem jak zginęła....
-Dziękuję- mimowolnie się do niego przysunął- powiedziałem dziś Pogromczyni prawdę. Ale jeśli ją tkniecie dzwonię do Rady...
-Ci...- złożył mu na ustach delikatny pocałunek i tak zastał ich Spike
-Widzę że się spóźniłem- uśmiechnął się do nich złośliwie
-Miałeś być później- Angel nie był zły raczej rozbawiony
-Znudziłem się- odpowiedział całując Alexa który nie protestował. Może wziął za dużo leków ale jakoś tak zrobiło mu się miło
-Długo tu będziecie?- Popatrzył na nich ale ci zdawali się do nie słuchać tylko węszyli z wściekłymi minami
-Dru- Warknął nagle jasnowłosy i wybiegł z sali. Starszy wampir pobiegł za nim. I mimo że Alex chciał się dowiedzieć o co im chodzi nie był w stanie. Leki nasenne zaczęły działać a on obiecał sobie mgliście że więcej ich nie weźmie bo jeśli ma być tak przez nich traktowany musi mieć siłę i jasny umysł na protesty.
Tak bardzo chciał być daleko stąd i od tych nowych dla niego problemów. Ale nie mógł i bał się co zrobi za tydzień gdy już wyjdzie ze szpitala. Tym bardziej że jeszcze długo będzie miał kłopoty z poruszaniem. Miał tylko nadzieje że w końcu znudzi się im ta zabawa gdy zorientują się że nic na niego nie działa.
Sam przed sobą bał się przyznać że to nie prawd a oni coraz bardziej mu się podobali i to każdy tak samo ale za coś innego. Gdyby jego chłopak wyglądał jak Angel a miał osobowość Spike'ya byłby chyba najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
Ale nie od miał od rana problemy. Spike jeszcze zanim się obudził wiedział że nie jest w sypialni sam ale coś tu nie grało. Zwykle gdy Angel zostawia go chociaż na jedną noc to budzi się z dużym pulsującym członkiem w obolałym tyłku i nie mogąc się ruszyć bo silne ramiona obejmowały go ciasno
-Angel?- Usiadł na łóżku i popatrzył na wampira siedzącego na fotelu przy kominku
-Byłem wczoraj u Alexa- widać było że mężczyzna jest zły- Czułem cię na nim... to nie jest najdziwniejsze wiedziałem że do niego pójdziesz... co mnie zdziwiło to że wiem o pocałunku.. Will...- ale ten już go nie słuchał. Nie pozwoli by kochanek un to odebrał no i był niesamowicie napalony. Dlatego w oka mgnieniu znalazł się na jego kolanach
-Tęskniłem- szepnął mu do ucha przybierając rolę samego siebie jeszcze sprzed przemiany. Niewinnego młodego chłopaka szaleńczo zakochanego w mrocznym tajemniczym mężczyźnie. I w sumie była to wciąż jeszcze prawda
-Will- Angel warknął. nie miał ochoty na zabawę
-Proszę- polizał go w szyje- Liam- i upadł na kolana by powoli rozpiąć mu spodnie
-Mój słodki chłopiec- uśmiechnął się do niego i pogłaskał po policzku- Wiesz jak mnie podejść
-Zawsze- już wyciągnął jego twardy członek i bawił się nim powoli
-Porozmawiamy- ostrzegł go nim pociągnął z powrotem na kolana. Ale gdy Spike powoli usiadł na jego członku milimetr po milimetrze zapomniał o wszystkim. Chociaż na chwilę.
Jasnowłosy wampir bawił się świetnie. Powoli go ujeżdżał nie dając mu okazji żeby pospieszyć tępo.
Angel warknął tylko cicho gdy Spike wbił kły w jego szyję by ten się nie poruszył. Uwielbiał gdy go tak rozpraszał .I z przyjemnością się temu poddał. Tylko że kochanek robił to zbyt wolno.
Nagle odrzucił go od siebie także upadł na łóżko i nim zdążył się poruszyć nakrył go własnym ciałem. Położył jego szczupłe nogi na swoich ramionach i wbił się w jego ciało z największą gwałtownością na jaką było go stać. Mężczyzna pod nim krzyknął i obaj poczuli krew, Ale zajmie się tym później. Teraz czas by zaspokoić ich potrzeby.
-Ale ty jesteś dziś markotny- uśmiechnęła się do niego Buffy. Wszyscy przyszli do niego wieczorem
-To nic... ok muszę wam coś powiedzieć- westchnął- Tych dwóch mężczyzn którzy za mną chodzą... To wampiry
-Co?!- Krzyki trójki jego przyjaciół rozległy się chyba po całym szpitalu
-I jeszcze ich nie zabiłeś?- Pogromczyni była zdziwiona i trochę zła
-Buff porozmawiaj z tatą on ci powie czemu i proszę cię nie szukaj ich- popatrzył na nią poważnie
-No dobrze- zrobiła smutną minę - ale lepiej żeby się nie pokazywali obok ciebie
-Poradzę sobie- uśmiechnął się do niej- A teraz poproszę plotki- zmienił temat żeby ich rozproszyć.
Drusilla im była bliżej Piekielnych Ust tym bardziej była zadowolona nie pomoże tylko tatusiowi i Williamowi ale też na reszcie znajdzie sobie nowe Dziecko do kochania.
Wiedziała jednak że będzie jej trudno przekonać oba wampiry do tego że chłopak ma być ich wspólny i tylko tak mogą przetrwać. Z Pięknym Kotkiem nawet nie zamierzała rozmawiać bo i on jest uparty i taki silny. Wie że zabiłby ją bez mrugnięcia okiem. Mimo to szła z uśmiechem. I ju cieszyła się na to że ich połączy.
Angel wszedł powoli do sali w której był Alex. Spike wyczerpany i głody poszedł zjeść i miał dołączyć do nich ale dał jej kilka chwil prwyatności
-Witaj Piękny- szepnął mu do ucha gdy tylko usiadł na łóżku
-Więc dziś twoja kolej- niemal się uśmiechnął ale szybko na jego twarzy pojawił się grymas
-Wszystko dobrze?- Zapytał z troską
-Ty- odpowiedział zły
-A poza mną?- Drążył temat nie zrażony
-Boli- poskarżył się wbrew sobie- leżę tu już...- nie skończył bo został odwrócony na brzuch
-Tak lepiej? Pomasować?- Pytał wibrującym cichym głosem który działał na tak wielu wcześniej
-Zostaw- popatrzył na niego- Mogę cię o coś zaytać?
-O wszystko- pogłaskał go po plecach nie mogąc oderwać wzroku od jego ud
-To byliście wy prawda?- Tata kiedyś mu powiedział jak znalazł się w jego domu- Jak mama umarła....
-Spike poczuł coś w tobie... coś co nie pozwoliło nam cię zabić... twoja matka.... nie wiem jak zginęła....
-Dziękuję- mimowolnie się do niego przysunął- powiedziałem dziś Pogromczyni prawdę. Ale jeśli ją tkniecie dzwonię do Rady...
-Ci...- złożył mu na ustach delikatny pocałunek i tak zastał ich Spike
-Widzę że się spóźniłem- uśmiechnął się do nich złośliwie
-Miałeś być później- Angel nie był zły raczej rozbawiony
-Znudziłem się- odpowiedział całując Alexa który nie protestował. Może wziął za dużo leków ale jakoś tak zrobiło mu się miło
-Długo tu będziecie?- Popatrzył na nich ale ci zdawali się do nie słuchać tylko węszyli z wściekłymi minami
-Dru- Warknął nagle jasnowłosy i wybiegł z sali. Starszy wampir pobiegł za nim. I mimo że Alex chciał się dowiedzieć o co im chodzi nie był w stanie. Leki nasenne zaczęły działać a on obiecał sobie mgliście że więcej ich nie weźmie bo jeśli ma być tak przez nich traktowany musi mieć siłę i jasny umysł na protesty.
piątek, 15 lutego 2013
Rozdział 9
Rupert widział jak bardzo sytuacja z wampirami męczy syna. Zwłaszcza teraz gdy nie może nigdzie się ruszyć a szpital jest miejscem publicznym więc mają tam wstęp i nie ma chyba na świecie magii która mogłaby ich powstrzymać.
On sam nie miał możliwości bycia z nim 24 na dobę i w takich chwilach często żałował że się nie ustatkował. Tego ranka również.
Alex był bardzo zmęczony. Całą noc miał erotyczne sny z wampirami w roli głównie co nie pomogło w leczniczym odpoczynku. Na dodatek wie że zwierzeniami zmartwił ojca a on ma przecież tyle spraw na głowie na dodatek mama Buffy jakimś sposobem dowiedziała się prawdy o tym kim jest jej córka i na pewno wyniknie z tego coś niedobrego. Jeszcze przed 10 rano miał okropną migrenę
-Tato...- zaczął po kilku minutach ciszy- z panią Summers na pewno sobie poradzisz jest dorosłą odpowiedzialną kobietą. Rada nie powinna mieć nic przeciwko Willow i Jessie'mu to pomocne dzieciaki (sam czasem zapominał że jest w tym samym wieku)...
-Nie o to się martwię tylko o ciebie- uśmiechnął się smutno do niego- Te sny...jesteś zupełnie pewny...- westchnął
-Gdybym nawet z jakiejś niespotykanej przyczyny albo podczas choroby miałbym się związać z wampirem to nie z żadnym z nich albo obojgiem- wzdrygnął się- po prostu muszę poznać miłego normalnego chłopaka i to się skończy przecież pamiętasz jak to jest mieś16 lat...
-Alex.... dobrze może masz rację tylko pamiętaj powiedz mi jeśli to zaczną być wizje... samolot leci tylko 4 godziny
-Wiesz przecież że ci powiem. Masz te książki?- Zmienił temat. Mimo że był blisko z mężczyzną jakoś nie uśmiechało mu się rozmawiać z nim o swoich erotycznych fantazjach czy o tym jak bardzo chciałby z kimś być.
-Oczywiście- wyjął z torby opasłe tomy i wręczył synowi- zadzwonię
-Dobrze- ale już go nie słuchał. Zatopił się w czytaniu.
Spike gdy dowiedział się że Angel musi wieczorem wyjechać poza miasto niemal skakał z radości. Poprzednia noc była wspaniała. Obaj mieli na sobie zapach chłopaka i to sprawiło że sex stał się jeszcze bardziej namiętny. Zaczął się zastanawiać. Może to nie chodzi o samego Alexa może jego ojciec był jakimś demonem ale to byłoby zbyt piękne. Wiedział tylko że pokochał go i że dziś bez przeszkód będzie mógł z nim pobyć. Wie że nie będzie w stanie się podzielić ale wie też że z kochankiem nie wygra. Chłopak sam musi podjąć decyzje a wampir który będzie go musiał natychmiast naznaczyć.
Angel wiedział że Spike pójdzie dziś do szpitala i trochę się tym martwił ale musiał wyjechać. Możliwie tylko na dziś
-Will- objął młodszego mężczyznę- pozdrów naszego pięknego chłopca
-O niego się nie martw- uśmiechnął się złośliwie- Dziś nie zatęskni za tobą- i umknął mu bo słońce już zaszło.
-Alex- wampir wszedł do pokoju i uśmiechnął się gdy zobaczył że chłopak spał z książką na brzuchu. Wciąż jeszcze czuć było tu zapach jego znajomych. Podszedł do łóżka i pogłaskał go po policzku. Ten uśmiechnął się przez sen i przytulił twarz do zimnej dłoni- tak skarbie już niedługo będziesz mój- ściągnął płaszcz i wsunął się obok pod koc. Ciepłe ciało od razu przylgnęło do niego. Szkoda tylko że Alex wciąż spał. Ale miał bardzo przyjemne sny bo czuł na udzie jego erekcje. Wampir uśmiechnął się przebiegle i dalej głaskał go po twarzy
Po godzinie chłopak gwałtownie otworzył oczy
-Jasna cholera!- Krzyknął i odskoczył na tyle ile było to możliwe. Czyli wcale
-I ja się cieszę że cię widzę piękny- uśmiechnął się Spike
-Co ty.. jesteś sam?- Zapytał niechcący
-Widzę że to cię cieszy- uśmiechnął się szerzej- W porządku?
-Muszę wziąć leki- nie miał siły walczyć bolało go dosłownie wszystko. Mężczyzna podał mu szklankę z wodą i tabletki
-Lepiej?- Zapytał gdy oderwał wzrok od jego ust
-Nie- i znów opadł na poduszkę- Czemu mnie dręczysz?
-Słodki nie robię tego- wyjął z kieszeni płaszcza ukradziony komiks- Ja chcę żeby było ci dobrze. Czytałeś już?
-Dziękuję- i Alex po raz pierwszy uśmiechnął się do wampira na co ten nagle zamarł- tego jeszcze nie miałem
-To za to chcę buzi- blondyn zrobił minę proszącego dziecka i wlepił w niego wzrok. Chłopak jak zahipnotyzowany przyłożył usta do zimnego policzka tylko w prawdzie na dwie sekundy ale Spike był w siódmym niebie
-Wyjdź- Alex zorientowawszy się co właśnie zrobił spłonął rumieńcem i zezłościł się sam na siebie. Co do cholery się z nim działo. Musiał sobie znaleźć chłopaka i to jak najszybciej
-Do zobaczenia w któtce miłości- powiedział wampir i już go nie było. Chłopak krzyknął wściekły i rzucił komiksem o ścianę po czym opadł na pościel i zamknął oczy. Oddychał ciężko. Wściekły na siebie i cały świat. Wiedział że tej nocy znów już nie zaśnie.
Spike był z siebie okropnie zadowolony. Tym razem to on prowadził i wątpił żeby Angel szybko wysunął się na prowadzenie. Ta walka jeszcze się nie skończyła tylko nabrała rumieńców.
On sam nie miał możliwości bycia z nim 24 na dobę i w takich chwilach często żałował że się nie ustatkował. Tego ranka również.
Alex był bardzo zmęczony. Całą noc miał erotyczne sny z wampirami w roli głównie co nie pomogło w leczniczym odpoczynku. Na dodatek wie że zwierzeniami zmartwił ojca a on ma przecież tyle spraw na głowie na dodatek mama Buffy jakimś sposobem dowiedziała się prawdy o tym kim jest jej córka i na pewno wyniknie z tego coś niedobrego. Jeszcze przed 10 rano miał okropną migrenę
-Tato...- zaczął po kilku minutach ciszy- z panią Summers na pewno sobie poradzisz jest dorosłą odpowiedzialną kobietą. Rada nie powinna mieć nic przeciwko Willow i Jessie'mu to pomocne dzieciaki (sam czasem zapominał że jest w tym samym wieku)...
-Nie o to się martwię tylko o ciebie- uśmiechnął się smutno do niego- Te sny...jesteś zupełnie pewny...- westchnął
-Gdybym nawet z jakiejś niespotykanej przyczyny albo podczas choroby miałbym się związać z wampirem to nie z żadnym z nich albo obojgiem- wzdrygnął się- po prostu muszę poznać miłego normalnego chłopaka i to się skończy przecież pamiętasz jak to jest mieś16 lat...
-Alex.... dobrze może masz rację tylko pamiętaj powiedz mi jeśli to zaczną być wizje... samolot leci tylko 4 godziny
-Wiesz przecież że ci powiem. Masz te książki?- Zmienił temat. Mimo że był blisko z mężczyzną jakoś nie uśmiechało mu się rozmawiać z nim o swoich erotycznych fantazjach czy o tym jak bardzo chciałby z kimś być.
-Oczywiście- wyjął z torby opasłe tomy i wręczył synowi- zadzwonię
-Dobrze- ale już go nie słuchał. Zatopił się w czytaniu.
Spike gdy dowiedział się że Angel musi wieczorem wyjechać poza miasto niemal skakał z radości. Poprzednia noc była wspaniała. Obaj mieli na sobie zapach chłopaka i to sprawiło że sex stał się jeszcze bardziej namiętny. Zaczął się zastanawiać. Może to nie chodzi o samego Alexa może jego ojciec był jakimś demonem ale to byłoby zbyt piękne. Wiedział tylko że pokochał go i że dziś bez przeszkód będzie mógł z nim pobyć. Wie że nie będzie w stanie się podzielić ale wie też że z kochankiem nie wygra. Chłopak sam musi podjąć decyzje a wampir który będzie go musiał natychmiast naznaczyć.
Angel wiedział że Spike pójdzie dziś do szpitala i trochę się tym martwił ale musiał wyjechać. Możliwie tylko na dziś
-Will- objął młodszego mężczyznę- pozdrów naszego pięknego chłopca
-O niego się nie martw- uśmiechnął się złośliwie- Dziś nie zatęskni za tobą- i umknął mu bo słońce już zaszło.
-Alex- wampir wszedł do pokoju i uśmiechnął się gdy zobaczył że chłopak spał z książką na brzuchu. Wciąż jeszcze czuć było tu zapach jego znajomych. Podszedł do łóżka i pogłaskał go po policzku. Ten uśmiechnął się przez sen i przytulił twarz do zimnej dłoni- tak skarbie już niedługo będziesz mój- ściągnął płaszcz i wsunął się obok pod koc. Ciepłe ciało od razu przylgnęło do niego. Szkoda tylko że Alex wciąż spał. Ale miał bardzo przyjemne sny bo czuł na udzie jego erekcje. Wampir uśmiechnął się przebiegle i dalej głaskał go po twarzy
Po godzinie chłopak gwałtownie otworzył oczy
-Jasna cholera!- Krzyknął i odskoczył na tyle ile było to możliwe. Czyli wcale
-I ja się cieszę że cię widzę piękny- uśmiechnął się Spike
-Co ty.. jesteś sam?- Zapytał niechcący
-Widzę że to cię cieszy- uśmiechnął się szerzej- W porządku?
-Muszę wziąć leki- nie miał siły walczyć bolało go dosłownie wszystko. Mężczyzna podał mu szklankę z wodą i tabletki
-Lepiej?- Zapytał gdy oderwał wzrok od jego ust
-Nie- i znów opadł na poduszkę- Czemu mnie dręczysz?
-Słodki nie robię tego- wyjął z kieszeni płaszcza ukradziony komiks- Ja chcę żeby było ci dobrze. Czytałeś już?
-Dziękuję- i Alex po raz pierwszy uśmiechnął się do wampira na co ten nagle zamarł- tego jeszcze nie miałem
-To za to chcę buzi- blondyn zrobił minę proszącego dziecka i wlepił w niego wzrok. Chłopak jak zahipnotyzowany przyłożył usta do zimnego policzka tylko w prawdzie na dwie sekundy ale Spike był w siódmym niebie
-Wyjdź- Alex zorientowawszy się co właśnie zrobił spłonął rumieńcem i zezłościł się sam na siebie. Co do cholery się z nim działo. Musiał sobie znaleźć chłopaka i to jak najszybciej
-Do zobaczenia w któtce miłości- powiedział wampir i już go nie było. Chłopak krzyknął wściekły i rzucił komiksem o ścianę po czym opadł na pościel i zamknął oczy. Oddychał ciężko. Wściekły na siebie i cały świat. Wiedział że tej nocy znów już nie zaśnie.
Spike był z siebie okropnie zadowolony. Tym razem to on prowadził i wątpił żeby Angel szybko wysunął się na prowadzenie. Ta walka jeszcze się nie skończyła tylko nabrała rumieńców.
poniedziałek, 11 lutego 2013
Rozdział 8
-Alex co to za jedni?- Zapytała Willow
-Nie pytaj- westchnął chłopak- coś się dzieje?
-Nic- Buffy usiadła obok niego- a z tobą wszystko dobrze?
-Poza tym że bardziej ucierpiała moja duma...
-Każdemu może się zdarzyć- machnął ręką Jessie- A tak możesz tu sobie odpocząć...
-A pewnie- wyszczerzył zęby- tylko jak coś się będzie działo powiedzcie i pewnie nie będę tu długo
-Masz złamane obie nogi- przypomniała Will
-Tak ale leczę się szybciej- zachciało mu się spać i zamknął oczy
-Przyjdziemy jutro po szkole- Buffy pocałowała go w policzek- i o nic się nie martw
-Jasne- uśmiechnął się jeszcze ale poczuł ulgę gdy usłyszał zamykanie drzwi. Wszystko byłoby dobrze gdyby wcześniej nie odwiedziło go tych dwóch. Gdyby tylko chcieli go zabić ale niestety tu chodziło o coś przez co robiło mu się niedobrze. Chciał takiej uwagi od normalnych mężczyzn ale wampiry to sprzeczne z naturą.
Wiedział że śpi. Ale nie było to głęboki sen. Bo czuł na sobie czyjeś ręce a śniła mu się plaża. I nagle usłyszał mruczenie. To sprawiło że zerwał się nagle i zobaczył obu mężczyzn
-Znowu wy- westchnął i zmęczony położył się znowu. Był taki zmęczony
-A spodziewałeś się kogoś innego?- Zapytał podejrzliwie Spike
-Mojego chłopaka- nie powinien był tego mówić ale co on sobie niby wyobraża
-Kogo?!- Wampir aż podskoczył i krzyknął
-William- Angel warknął na niego i przyciągnął na łóżko dość brutalnie ale ciągle uważając na chłopaka żeby nie zrobić mu krzywdy- Alex jest niewinny
-Hej!- Oburzył się nagle- Co to za wąchanie!?
-Wybacz- ciemnowłosy wampir ujął go za rękę- Spike ma problemy z dzieleniem się i nie on jeden- zapewnił patrząc mu w oczy
-Ta... A wiecie że jestem jeden- wyrwało mu się znów nie potrzebnie zanim zdążył ugryźć się w język
-Tym się nie martw- blondyn znów siedział obok uspokojony w jakimś stopniu- Wszystko dobrze?- Zapytał nagle znajdując na twarzy chłopaka cień bólu
-Gdyby wszyscy przestali o to pytać- westchnął bo co miał zrobić z nimi nie wygra nie teraz- i śmierdzę
-Wcale nie- uśmiechnął się do niego Angel- ale jeśli chcesz możemy coś na to zaradzić- i nie czekając aż Alex zareaguje ściągnął mu szpitalną piżamę i gdyby chłopak nie był w takim szoku zorientowałby się że Spike znika w łazience by pojawić się z dwiema gąbkami i ręcznikiem.
Ocknął się dopiero gdy ciepła woda dotknęła jego ramion. Było mu tak przyjemnie że zamruczał. Ale przecież nie mógł na to pozwolić z odsunął się nieznacznie patrząc na nich z przestrachem. Nie ich się bał tylko własnego ciała które wcale już go nie suchało
-Dlaczego nie zostawicie mnie w spokoju?- Zapytał dość łamiącym się głosem
-Alex słodki- Angel pogłaskał go po policzku- Bo coś nas do ciebie ciągnie....
-Przecież nie zrobimy ci krzywdy- Spike położył mu dłoń na ramieniu
-A nie rozumiecie że nie chce was widzieć i tu nie chodzi o to że jest was dwóch tylko o to czym jesteście. TO NIE JEST NORMALNE- ostatnie zdanie powiedziałgłośnoi powoli
-Bo twoja matka...
-To nie ma z tym nic wspólnego- przerwał starszemu wampirowi- Chcę żebyście wyszli i nie wracali
-O nie miłości- jasnowłosy pociągnął go ku sobie- prędzej czy później będziesz musiał wybrać
-Albo was zabić- Alex miał dość musi porozmawiać z tatą nad jakimś zaklęciem żeby trzymać ich z daleka gdy nie może się bronić
-Możesz zawsze próbować- Angel uśmiechnął się do niego i ubrał koszulę- a teraz śpij
-Nie gdy tu jesteście- ale ziewnął
-Więc nie będziesz spał tej nocy bo my się nigdzie nie ruszamy- Spike był z jakiegoś powodu bardzo rozbawiony
-Proszę- chłopak popatrzył na nich błagalnie- dajcie mi chociaż tą jedną noc
-Pilnuj się- Angel wstał. Nie był w stanie niczego mu odmówić gdy tak patrzy. Teraz wiedział że go kocha w jakimś stopniu przypominał mu młodego Williama- Wrócimy jutro- pocałował go w policzek
-I nic ci nie grozi pamiętaj- Spike również złagodniał. Kochał Angela ale brakowało mu dominacji w związku. To przecież starszy wampir zawsze dbał o niego a on potrzebował mieś kogoś takiego i dla siebie. No i jego też przeszyło uczucie miłości gdy Alex poprosił. Pocałował chłopka i wyszedł a za nim szedł ciemnowłosy również głęboko zagubiony w swoich własnych myślach i odczuciach.
Alex zobaczył w oczach wampirów coś czego nie umiała może i nie chciał nazwać. Tym razem jednak przed zaśnięciem nie marzył o powrocie do Anglii. Tym razem po prostu uśmiechnął się lekko i spał jak kamień z dziwnym uczuciem szczęścia i spokoju.
###############################################################################
ZA jednozdaniowe komentarze dziękuję albo macie coś konkretnego do napisania albo nie piszcie. Dla autora to nic nie wnosi a często tylko denerwuje. Proszę zrozumcie. Chcę coś długiego i konstruktywnego
-Nie pytaj- westchnął chłopak- coś się dzieje?
-Nic- Buffy usiadła obok niego- a z tobą wszystko dobrze?
-Poza tym że bardziej ucierpiała moja duma...
-Każdemu może się zdarzyć- machnął ręką Jessie- A tak możesz tu sobie odpocząć...
-A pewnie- wyszczerzył zęby- tylko jak coś się będzie działo powiedzcie i pewnie nie będę tu długo
-Masz złamane obie nogi- przypomniała Will
-Tak ale leczę się szybciej- zachciało mu się spać i zamknął oczy
-Przyjdziemy jutro po szkole- Buffy pocałowała go w policzek- i o nic się nie martw
-Jasne- uśmiechnął się jeszcze ale poczuł ulgę gdy usłyszał zamykanie drzwi. Wszystko byłoby dobrze gdyby wcześniej nie odwiedziło go tych dwóch. Gdyby tylko chcieli go zabić ale niestety tu chodziło o coś przez co robiło mu się niedobrze. Chciał takiej uwagi od normalnych mężczyzn ale wampiry to sprzeczne z naturą.
Wiedział że śpi. Ale nie było to głęboki sen. Bo czuł na sobie czyjeś ręce a śniła mu się plaża. I nagle usłyszał mruczenie. To sprawiło że zerwał się nagle i zobaczył obu mężczyzn
-Znowu wy- westchnął i zmęczony położył się znowu. Był taki zmęczony
-A spodziewałeś się kogoś innego?- Zapytał podejrzliwie Spike
-Mojego chłopaka- nie powinien był tego mówić ale co on sobie niby wyobraża
-Kogo?!- Wampir aż podskoczył i krzyknął
-William- Angel warknął na niego i przyciągnął na łóżko dość brutalnie ale ciągle uważając na chłopaka żeby nie zrobić mu krzywdy- Alex jest niewinny
-Hej!- Oburzył się nagle- Co to za wąchanie!?
-Wybacz- ciemnowłosy wampir ujął go za rękę- Spike ma problemy z dzieleniem się i nie on jeden- zapewnił patrząc mu w oczy
-Ta... A wiecie że jestem jeden- wyrwało mu się znów nie potrzebnie zanim zdążył ugryźć się w język
-Tym się nie martw- blondyn znów siedział obok uspokojony w jakimś stopniu- Wszystko dobrze?- Zapytał nagle znajdując na twarzy chłopaka cień bólu
-Gdyby wszyscy przestali o to pytać- westchnął bo co miał zrobić z nimi nie wygra nie teraz- i śmierdzę
-Wcale nie- uśmiechnął się do niego Angel- ale jeśli chcesz możemy coś na to zaradzić- i nie czekając aż Alex zareaguje ściągnął mu szpitalną piżamę i gdyby chłopak nie był w takim szoku zorientowałby się że Spike znika w łazience by pojawić się z dwiema gąbkami i ręcznikiem.
Ocknął się dopiero gdy ciepła woda dotknęła jego ramion. Było mu tak przyjemnie że zamruczał. Ale przecież nie mógł na to pozwolić z odsunął się nieznacznie patrząc na nich z przestrachem. Nie ich się bał tylko własnego ciała które wcale już go nie suchało
-Dlaczego nie zostawicie mnie w spokoju?- Zapytał dość łamiącym się głosem
-Alex słodki- Angel pogłaskał go po policzku- Bo coś nas do ciebie ciągnie....
-Przecież nie zrobimy ci krzywdy- Spike położył mu dłoń na ramieniu
-A nie rozumiecie że nie chce was widzieć i tu nie chodzi o to że jest was dwóch tylko o to czym jesteście. TO NIE JEST NORMALNE- ostatnie zdanie powiedziałgłośnoi powoli
-Bo twoja matka...
-To nie ma z tym nic wspólnego- przerwał starszemu wampirowi- Chcę żebyście wyszli i nie wracali
-O nie miłości- jasnowłosy pociągnął go ku sobie- prędzej czy później będziesz musiał wybrać
-Albo was zabić- Alex miał dość musi porozmawiać z tatą nad jakimś zaklęciem żeby trzymać ich z daleka gdy nie może się bronić
-Możesz zawsze próbować- Angel uśmiechnął się do niego i ubrał koszulę- a teraz śpij
-Nie gdy tu jesteście- ale ziewnął
-Więc nie będziesz spał tej nocy bo my się nigdzie nie ruszamy- Spike był z jakiegoś powodu bardzo rozbawiony
-Proszę- chłopak popatrzył na nich błagalnie- dajcie mi chociaż tą jedną noc
-Pilnuj się- Angel wstał. Nie był w stanie niczego mu odmówić gdy tak patrzy. Teraz wiedział że go kocha w jakimś stopniu przypominał mu młodego Williama- Wrócimy jutro- pocałował go w policzek
-I nic ci nie grozi pamiętaj- Spike również złagodniał. Kochał Angela ale brakowało mu dominacji w związku. To przecież starszy wampir zawsze dbał o niego a on potrzebował mieś kogoś takiego i dla siebie. No i jego też przeszyło uczucie miłości gdy Alex poprosił. Pocałował chłopka i wyszedł a za nim szedł ciemnowłosy również głęboko zagubiony w swoich własnych myślach i odczuciach.
Alex zobaczył w oczach wampirów coś czego nie umiała może i nie chciał nazwać. Tym razem jednak przed zaśnięciem nie marzył o powrocie do Anglii. Tym razem po prostu uśmiechnął się lekko i spał jak kamień z dziwnym uczuciem szczęścia i spokoju.
###############################################################################
ZA jednozdaniowe komentarze dziękuję albo macie coś konkretnego do napisania albo nie piszcie. Dla autora to nic nie wnosi a często tylko denerwuje. Proszę zrozumcie. Chcę coś długiego i konstruktywnego
niedziela, 10 lutego 2013
Rozdział 7
Spike był zły i nic nie mogło pomóc. Miał świadomość że Angel wysunął się w ich rywalizacji na prowadzenie, a on przecież nie może przegrać. Chłopak będzie jego. Im szybciej tym lepiej nikt chyba tak brutalnie wdarł się w ich życie i tak szybko nie namieszał.
Jasnowłosy wampir palił papieros za papierosem i obserwował swojego kochanka. Co z tego że kochał mężczyznę skoro ten zabawiał się jego kosztem. Dziś w nocy to on jako pierwszy spotka Alexa i tym razem on wykona swój ruch. Przeież nie jest w niczym gorszy.
-Alex może to jeszcze przemyślisz?- Rupert nie był wale zadowolony z tego że syn zdecydował się wracać do Anglii przecież to może być niebespiecznie no i powinni przeież trzymać się razem. Mają tylko siebie
-Tato proszę- westchnął przestają na chwilę się pakować- jak ja mam tu zostać?
-Sam mówiłeś....
-I mam się im dać przelecieć?- Teraz już nie wytrzymał
-Dobrze- poddał się mężczyzna z westchnieniem- ale bądź ostrożny i zadzwoń do mnie od razu jak wylądujesz
-Tak zrobię -rozpromienił się chłopak i wrócił do przerwanego pakowania. Rupert wiedział że nic nie zdziała mimo że bardzo by tego chciał. Alex sam musi zrozumieć, że ucieczka nic nie da a znając Angelusa nie pomoże na długo.
Chłopak bardzo z siebie zadowolony z słuchawkami na uszach schodził po schodach z ciężką podróżną torbą i nie zauważył że dywan na jednym ze stopni się podwinął....
Następną rzeczą jaką wiedział było to że leży na podłodze z połamanymi nogami. A jest w domu sam. Z trudem doczołgał się do telefonu który upadł kilka metrów dalej i wykręcił numer pogotowia ratunkowego po czym stracił przytomność. Musiał upaść bardziej boleśnie niż wydawało mu się kilka sekund temu.
Angel z niepokojem obserwował dom Alexa i był pewny że coś jest nie tak. Było tu po prostu za cicho a gdy Spike zadzwonił żeby powiedzieć że chłopaka nie m w szkole zaczął panikować. I nie on jeden, wiedział że młodszy wampir jest w podobnym stanie i że będzie musiał szybko go uspokoić zanim zrobi coś co może pokrzyżować jego plany.
Już miał zapukać do domu obok gdy jego komórka zadzwoniła raz jeszcze
-Liam on jest w szpitalu....- tylko tyle usłyszał gdy połączenie nagle się urwało a on warknął cicho i pobiegł do jedynego szpitala w mieście.
Spike już tam na niego czekał. Palił i nerwowo patrzyłna budynek
-Co się stało?-Zapytał przytulając go do siebie
-Jego ojciec mówił coś o wypadku w domu- jasnowłosy już dawno zapomniał jacy delikatni są ludzie i teraz był w gorszym stanie
-Więc idziemy- uśmiechnął się do niego dla dodania otuchy i weszli do budynku.
Alex wiedział że ma przechlapane gdy tylko obudził się w szpitalu. Nie chodziło o gips nie raz już był połamany. Ale teraz nie uda mi się zwiać z miasta tego samego dnia. Na dodatek doktor kazał zatrzymać go na obserwacje i chyba podejrzewał że tata go bije. Nic mu się nie udawało. Pozostała tylko nadzieje że wampiry dadzą sobie spokój. I w miarę jak dzień przechodził w noc raz po raz albo miał pewność że się nie pojawią albo był przekonany że lada moment wpadną do sali. Do tego był w niej sam.
-Co się stało?-Zanim jeszcze odwrócił głowę wiedział kto przyszedł no i czuł na sobie intensywny wzrok dwóch par oczu
-Wywrotka- zaśmiał się nerwowo spoglądając na wampiry. Obaj byli zaniepokojeni
-Jaka znowu wywrotka?- Spike domagał się odpowiedzi siadając obok chłopaka. Angel cicho zrobił to samo więziąć go między nimi
-Pokonały mnie schody- starał się być spokojny ale to nie było łatwe gdy dwa zimne chętne ciała były tak blisko a on sam miał bardzo ograniczoną możliwość ruchu
-Nic się nie martw- Angel szepnął mu do ucha delikatnie głaszcząc po ręce- jesteśmy tu teraz i do świtu niczego ci nie zabraknie- chłopak wzdrygnął się ale nie zdołał wyrwać bo z drugiej strony miał Spike'ya który również łagodnie go dotykał
-Jestem zmęczony- powiedział w końcu odzyskując odwagę- i tata za chwile tu będzie
-On i Rup są starymi znajomymi- uśmiechnął się do niego jasnowłosy ostrożnie popychając go na poduszkę- więc nic nam nie grozi
-Pogromczyni.... - zaczął znów nie pewnie
-Ją też się zajmiemy- obiecał Angel warcząc cicho
-Nic nie zrobisz jej ani moim przyjaciołom- Alex nagle odzyskał siły
-No już już- Spike raz jeszcze go ułożył tym razem jednak pocałował go smakując powoli przepyszne usta i ku jego uciesze chłopak bardzo bardzo powoli zaczął reagować zanim oczywiście brutalnie go odepchnął
-Muszę powiedzieć wspaniały widok- starszy wampie złapał swojego kochanka gdy ten się zachwiał i trzymał go teraz w silnych ramionach- kto wie może jednak zmienimy nasze zawody- zanim jeden czy drugi się odezwał wpił się w usta blondyna i smakował ich obu bardzo rozważnie i namiętnie.
Alex wiedział. Widział. On czuł podniecenie obu wampirów i starał się zlać z otoczeniem zanim przyjdzie im do głowy coś innego niż obłapianie siebie nawzajem.
Musiał przyznać że i on zaczął się podniecać przecież obaj byli tacy przystojni co nie znaczyło że chciał któregokolwiek. Po prostu stwierdzał fakt że są pociągający. Nagle zorientował się że na niego patrzą z takim ogniem w oczach że aż zadrżał. Teraz przygotował się na brutalny gwałt bo co miałby niby zrobić. Yu żadna pielęgniarka nic nie pomoże.
Przełknął ślinę i zamknął oczy marząc o tym by ktoś tu w końcu wszedł i nagle jego modlitwy zostały wysłuchane. Usłyszał szybkie otwieranie drzwi
-Alex przyszliśmy....- to była Buffy razem z Jessiem i Willow- Przeszkadzamy?- Zapytała patrząc na nieznajomych mężczyzn. Jednego rozpoznała z poprzedniej nocy
-Nie- uśmiechnął się do niej Angel- ja i Will właśnie wychodzimy- nie chciałby Spike zrobił scenę- Do jutra Alex. Mój piękny
-Tak trzymaj się słodki- uśmiechnął się młodszy mężczyzna i posłał mu całusa. Po czym obaj wyszli nie zwrając na nic uwagi
-Co to było?- Zapytał rozbawiony Jessie
Jasnowłosy wampir palił papieros za papierosem i obserwował swojego kochanka. Co z tego że kochał mężczyznę skoro ten zabawiał się jego kosztem. Dziś w nocy to on jako pierwszy spotka Alexa i tym razem on wykona swój ruch. Przeież nie jest w niczym gorszy.
-Alex może to jeszcze przemyślisz?- Rupert nie był wale zadowolony z tego że syn zdecydował się wracać do Anglii przecież to może być niebespiecznie no i powinni przeież trzymać się razem. Mają tylko siebie
-Tato proszę- westchnął przestają na chwilę się pakować- jak ja mam tu zostać?
-Sam mówiłeś....
-I mam się im dać przelecieć?- Teraz już nie wytrzymał
-Dobrze- poddał się mężczyzna z westchnieniem- ale bądź ostrożny i zadzwoń do mnie od razu jak wylądujesz
-Tak zrobię -rozpromienił się chłopak i wrócił do przerwanego pakowania. Rupert wiedział że nic nie zdziała mimo że bardzo by tego chciał. Alex sam musi zrozumieć, że ucieczka nic nie da a znając Angelusa nie pomoże na długo.
Chłopak bardzo z siebie zadowolony z słuchawkami na uszach schodził po schodach z ciężką podróżną torbą i nie zauważył że dywan na jednym ze stopni się podwinął....
Następną rzeczą jaką wiedział było to że leży na podłodze z połamanymi nogami. A jest w domu sam. Z trudem doczołgał się do telefonu który upadł kilka metrów dalej i wykręcił numer pogotowia ratunkowego po czym stracił przytomność. Musiał upaść bardziej boleśnie niż wydawało mu się kilka sekund temu.
Angel z niepokojem obserwował dom Alexa i był pewny że coś jest nie tak. Było tu po prostu za cicho a gdy Spike zadzwonił żeby powiedzieć że chłopaka nie m w szkole zaczął panikować. I nie on jeden, wiedział że młodszy wampir jest w podobnym stanie i że będzie musiał szybko go uspokoić zanim zrobi coś co może pokrzyżować jego plany.
Już miał zapukać do domu obok gdy jego komórka zadzwoniła raz jeszcze
-Liam on jest w szpitalu....- tylko tyle usłyszał gdy połączenie nagle się urwało a on warknął cicho i pobiegł do jedynego szpitala w mieście.
Spike już tam na niego czekał. Palił i nerwowo patrzyłna budynek
-Co się stało?-Zapytał przytulając go do siebie
-Jego ojciec mówił coś o wypadku w domu- jasnowłosy już dawno zapomniał jacy delikatni są ludzie i teraz był w gorszym stanie
-Więc idziemy- uśmiechnął się do niego dla dodania otuchy i weszli do budynku.
Alex wiedział że ma przechlapane gdy tylko obudził się w szpitalu. Nie chodziło o gips nie raz już był połamany. Ale teraz nie uda mi się zwiać z miasta tego samego dnia. Na dodatek doktor kazał zatrzymać go na obserwacje i chyba podejrzewał że tata go bije. Nic mu się nie udawało. Pozostała tylko nadzieje że wampiry dadzą sobie spokój. I w miarę jak dzień przechodził w noc raz po raz albo miał pewność że się nie pojawią albo był przekonany że lada moment wpadną do sali. Do tego był w niej sam.
-Co się stało?-Zanim jeszcze odwrócił głowę wiedział kto przyszedł no i czuł na sobie intensywny wzrok dwóch par oczu
-Wywrotka- zaśmiał się nerwowo spoglądając na wampiry. Obaj byli zaniepokojeni
-Jaka znowu wywrotka?- Spike domagał się odpowiedzi siadając obok chłopaka. Angel cicho zrobił to samo więziąć go między nimi
-Pokonały mnie schody- starał się być spokojny ale to nie było łatwe gdy dwa zimne chętne ciała były tak blisko a on sam miał bardzo ograniczoną możliwość ruchu
-Nic się nie martw- Angel szepnął mu do ucha delikatnie głaszcząc po ręce- jesteśmy tu teraz i do świtu niczego ci nie zabraknie- chłopak wzdrygnął się ale nie zdołał wyrwać bo z drugiej strony miał Spike'ya który również łagodnie go dotykał
-Jestem zmęczony- powiedział w końcu odzyskując odwagę- i tata za chwile tu będzie
-On i Rup są starymi znajomymi- uśmiechnął się do niego jasnowłosy ostrożnie popychając go na poduszkę- więc nic nam nie grozi
-Pogromczyni.... - zaczął znów nie pewnie
-Ją też się zajmiemy- obiecał Angel warcząc cicho
-Nic nie zrobisz jej ani moim przyjaciołom- Alex nagle odzyskał siły
-No już już- Spike raz jeszcze go ułożył tym razem jednak pocałował go smakując powoli przepyszne usta i ku jego uciesze chłopak bardzo bardzo powoli zaczął reagować zanim oczywiście brutalnie go odepchnął
-Muszę powiedzieć wspaniały widok- starszy wampie złapał swojego kochanka gdy ten się zachwiał i trzymał go teraz w silnych ramionach- kto wie może jednak zmienimy nasze zawody- zanim jeden czy drugi się odezwał wpił się w usta blondyna i smakował ich obu bardzo rozważnie i namiętnie.
Alex wiedział. Widział. On czuł podniecenie obu wampirów i starał się zlać z otoczeniem zanim przyjdzie im do głowy coś innego niż obłapianie siebie nawzajem.
Musiał przyznać że i on zaczął się podniecać przecież obaj byli tacy przystojni co nie znaczyło że chciał któregokolwiek. Po prostu stwierdzał fakt że są pociągający. Nagle zorientował się że na niego patrzą z takim ogniem w oczach że aż zadrżał. Teraz przygotował się na brutalny gwałt bo co miałby niby zrobić. Yu żadna pielęgniarka nic nie pomoże.
Przełknął ślinę i zamknął oczy marząc o tym by ktoś tu w końcu wszedł i nagle jego modlitwy zostały wysłuchane. Usłyszał szybkie otwieranie drzwi
-Alex przyszliśmy....- to była Buffy razem z Jessiem i Willow- Przeszkadzamy?- Zapytała patrząc na nieznajomych mężczyzn. Jednego rozpoznała z poprzedniej nocy
-Nie- uśmiechnął się do niej Angel- ja i Will właśnie wychodzimy- nie chciałby Spike zrobił scenę- Do jutra Alex. Mój piękny
-Tak trzymaj się słodki- uśmiechnął się młodszy mężczyzna i posłał mu całusa. Po czym obaj wyszli nie zwrając na nic uwagi
-Co to było?- Zapytał rozbawiony Jessie
Subskrybuj:
Posty (Atom)